Najlżejszy elektryczny rower składany, Vello Bike+ Titanium

Najlżejszy elektryczny rower składany. Oto Vello Bike+ Titanium z przeogromną piastą tylną i „nieskończonym zasięgiem”

Waga jest obecnie jedną z najważniejszych cech rowerów i to zwłaszcza elektrycznych, które to są z racji układu napędowego odpowiednio cięższe. Zwykle rekordy wagi biją też składane modele, jako że wszystkie mechanizmy składania i potrzebne wzmocnienia na łączeniach przekładają się na dodatkowe setki, a nawet tysiące gramów, ale Vello Bike+ Titanium udowadnia, że „można”. To bowiem nie tylko najlżejszy elektryczny rower składany, ale też bardzo lekki rower w ogólnym rozrachunku.

Vello Bike+ Titanium, czyli najlżejszy elektryczny rower składany produkowany na masową skalę

Zwykle, kiedy wspominamy o elektrycznych rowerach, mamy przed oczami wagę na poziomie grubo ponad 15 kilogramów. Jednak zaprezentowany na London Cycle Show 2022 model Vello Bike+ Titanium zupełnie nie wpisuje się w ten schemat. To dzieło austriackiej firmy e-bike Vello, którą założyli Valentin Vodev i Valerie Wolff w 2013 roku, łączy wiele fenomenalnych cech, z czego najważniejsze sprowadzają się do układu napędowego oraz ramy.

Czytaj też: Rama tego elektrycznego roweru Was zachwyci! Jednak Honbike U4 ma w kieszeni więcej asów

Firma Vello uznała, że stworzy Bike+ Titanium tak, aby jego najważniejsze cechy sprowadzić zarówno do ramy, jak i wspomagania elektrycznego, zapewniając połączeniu unikalność. Najważniejszą cechą jest zdecydowanie sama rama wykonana z tytanu, którą uzupełniają autorskie mechanizmy składania, które umożliwiają rozkładanie i składanie roweru w ledwie osiem sekund. Gdyby tego było mało, model ten waży ledwie 9,9 kg, co w połączeniu z możliwością jego złożenia, znacząco ułatwia rowerzyście (zwłaszcza w miastach) życie.

Czytaj też: Tesla ma sposób na dziury w jezdni i uszkodzenie podwozia. Wystarczyła aktualizacja

Do projektu zdecydowanie nie pasuje duża, a raczej przeogromna piasta tylna, w której znalazł się silnik, akumulator oraz system KERS (Kinetic Energy Recovery System). Ten ostatni jest w stanie doładowywać akumulator podczas hamowania lub zjeżdżania z góry, dzięki czemu ogólny zasięg na jednym ładowaniu ma sięgać ~50 km, a teoretycznie ładować tego modelu w ogóle nie trzeba z racji możliwości podładowania go w czasie jazdy. Małe szanse, ale zawsze jakieś.

Czytaj też: Ukrainiec stworzył najbardziej niestandardowy rower trójkołowy w historii. Sensu nie ma, ale i tak przyciąga uwagę

Poza tym silnik w tym modelu współpracuje z czujnikami nachylenia, które zmieniają kadencję, aby jeszcze bardziej zwiększyć żywotność baterii i wydajność silnika. Dodatkowo, mogą być wyposażone w osprzęt Mountain Drive do jazdy w terenie wiejskim lub Speed Drive z osprzętem Schlumpf Drive do środowisk wielkomiejskich. To opcjonalne wybory, które kolejno zwiększą możliwość pokonywania zboczy oraz przebijanie poziomu 25 km/h. To jednak wymaga dopłaty 300 euro do podstawowych 4490 euro.