
AirPods Pro 3 to koszmar, który może się śnić serwisantom
Trzecia generacja Apple AirPods Pro 3 zadebiutowała z kilkoma istotnymi ulepszeniami. Pojawiła się funkcja monitorowania tętna przez podczerwień, działająca bezpośrednio z ucha, do tego dochodzi tłumaczenie na żywo (oczywiście nie w Europie) oraz lepsza wodoodporność IP57. Przeprojektowane zostały silikonowe końcówki, które teraz zawierają piankowe wypełnienie dla lepszej izolacji. Niestety, wśród nowości nie znalazła się przyjaźniejsza konstrukcja.

Eksperci z iFixit po dokładnym zbadaniu konstrukcji Apple AirPods Pro 3 wystawili bowiem słuchawkom druzgocącą ocenę – otrzymały 0 punktów na 10 w kategorii naprawialności i zawdzięczają to przede wszystkim baterii. Jej demontaż przypomina bowiem pracę sapera nad bombą, tylko saper ma mimo wszystko lepsze szanse na sukces. Samo otwarcie obudowy wymaga precyzyjnego podgrzania i ostrożnego podważania, co niemal zawsze kończy się trwałymi uszkodzeniami plastiku. Największym wyzwaniem jest jednak wymiana baterii pastylkowej, która jest tak mocno przyklejona, że jej usunięcie graniczy z cudem – a nawet jeśli uda się bezpiecznie wydobyć zużytą baterię, to konstrukcja wymaga przeprowadzenia delikatnych kabli przez punkty lutownicze i klejone kanały. Jeden nieostrożny ruch może trwale uszkodzić mikrofony lub system aktywnej redukcji szumów. Szansa powodzenia? Raczej zerowa.
Podobna historia dotyczy etui – eksperci iFixit z równie wielkim trudem dobrali się do ukrytego pod warstwą kleju akumulatora w środku, po to, by odkryć, że podwójne ogniwo z poprzednich modeli zastąpione zostało pojedynczym o mniejszej pojemności 1,334 Wh – jego jedyną zaletą okazuje się mniejsze zużycie metali ziem rzadkich, jest zatem tańsze w produkcji i bardziej ekologiczne, ale cóż z tego, skoro jest również w praktyce całkowicie niewymienne.
Czytaj też: Sony Pulse Elevate nadchodzi. Pierwsze bezprzewodowe głośniki gamingowe z przetwornikami planarnymi!
Nienaprawialność AirPodsów Pro to smutna tradycja
To już taka świecka tradycja, że słuchawki Apple otrzymują najniższe oceny naprawialności – wszystkie poprzednie generacje AirPods konsekwentnie zdobywały zerowe noty w tej kategorii i, jak podkreślają, to nie chodzi o to, że się nie da inaczej – owszem, da się, Fairbuds od Fairphone są dowodem, że mogą być nie tylko naprawialne, ale nawet są w stanie dostać ocenę 10/10.
Apple jednak nie chce tego robić – po co by miało sobie utrudniać sobie życie, skoro nienaprawialny produkt sprzedaje się znakomicie, a klient chętniej sięgnie po nowszą wersję, jak padnie stara? Że elektrośmieci? Że zabawnie to wygląda, gdy podczas premiery Apple odmienia ekologiczność przez wszystkie przypadki i podkreśla, ile procent materiałów w nowych urządzeniach pochodzi z recyclingu? Że deklaruje, iż odbierze niesprawne słuchawki do recyclingu? I tak nie każdy je tam zgłosi, a większość zakładów przetwarzania odpadów z tak pozabezpieczanym produktem i tak nie da sobie dobrze rady. Dopóki użytkownicy nie zagłosują portfelem i nie wymuszą zmian – nic się nie zmieni.