
Głównym bohaterem nadchodzących zmian w Galaxy S26 Ultra ma być nowa powłoka soczewek
Problem tzw. lens flaringu, czyli odblasków powstających przy fotografowaniu pod słońce lub w nocy pod latarniami, jest zmorą nowoczesnych smartfonów (z iPhone’ami na czele). Samsung zamierza jednak pójść śladem liderów rynku i zastosować zaawansowaną technologię powlekania szkieł, która ma niemal całkowicie wyeliminować te niechciane artefakty. Znany informator Ice Universe potwierdza, że model S26 Ultra otrzyma „ulepszoną technologię soczewek i powłok”, co przełoży się na znacznie czystsze kadry.
Czytaj też: One UI 8 dla Galaxy Watch 4 Classic. Miała być nowa młodość, jest frustrujący bałagan
Ale to nie wszystko. Kolejnym punktem na liście poprawek jest rendering odcieni skóry. Użytkownicy telefonów Galaxy od lat narzekają na charakterystyczne „żółknięcie” cery na zdjęciach. Dzięki nowym powłokom i zmianom w algorytmach przetwarzania obrazu, Samsung ma w końcu dowieźć naturalny, zdrowy wygląd twarzy, bez konieczności późniejszej korekty kolorystycznej.
Co jeszcze znajdziemy w nowym flagowcu?
- Jaśniejszy obiektyw — główna matryca 200 Mpix (ISOCELL HP2) zyska przysłonę f/1.4 (w porównaniu do f/1.7 w S25 Ultra), co wpuści znacznie więcej światła w nocy.
- Nowy kodek wideo — wsparcie dla Advanced Professional Video (APV) pozwoli na nagrywanie materiałów RAW z wyższym bitratem, co jest ukłonem w stronę profesjonalistów zajmujących się postprodukcją.
- Drobne zmiany w teleobiektywach — prawdopodobnie zobaczymy przesiadkę z 10 Mpix na 12 MP w mniejszym teleobiektywie (3x), podczas gdy reszta sensorów pozostanie zbliżona do poprzednika.
Warto jednak pamiętać, że tak szeroka przysłona (f/1.4) to broń obosieczna. Z jednej strony mamy mniej szumu w ciemności, z drugiej – bardzo płytką głębię ostrości. Może to sprawić, że przy zdjęciach z bliska trudniej będzie utrzymać cały obiekt w polu ostrości, co bywa wyzwaniem dla mniej wprawnych fotografów.
Czy to wystarczy, by dogonić konkurencję?
Mimo tych pozytywnych sygnałów, wielu analityków pozostaje sceptycznych. Samsung trzyma się sprawdzonych sensorów już od kilku generacji, podczas gdy chińscy konkurenci montują matryce o przekątnej jednego cala, oferujące fizyczną przewagę w jakości obrazu. Skupienie się na powłokach i oprogramowaniu to krok w dobrą stronę, ale dla niektórych może to być zbyt mało, by model S26 Ultra faktycznie dominował w rankingu najlepszych fotosmartfonów 2026 roku.
Czytaj też: Twój zegarek wykryje demencję? Samsung szykuje rewolucyjną funkcję „Brain Health”
Zwłaszcza że pozostała specyfikacja niekoniecznie będzie zachwycać. Oczywiście, to nadal będzie wysoki poziom, jaki znamy z poprzedników, ale południowokoreański gigant po prostu stoi w wielu kwestiach w miejscu. Zgodnie z doniesieniami jest szansa na szybsze ładowanie przewodowe (60 W) i bezprzewodowe (25 W), co na pewno cieszy. Jednak to nadal bardzo kiepsko w porównaniu z chińską konkurencją, która nie dość, że serwuje nam tu prędkości przynajmniej dwa razy wyższe, to jeszcze łączy je z ogromnymi ogniwami, których pojemność przekracza już 7000 mAh. Samsung pozostaje więc coraz bardziej w tyle, choć nie dla wszystkich jest to wadą. Galaxy S26 Ultra zapowiada się bowiem na urządzenie dla osób, które cenią dopracowanie produktu ponad rewolucyjne nowinki.