
Rzadkie ustawienie i gwałtowny wzrost jasności
Sześć ekspozycji, każda trwająca 170 sekund, wykonano w wąskim oknie czasowym. Kluczem było wyjątkowe ustawienie geometryczne, gdzie kąt niewspółosiowości wyniósł zaledwie 0,012 radiana. Dla porównania, to mniej więcej tak, jakby obserwować tarczę Księżyca w pełni, tyle że z odległości międzygwiezdnego obiektu. Ta konfiguracja nie była jedynie ciekawostką. Bezpośrednio przełożyła się na dramatyczne, nagłe pojaśnienie 3I/ATLAS. Skala i dynamika tego zjawiska są bezpośrednio powiązane ze składem oraz strukturą materii, którą obiekt wyrzuca. To właśnie analiza tego błysku może stać się kluczem do zrozumienia, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Na przetworzonych obrazach widać wydłużoną otoczkę sięgającą około 100 tysięcy kilometrów w stronę Słońca.
Czytaj też: Trwa inwazja międzygwiezdnych obiektów w Układzie Słonecznych. 3l/ATLAS to dopiero początek
Prawdziwa rewelacja wyszła na jaw po usunięciu z obrazów kolistej poświaty otaczającej jądro obiektu. Ujawnił się wtedy system czterech oddzielnych strug materii. Najbardziej enigmatyczny z nich, nazwany anty-ogonem, jest skierowany niemal dokładnie w stronę Słońca i naszej planety. Pozostałe trzy tworzą wokół jądra niemal idealny, symetryczny wzór, rozmieszczony co 120 stopni. Co ciekawe, jeden z tych mniejszych dżetów jest wyraźnie słabszy, co najprawdopodobniej wynika z niekorzystnego dla obserwatora kąta jego emisji. Cały ten układ nie jest statyczny, ponieważ kołysze się z okresem 7,2 godziny, odchylając o około 20 stopni w każdą stronę. Ta dynamika tłumaczy, dlaczego anty-ogon rzadko bywa idealnie wyrównany z linią Słońce-Ziemia.
Osiemnaście anomalii i granica spekulacji
Główną niewiadomą pozostaje natura anty-ogona. W przeciwieństwie do zwykłych kometarnych ogonów, które wiatr słoneczny wygina i odchyla, ta struga zdaje się całkowicie ignorować siły działające w przestrzeni. Przenika setki tysięcy kilometrów bez żadnego odchylenia od prostej linii prowadzącej do Słońca. Naukowcy rozważają kilka hipotez: od dużych fragmentów lodu, przez masywne ziarna pyłu, po bardziej egzotyczne, zwarte obiekty. Żadna z nich nie tłumaczy w pełni obserwacji.
Wśród 18 wymienionych anomalii 3I/ATLAS, wciąż nie znamy natury anty-ogona, który pozwala mu przenikać setki tysięcy kilometrów przez wiatr słoneczny i promieniowanie bez odchylenia od Słońca – wyjaśnia Avi Loeb z Uniwersytetu Harvarda
Czytaj też: Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba spojrzał w Oko Saurona. Nowe zdjęcia powalają na kolana
Symetryczny układ trzech mniejszych dżetów też zastanawia. Taka geometryczna precyzja, z równymi odstępami, w świecie natury nie zdarza się często. Pojawiają się więc głosy, czy nie mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko kaprysem przyrody. Avi Loeb, szef Projektu Galileo, przyznaje, że układ ten można rozpatrywać jako potencjalną sygnaturę technologiczną. Na razie społeczność naukowa dysponuje głównie danymi z Hubble’a. Kolejne obserwacje, najlepiej przy użyciu innych instrumentów, będą kluczowe dla potwierdzenia lub odrzucenia obecnych teorii. 3I/ATLAS to już trzeci wykryty międzygwiezdny gość w naszym układzie, po ‘Oumuamua i komecie Borisov. Każdy z nich był inny, a ten zdaje się być najbardziej skomplikowany.