Na sam koniec 2025 roku chińska marynarka wojenna zdecydowała się pokazać światu coś, co jeszcze do niedawna ukrywała. Nagranie opublikowane przez oficjalne media ukazuje moment, w którym niszczyciel Typ-055 wystrzelił w zachodniej części Pacyfiku nową broń w postaci pocisku przeciwokrętowego YJ-20, który ma być zdolny do osiągania prędkości hipersonicznych. Sam test sprawiał wrażenie rutynowej aktywności operacyjnej, a taka zmiana w komunikacji mówi sama za siebie. Chiny już ewidentnie nie chcą, aby najnowsze zdobycze technologiczne były postrzegane jako prototypy.
Pierwsze oficjalne wystrzelenie pocisku YJ-20
Sam fakt publicznej demonstracji jest mocnym komunikatem politycznym. Przez lata programy hipersoniczne otaczała aura tajemnicy, a dostęp do informacji był mocno ograniczony. Teraz Chiny wprost sygnalizują, że broń ta jest gotowa do normalnego użytku i stanowi standardowe wyposażenie ich najnowocześniejszych okrętów.
YJ-20 to nie jest kolejna, nieco szybsza wersja znanych systemów. Jego charakterystyczna, dwustożkowa konstrukcja aerodynamiczna to klucz do realizowania lotu ślizgowego z prędkościami przekraczającymi pięciokrotność prędkości dźwięku. Wedle szacunków jego zasięg może sięgać od 1000 do 1500 kilometrów, co oznacza, że chiński okręt operujący z dala od własnych baz zyskuje możliwość precyzyjnego uderzenia na dystansach, które dotąd były domeną pocisków balistycznych czy lotnictwa.
Czytaj też: Myśliwce szóstej generacji, czyli kiedy samoloty stają się czymś więcej niż “maszynami zniszczenia”
Wspomniany dwustożkowy kształt nie jest kwestią estetyki. Generuje on fale uderzeniowe, które w pewnym stopniu chronią powierzchnie sterujące przed ekstremalnymi temperaturami podczas lotu z prędkością hipersoniczną. Dzięki temu YJ-20 zachowuje zdolność do manewrowania nawet na tak zawrotnych prędkościach, a to akurat pokazano już podczas jego pierwszej oficjalnej prezentacji we wrześniu 2025 roku.
Prawdziwym wyzwaniem dla systemów obrony przeciwnika jest jednak końcowa faza ataku. Pocisk wykonuje wówczas niemal pionowe zejście, połączone z gwałtownymi manewrami bocznymi. Taka kombinacja radykalnie skraca czas na reakcję, bo w takim układzie liczy się już nie minuty, a sekundy. Tradycyjne systemy obrony rakietowej, oparte na przewidywaniu parabolicznej trajektorii, stają się w takim scenariuszu praktycznie bezradne. W takich scenariuszach okno na podjęcie decyzji i skuteczne przechwycenie celu kurczy się do absolutnego minimum.
YJ-20 to tylko jeden element w wielkiej układance
Pocisk YJ-20 jest kolejnym elementem szerzej zakrojonej przebudowy chińskiego arsenału przeciwokrętowego, który przez ostatnie dwie dekady rozrósł się od klasycznych pocisków manewrujących średniego zasięgu po wyspecjalizowane systemy hipersoniczne. Wcześniejsze konstrukcje, takie jak YJ-12 czy YJ-18, bazowały na sprawdzonych schematach pocisków skrzydlatych, które leciały z dużą prędkością, ale poruszały się w przewidywalny sposób na relatywnie małych wysokościach. YJ-20 przenosi te możliwości na wyższy poziom, łącząc cechy pocisku balistycznego z możliwością aerodynamicznego ślizgu na odcinku końcowym. Co istotne, chińskie parady wojskowe i materiały propagandowe pokazują, że YJ-20 jest prezentowany obok innych nowych konstrukcji z rodziny YJ, a w tym pocisków hipersonicznych z napędem strumieniowym oraz wariantów przystosowanych do odpalania z samolotów.

Niszczyciel Typ-055 jako idealna platforma startowa dla YJ-20
Platforma, z której wystrzelono pocisk, również zasługuje na uwagę. Testu dokonano bowiem z pokładu niszczyciela CNS Wuxi, jednostki o numerze burtowym 104, należącej do klasy Typ-055. Okręty te są obecnie flagowcami chińskiej floty, a ich możliwości bojowe znacząco przewyższają wcześniejsze projekty. W rzeczywistości są to pełnomorskie olbrzymy o długości około 180 metrów i wyporności dochodzącej do 13 tysięcy ton, które w ruch wprawiają cztery turbiny gazowe QC-280 o mocy 28 MW każda w układzie COGAG. Dodatkową moc zapewnia z kolei sześć turbin gazowych QD-50 o mocy 5 MW każda, co w efekcie daje dostęp do aż 112 MW mocy i pozwala rozpędzać okręt do 56 km/h. Wszystko to przy zasięgu 9300 km oraz załodze składającej się z ponad 300 marynarzy, których chroni konwencjonalny (poszerzany w górę) kadłub i dziób z cechami stealth.
Czytaj też: Przetrwa kule, 500 stopni i mróz. Nowy akumulator Epsilora to paliwo dla armii przyszłości

Sercem siły ognia tych niszczycieli jest 112 uniwersalnych wyrzutni pionowych, rozmieszczonych na dziobie i rufie. System ten może przenosić szeroką gamę uzbrojenia, od rakiet przeciwlotniczych i przeciwokrętowych po pociski manewrujące. Integracja YJ-20 z tym arsenałem oznacza, że pojedynczy okręt zyskuje zdolność do precyzyjnych uderzeń na strategiczne cele nawodne z bezpiecznego dystansu. Całość dopełnia bowiem naturalnie zaawansowany radar, a w tym przypadku Typ 346B z aktywnym skanowaniem elektronicznym oraz systemy zarządzania walką, które zapewniają niezbędną świadomość sytuacyjną do koordynowania ataków na tak ogromnym obszarze.
YJ-20 na służbie to zmiana, którą odczują zwłaszcza Amerykanie
Jeżeli spojrzeć na test YJ-20 z pewnego dystansu, to ten pocisk staje się jednym z kolejnych etapów głębszej transformacji morskiego pola walki. Oto bowiem odchodzimy od świata, w którym o przewadze na morzu decydowała przede wszystkim liczba kadłubów i ton wyporności, w stronę rzeczywistości, w której kluczowe są zdolności do zintegrowanych, wielowarstwowych uderzeń na dużym dystansie. Okręt taki jak Typ-055 przestaje być tylko pojedynczą jednostką w szyku, a staje się ruchomym węzłem szerszej sieci czujników i efektorów, zdolnym zarówno do zadawania ciosów, jak i zarządzania ogniem całej grupy uderzeniowej.
Czytaj też: Czym różnią się myśliwce 4, 4.5 i 5 generacji? Wyjaśniam najważniejsze samoloty wojska
YJ-20 jako hipersoniczny niszczyciel okrętów, a w tym lotniskowców, pokazuje, że strategia polegająca wyłącznie na rozbudowie floty nawodnej lub zakupie kilku baterii obrony przeciwrakietowej przestaje wystarczać. Potrzebne są inwestycje w rozpoznanie satelitarne, systemy wymiany danych, środki wprowadzające w błąd oraz odporne na zakłócenia łącza dowodzenia. Hipersoniczne pociski przeciwokrętowe, takie jak YJ-20, wymuszają bowiem myślenie o obronie jako o rozległym systemie, a nie zbiorze pojedynczych platform.