Tania kawa w każdym terenie. GeoPress Ti z nowym dodatkiem zachwyci niejednego wędrowca

Można mieć najlepszy sprzęt i najlżejsze wyposażenie, ale aromatyczna, świeżo zaparzona kawa w środku dziczy wciąż wydaje się niedoścignionym luksusem. Rozwiązaniem problemu ma być nowe akcesorium od amerykańskiej firmy Grayl, które przekształca ich kultową butelkę filtrującą w przenośną kawiarkę.
...

Grayl, marka z Seattle znana z zaawansowanych filtrów do wody, postanowiła wyjść naprzeciw potrzebom turystów, dla których poranna filiżanka to coś więcej niż tylko dawka kofeiny. Ich najnowszy produkt pozwala połączyć dwie funkcje: pozyskiwania czystej wody i parzenia kawy metodą french press (zaparzaczu tłokowym), używając do tego jednego, kompaktowego naczynia.

Jeden sprzęt zamiast całego ekwipunku

Filozofia marki od lat opiera się na minimalizmie i wielofunkcyjności. Ich flagowy produkt, a więc tytanowa butelka filtrująca GeoPress Ti, już wcześniej służyła nie tylko do oczyszczania wody, ale też jako garnek. Teraz do zestawu dołączyło akcesorium Coffee Press, które składa się z tytanowych elementów prasy, sitka oraz pokrętła. Po złożeniu całość zajmuje minimalnie miejsca i idealnie komponuje się z wnętrzem butelki, tworząc spójny system.

Czytaj też: Kanadyjczycy stworzyli latarkę na świecie, która nie boi się zimy

Działanie nowego dodatku do butelki jest proste, choć wymaga wykonania kilku kroków. Najpierw napełniamy butelkę wodą z dowolnego naturalnego źródła i korzystamy z jej głównej funkcji, czyli filtracji. Następnie zewnętrzny pojemnik stawiamy na przenośnej kuchence, by zagotować uzdatnioną już wodę. W tym czasie wsypujemy do środka zmieloną kawę, montujemy zestaw Coffee Press i parzymy napój dokładnie tak, jak w typowym kuchennym zaparzaczu. Co ciekawe, system nadaje się też do zaparzania herbaty.

Kawa na szlaku w wykonaniu Grayl nie jest tania

Sam zestaw Coffee Press nie jest drogi. Pozostaje dostępny w dwóch opcjach, bo podstawowej za 34,95 dolarów (około 140 złotych) oraz w zestawie z przeprojektowaną, tytanową pokrywką za 49,95 dolarów (około 200 złotych). Sprawa komplikuje się jednak wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę konieczny wydatek podstawowy. Sama butelka GeoPress Ti, bez której akcesorium jest bezużyteczne, to już sprzęt z wyższej półki cenowej, bo kosztuje aż 249,95 euro, czyli 1050 zł. W efekcie cały system jest rozwiązaniem raczej dla osób już przekonanych do filozofii marki lub takich, dla których absolutna wygoda i redukcja wagi plecaka są warte wydatku.

Czytaj też: Najdziwniejszy kask motocyklowy. Projektanci oszaleli czy wyprzedzili epokę?

Wielofunkcyjność to oczywiście ogromna zaleta, ale trzeba pamiętać, że to rozwiązanie 3w1 nie jest uniwersalne. Skorzystają z niego przede wszystkim posiadacze konkretnego modelu butelki. Dla nich to sensowny zakup, który urozmaici biwakowe śniadania. Dla wszystkich innych oznacza konieczność dość poważnej inwestycji początkowej. Nie zmienia to faktu, że sam pomysł jest trafiony i pokazuje, w jakim kierunku zmierza projektowanie sprzętu outdoorowego – w stronę inteligentnej uniwersalności. Nawet wtedy, jeśli jej cena bywa wysoka.