Koniec darmowego czytania na Kindle’u? Wygodna funkcja przestaje być bezpłatna

Jeśli należycie do grona osób, które kolekcjonują w sieci artykuły „na później”, by potem w spokoju przeczytać je na ekranie czytnika e-booków, możecie poczuć lekkie rozczarowanie. Instapaper, jedna z najstarszych i najbardziej lubianych aplikacji typu „read-it-later”, szykuje spore zmiany w swoim cenniku.
...

Od lat usługa ta pozwalała na wygodne przesyłanie zapisanych treści bezpośrednio na urządzenia Amazon Kindle, co dla wielu użytkowników było kluczowym powodem korzystania właśnie z tej platformy. Niestety, darmowy dostęp do tej wygody dobiega końca. Według najnowszych doniesień, funkcja ta stanie się lada moment przywilejem zarezerwowanym wyłącznie dla osób opłacających subskrypcję Premium.

Dlaczego musimy zapłacić? Wyjaśnienia płyną z Reddita

Informacja o zmianach nie pojawiła się początkowo w oficjalnym komunikacie na blogu firmy, lecz trafiła bezpośrednio do skrzynek odbiorczych użytkowników oraz na forum Reddit. To właśnie tam przedstawiciel Instapaper postanowił rzucić nieco światła na powody tej decyzji, tłumacząc, że utrzymanie mechanizmu „Send to Kindle” jest dla firmy zwyczajnie kosztowne i zasobożerne.

Proces przesyłania artykułów na czytnik nie jest tak prosty, jak mogłoby się wydawać. Jak wyjaśnia firma, każdorazowe wygenerowanie pliku dla Kindle’a wymaga przetworzenia dużej liczby artykułów, pobrania wszystkich powiązanych obrazów, zapisania danych, a następnie stworzenia pliku w formacie ePub, który jest wysyłany na adres e-mail przypisany do czytnika. Cała ta operacja obciąża serwery, a przy ogromnej skali użytkowników darmowych, koszty te stały się dla Instapaper zbyt duże do udźwignięcia bez dodatkowego wsparcia finansowego. Nowe zasady mają wejść w życie już 19 lutego 2026 roku. Po tej dacie każdy, kto będzie chciał wysłać artykuł na swój czytnik Amazon, będzie musiał liczyć się z wydatkiem rzędu 5,99 dolara miesięcznie lub 59,99 dolara w skali roku za pakiet Premium.

Czytaj też: YouTube testuje naszą cierpliwość. Popularna funkcja trafi za paywalla?

Co ciekawe, zmiana ta dotyczy wyłącznie użytkowników ekosystemu Kindle. W tym samym wątku na Reddicie pojawiło się pytanie o posiadaczy czytników marki Kobo. Tutaj wiadomość jest znacznie lepsza – integracja z Kobo opiera się na innym rozwiązaniu (API), które nie wymaga od Instapaper tak dużego zaangażowania mocy obliczeniowej. W związku z tym przesyłanie i synchronizacja treści na Kobo pozostaną darmowe, co może skłonić niektórych najbardziej zagorzałych czytelników do rozważenia zmiany sprzętu.

Czytaj też: Koniec świętego spokoju na WhatsAppie? Reklamy nadchodzą, ale będzie wyjście

Subskrypcja Premium w Instapaper to oczywiście nie tylko obsługa Kindle’a. W cenie użytkownicy otrzymują także możliwość przeszukiwania pełnej treści wszystkich zapisanych artykułów, nielimitowane notatki oraz stałe archiwum, które chroni teksty przed zniknięciem z sieci. Niemniej jednak dla wielu osób „Send to Kindle” było jedynym powodem używania tej aplikacji, więc konieczność płacenia za tę jedną funkcję może być trudna do zaakceptowania.

Czytaj też: Wyszukiwarka Google zajrzy do Twoich zdjęć i maili. Po co?

Nie da się nie zauważyć, że decyzja Instapaper to kolejny dowód na to, że era „wszystkiego za darmo” w internecie powoli odchodzi do przeszłości, zwłaszcza gdy w grę wchodzą realne koszty utrzymania infrastruktury serwerowej. Chociaż argumentacja firmy o wysokich kosztach generowania plików ePub wydaje się logiczna, dla darmowych użytkowników Kindle jest to spory cios w codzienną wygodę. Jeśli nie planujecie przechodzić na płatny plan, macie jeszcze chwilę, by wysłać na swój czytnik zaległe teksty lub zacząć szukać alternatywnych, być może mniej wygodnych sposobów na przenoszenie treści.