
Firma z Stuttgartu planuje stopniowe wprowadzanie elektrycznych wersji swoich popularnych modeli. Pierwszy z nich, CLA Shooting Brake, ma pojawić się w salonach już w marcu. Kolejne – kompaktowy SUV GLB i bestsellerowy GLC – dotrą do klientów odpowiednio wiosną i w pierwszej połowie roku. Wszystkie mają dzielić nową, szybko ładującą się platformę, ale to ich codzienna użyteczność ma być głównym atutem.
Electric First nie oznacza, że klienci Mercedesa będą skazani na auta elektryczne. O co chodzi z 40 nowymi modelami?

Zanim powiemy sobie o każdym z nowych modeli, warto zrobić mały wstęp. Mercedes opiera nowe premiery na filozofii electric first. Oznacza to, że każda z nich ma w pierwszej kolejności skupiać się na modelu w pełni elektrycznym. To jednak nie oznacza, że miłośnicy tradycyjnej motoryzacji będą skazani na elektromobilność. W żadnym wypadku, bo electric first wcale nie oznacza electric only.
Za większością modeli elektrycznych pojawią się też warianty tradycyjne. Choć mam wrażenie, że Mercedes woli o nich za dużo, przynajmniej publicznie, nie mówić. I tak obok elektrycznego GLC czeka nas cała gama dobrze nam znanych wariantów. Jak nieśmiertelny diesel w GLC 220d, jak również dwucyfrowy model AMG.

To właśnie stąd liczba 40 nowych modeli, które zostaną zaprezentowane w 2026 roku. Choć może nie tyle modele, co bardziej warianty modeli. Więc jeśli ktoś już zaczynał krzywo patrzeć na Mercedesa, że chce robić wyłącznie auta elektryczne to spokojnie, tak nie będzie.
Co warto też podkreślić, Mercedes nieco zmienia nazewnictwo swoich aut. Modele elektryczne nie będą już miały osobnego oznaczenia. Czyli to, co znaliśmy jako model EQB, w nowej odsłonie będzie Mercedesem GLB EQ. To znacznie uprości klientom odnalezienie się w ofercie.
Czytaj też: Test Mercedes GLS 600 Maybach – inny wymiar luksusu
Mercedes CLA Shooting Brake EQ – wreszcie elektryczne kombi

Brak elektrycznego samochodu o kształcie kombi to luka, którą Mercedes postanowił wypełnić. CLA Shooting Brake w wersji EQ ma oferować zasięg do 761 kilometrów, co w teorii przebija możliwości wielu spalinowych odpowiedników. Pojazd nie rezygnuje z atutów tradycyjnego nadwozia: bagażnik mieści od 455 do 1290 litrów, a pod przednią maską znalazło się dodatkowe 101-litrowy schowek. Tu mamy pewien zgrzyt, bo pojemnościowo bagażnik niewiele różni się od sedana, o ok 50 litrów. Choć oczywiście rozmiar i kształt klapy bagażnik dają większe możliwości załadunku.

Samochód został zaprojektowany z myślą o dłuższych podróżach. Architektura 800 V ma pozwalać na szybkie uzupełnienie energii – według deklaracji producenta, dziesięć minut ładowania prądem stałym ma wystarczyć na dodanie około 310 kilometrów zasięgu. Dla kierowców ceniących dynamikę, dostępne będą dwie wersje napędu: 272-konna wersja 250+ oraz model 350 4MATIC z 354 KM i napędem na obie osie. Wnętrze zdominuje technologia, z panoramicznym dachem, nowym systemem operacyjnym MB.OS oraz asystentem głosowym MBUX wspieranym przez sztuczną inteligencję.
Czytaj też: Test Mercedes-AMG GT 63 S E Performance – tego nie da się opisać. To trzeba poczuć
Mercedes GLB EQ – rodzinny elektryk z trzecim rzędem siedzeń

Nowy GLB ma trafić do rodzin, które potrzebują maksimum przestrzeni bez rezygnacji z zeroemisyjnego napędu. Elektryczny SUV będzie oferowany w konfiguracji pięcio- lub siedmioosobowej, gdzie trzeci rząd ma pomieścić pasażerów do około 171 centymetrów wzrostu. To wyraźny sygnał, że segment kompaktowych SUV-ów elektrycznych dojrzewa do bardziej praktycznych rozwiązań.

Ceny w Polsce mają zaczynać się od 248 400 złotych za wersję GLB 250+ EQ. Deklarowany zasięg sięga 630 kilometrów, co plasuje go w czołówce klasy. Pod kątem pojemności, samochód oferuje 127-litrowy schowek pod maską oraz bagażnik o pojemności od 540 do 1715 litrów. Co ważne dla aktywnych rodzin, auto ma być przystosowane do holowania przyczep o masie do dwóch ton. Platforma 800 V ma zapewniać podobną szybkość ładowania co w przypadku CLA, a dodatkowe funkcje, jak tryb terenowy czy wirtualny widok spodu auta, mają zwiększać jego wszechstronność.

Nowy Mercedes GLB zachował charakterystyczny kształt nadwozia poprzednika, ale moim zdaniem wygląda od niego zdecydowanie lepiej. Bardzo ciekawie prezentuje się wzór grilla, który wygląda jak ramiona kierownicy sportowego pakietu AMG.
Mercedes GLC EQ – ikona marki w nowej, elektrycznej odsłonie

GLC to od lat fundament sprzedaży Mercedesa na świecie, więc jego elektryczna transformacja jest niezwykle ważna. Wersja EQ ma debiutować w topowej konfiguracji 400 4MATIC o mocy 490 KM i zasięgiem do 713 kilometrów. Wizytówką wnętrza będzie gigantyczny, ciągnący się przez całą szerokość deski rozdzielczej ekran MBUX HYPERSCREEN o przekątnej 39,1 cala.

Mercedes sięga po rozwiązania znane z luksusowej Klasy S, by zapewnić wysoki komfort. Zawieszenie pneumatyczne AIRMATIC i skrętna tylna oś mają poprawić zarówno wygodę jazdy, jak i zwrotność w mieście. Kompleksowy system multimedialny MB.OS z intuicyjnym asystentem ma stanowić centralny punkt interakcji z samochodem.
Co te premiery oznaczają dla rynku

Planowane na 2026 rok premiery pokazują kierunek, w którym zmierza Mercedes. Zamiast rewolucyjnych, niszowych konceptów, stawia na elektryfikację sprawdzonych, popularnych modeli, kładąc nacisk na ich praktyczność i zasięg. Deklarowane parametry ładowania i przebiegu brzmią imponująco, jednak ich realna weryfikacja nastąpi dopiero w codziennej eksploatacji przez klientów. Jeśli obietnice producenta się sprawdzą, modele CLA Shooting Brake, GLB i GLC w wersji EQ mogą skutecznie przekonać do elektryków tych, dla których dotychczasowa oferta była zbyt mało uniwersalna. Sukces będzie jednak zależał nie tylko od samych aut, ale również od tempa rozwoju infrastruktury ładowania. Co nadal jest w Polsce ogromnym problemem. Wiele nowych ładowarek bardzo długo czeka na uruchomienie, a ich moc pozostaje loterią. Możemy mieć dwie ładowarki o mocy 150 W oddalone od siebie o 2 km i na jednej uzyskamy 60 KW, na drugiej 140 KW. Pomimo tego, że do obu podłączony będzie tylko jeden samochód.
Myślę, że najważniejsze dla wielu klientów będzie to, że Mercedes nie rezygnuje z wariantów spalinowych. Idę o zakład, że to one będą trzonem sprzedaży, a nieśmiertelny GLC 220d nadal znajdzie się na szczycie listy najpopularniejszych modeli.