Nowe smartfony OnePlus sprawią, że zapomnisz o ładowaniu na długi czas

Pamiętacie czasy, kiedy smartfony z ogromnymi bateriami przypominały grubością cegłę i ważyły tyle, co małe hantle? Ostatnimi czasy chińscy producenci przełamują ten stereotyp, a OnePlus nie jest wyjątkiem. Marka zaprezentowała bowiem dwa nowe modele – OnePlus Turbo 6 i Turbo 6V – które mają to, czego flagowce Samsunga i Apple’a mogą im pozazdrościć.
...

Każdy z nich został wyposażony w ogniwo o pojemności 9 000 mAh. Co najważniejsze, nie są to urządzenia pancerne; oba telefony mają zaledwie 8,5 mm grubości i ważą rozsądne 215 gramów. To imponujące osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że jeszcze niedawno standardem było 5 000 mAh w obudowach o podobnych gabarytach. I jasne, to nie rekord w branży, bo Honor przekroczył już magiczny pułap 10 tys. mAh, ale raczej nie ma tu na co narzekać.

Wydajność kontra oszczędność. Co drzemie pod maską serii OnePlus Turbo 6?

Mimo że oba modele dzielą tę samą gigantyczną baterię, OnePlus wyraźnie rozgraniczył ich przeznaczenie. Model Turbo 6 to propozycja dla graczy i osób szukających bezkompromisowej szybkości. Napędza go procesor Snapdragon 8s Gen 4, wspierany przez zestaw wyspecjalizowanych chipów wspomagających. Znajdziemy tu m.in. silnik Fengchi Game Kernel, który pozwala wycisnąć w grach nawet 165 klatek na sekundę, oraz układy poprawiające zasięg Wi-Fi i czułość dotyku. W topowej wersji dostajemy też 16 GB szybkiej pamięci RAM LPDDR5X oraz 512 GB miejsca na dane w standardzie UFS 4.1.

Z kolei OnePlus Turbo 6V to opcja bardziej budżetowa, choć wciąż bardzo solidna. Sercem tego urządzenia jest Snapdragon 7s Gen 4. Choć zabrakło w nim części dodatkowych chipów gamingowych, nadal posiada potężny system chłodzenia z komorą parową, podobnie jak droższy brat. Pamięci są tu nieco wolniejsze (LPDDR4X i UFS 3.1), ale dla przeciętnego użytkownika różnica będzie prawdopodobnie marginalna przy codziennych zadaniach.

Czytaj też: Mały, ale z potężnym wnętrzem. Oppo Reno 15 Pro Mini wchodzi do gry

Oba smartfony mają niemal identyczne ekrany: OLED 6,78” o rozdzielczości 1272p+. Różnią się jedynie częstotliwością odświeżania – Turbo 6 oferuje 165 Hz, a 6V bardzo przyzwoite 144 Hz. Oba panele świecą z jasnością do 1 800 nitów, co gwarantuje dobrą widoczność w słońcu.

Przejdźmy do sedna, czyli do tego, co te 9 000 mAh oznacza w praktyce

Według deklaracji OnePlus, model Turbo 6 pozwoli na ponad 10 godzin ciągłego grania lub niemal 23 godziny oglądania wideo. Turbo 6V wypada jeszcze lepiej w mediach społecznościowych – możecie przeglądać TikToka przez ponad 25 godzin bez sięgania po ładowarkę. Kiedy już jednak nadejdzie czas ładowania, system SuperVOOC 80 W pozwoli szybko uzupełnić energię. Co ciekawe, oba telefony mogą służyć jako całkiem sprawne powerbanki dla innych urządzeń dzięki zwrotnemu ładowaniu o mocy 27 W.

Gdzie szukać oszczędności? Zdecydowanie w aparatach. OnePlus postawił na minimalizm – główny moduł to 50 Mpix z optyczną stabilizacją obrazu (OIS), wspierany jedynie przez symboliczne oczko 2 Mpix. Nie znajdziemy tu teleobiektywu ani szerokiego kąta, co dla fanów mobilnej fotografii może być sporym minusem. Podobnie łączność USB-C w standardzie 2.0 przypomina, że priorytetem była tu bateria i wydajność, a nie superszybkie przesyłanie plików kablem.

Czytaj też: Oppo Find N7 mocno nas zaskoczy. Nadchodzi składak o nietypowych proporcjach

Na plus zasługuje wytrzymałość. Oba modele mogą pochwalić się certyfikatami IP68 i IP69, co oznacza pełną odporność na zanurzenia oraz gorące strumienie wody pod ciśnieniem.

Nie da się ukryć, że OnePlus Turbo 6 i 6V to urządzenia, które jasno definiują swoją grupę docelową: to sprzęt dla ludzi, którzy nienawidzą kabli i chcą zapomnieć o ładowaniu na dwa, a może nawet trzy dni. Ceny w Chinach startują od około 1 900 juanów (ok. 980 zł) za model 6V i 2 300 juanów (ok. 1190 zł) za model Turbo 6, co czyni je niezwykle konkurencyjnymi. Choć na razie telefony są dostępne w przedsprzedaży tylko na rynku chińskim, krążą plotki, że mogą stać się podstawą dla nadchodzącego globalnie modelu OnePlus Nord 6. Jeśli tak się stanie, konkurencja w segmencie średniaków będzie miała twardy orzech do zgryzienia.