Poco M8 5G i M8 Pro 5G już w Polsce. Nowe średniaki, które chcą namieszać w 2026 roku

Marka Poco zdążyła nas już przyzwyczaić do tego, że potrafi upchnąć całkiem solidne podzespoły w obudowach, które nie rujnują domowego budżetu. Początek 2026 roku nie jest wyjątkiem – właśnie poznaliśmy nową serię M8, składającą się z modelu podstawowego oraz wariantu Pro.
...

Choć nie są to urządzenia rewolucyjne (szczególnie jeśli śledzicie ofertę Redmi, bo widać tu sporo „zapożyczeń”), to w swoich segmentach cenowych prezentują się naprawdę sensownie. Poco stawia na procesory Snapdragon, ekrany AMOLED o wysokiej jasności i baterie, które mają przetrwać nawet najbardziej intensywny dzień. Zobaczmy, co dokładnie siedzi pod maską tych urządzeń i ile przyjdzie nam za nie zapłacić w Polsce.

Poco M8 5G – solidny standard z AI na pokładzie

Podstawowy model, Poco M8 5G, to urządzenie, które ma być „złotym środkiem” dla przeciętnego użytkownika. Telefon napędzany jest procesorem Snapdragon 6 Gen 3, wspieranym przez 8 GB pamięci RAM. To zestaw, który w połączeniu z nowym systemem HyperOS 2 (opartym na Androidzie 15, co jest dużym minusem, zwłaszcza tyle czasu po premierze szesnastki) powinien zapewnić płynną pracę, zwłaszcza że Poco dorzuciło tu zestaw inteligentnych funkcji od Google, takich jak Gemini czy uwielbiane przez wielu „Circle to Search”.

Jeśli chodzi o multimedia, Poco M8 nie ma się czego wstydzić:

  • Ekran – 6,77-calowy AMOLED Flow z odświeżaniem 120 Hz i szczytową jasnością aż 3200 nitów. To parametry, które jeszcze niedawno były zarezerwowane dla flagowców.
  • Aparat — główny sensor 50 Mpix (Light Fusion 400) oraz 20 Mpix do selfie. Co ciekawe, bliźniaczy Redmi Note 15 5G oferuje w tym miejscu matrycę 108 Mpix, więc Poco poszło tu na mały kompromis.
  • Bateria — ogniwo o pojemności 5520 mAh z ładowaniem 45 W.

Warto dodać, że telefon posiada głośniki stereo z Dolby Atmos, czytnik linii papilarnych w ekranie oraz odporność na zachlapania klasy IP65.

Czytaj też: Nvidia weszła na CES 2026 z przytupem i przyświstem, prezentując DLSS 4.5 i RTX Remix Logic

Poco M8 Pro 5G – większa moc i potężna bateria 6500 mAh

Dla tych, którzy oczekują czegoś więcej, przygotowano wersję Pro. Tutaj przeskok technologiczny jest widoczny niemal w każdym aspekcie. Sercem urządzenia jest mocniejszy Snapdragon 7s Gen 4, a za kulturę pracy odpowiada dedykowany system chłodzenia Poco IceLoop.

Prawdziwym game changerem modelu Pro jest jednak jego akumulator. Zastosowano tu nowoczesną baterię krzemowo-węglową o pojemności aż 6500 mAh. Przy ładowaniu o mocy 100 W nie musimy się martwić o długie przestoje przy gniazdku. Dodatkowo telefon wspiera zwrotne ładowanie przewodowe (22,5 W), co czyni go małym powerbankiem dla innych gadżetów.

Co jeszcze znajdziemy w wersji Pro?

  • Lepszy ekran — panel 6,83” o rozdzielczości 1.5K, chroniony szkłem Gorilla Glass Victus 2.
  • Aparaty — główny moduł 50 Mpix z optyczną stabilizacją obrazu (OIS) oraz obiektyw ultraszerokokątny 8 Mpix.
  • Łączność — ciekawostką jest funkcja wykonywania połączeń głosowych na odległość do 1 km bez zasięgu sieci komórkowej.
  • Wytrzymałość — obudowa spełnia rygorystyczne normy IP68 oraz IP69K, co oznacza niemal pełną odporność na pył i wodę pod ciśnieniem.

Czytaj też: PaXini na CES 2026 prezentuje zmysł dotyku dla robotów

Ceny i promocje w Polsce

Jeśli nowe smartfony Poco wpadły Wam w oko, warto skorzystać z oferty premierowej, która potrwa do 25 stycznia 2026 roku. W tym czasie ceny są znacznie niższe:

ModelWersjaCena regularnaCena w promocji
Poco M8 5G8/256 GB1099 zł949 zł
Poco M8 5G8/512 GB1399 zł1099 zł
Poco M8 Pro 5G8/256 GB1499 zł1299 zł
Poco M8 Pro 5G12/512 GB1749 zł1549 zł

Dodatkowym bonusem dla nowych użytkowników jest kod na 2 miesiące usługi YouTube Premium za darmo.

Seria Poco M8 to podręcznikowy przykład solidnych urządzeń, które nie starają się udawać czegoś, czym nie są. Model podstawowy to świetna opcja dla osób szukających ekranu AMOLED i AI w cenie poniżej tysiąca złotych. Z kolei wariant Pro celuje w użytkowników potrzebujących ogromnej baterii i szybkiego ładowania, oferując przy tym niemal „pancerną” obudowę. Jedynym zasadniczym minusem jest tu oprogramowanie, bo wprowadzanie nowego modelu z Androidem 15 prawie rok po premierze Androida 16 to trochę kpina. No ale cóż, na jakieś kompromisy producent musiał pójść.