
Wszystko wskazuje na to, że flagowce pojawią się na rynku z wyraźnym poślizgiem względem swojego poprzedników, co wywołuje spore poruszenie w branży technologicznej. Nie jest to jednak opóźnienie bez przyczyny – za kulisami mówi się o nagłych zmianach w strategii produktowej, które zmusiły inżynierów do przeorganizowania planów w ostatniej chwili.
Seria Samsung Galaxy S26 zadebiutuje później, niż myśleliśmy
Według najnowszych doniesień, które pierwotnie pojawiły się w południowokoreańskich mediach, a teraz zostały podbite przez niezawodnego leakera Evana Blassa (@evleaks), oficjalna prezentacja serii Galaxy S26 odbędzie się 25 lutego 2026 roku. Wydarzenie z cyklu Galaxy Unpacked ma mieć miejsce w San Francisco. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, nowe telefony trafią na półki sklepowe prawdopodobnie już na początku marca.
Czytaj też: Samsung nie zwalnia tempa. Trzecia beta One UI 8.5 nadchodzi z kolejnymi zmianami
Dlaczego to tak istotna zmiana? Dla porównania, seria Galaxy S25 została zaprezentowana 22 stycznia 2025 roku. Mamy więc do czynienia z przesunięciem o pełny miesiąc. Eksperci sugerują, że powodem tej decyzji mogło być zamieszanie z nazewnictwem i wyborem konkretnych modeli. Plotki głoszą, że Samsung w ostatnim momencie zdecydował się zrezygnować z wariantu “Galaxy S26 Edge”, powracając do sprawdzonej nazwy “Galaxy S26+”. Takie roszady w portfolio na kilka miesięcy przed premierą zawsze wiążą się z dodatkową pracą logistyczną i marketingową, co mogło wpłynąć na finalny termin imprezy.
Ile zapłacimy za nowe flagowce?
Niestety, wieści o dacie premiery to nie jedyne informacje, jakie wyciekły do sieci. Pojawiły się również pierwsze konkrety dotyczące cen, które mogą nie przypaść do gustu fanom marki. Spekuluje się, że na niektórych rynkach seria S26 będzie odczuwalnie droższa od swoich poprzedników. Raporty z Korei sugerują podwyżki rzędu 44 000 – 88 000 wonów, co w przeliczeniu daje około 100 do 200 złotych więcej za startowy model.
Czytaj też: Szykujcie portfele. Podwyżka cen Galaxy S26 wydaje się nieunikniona
Warto jednak zachować odrobinę optymizmu. Samsung często stosuje różną politykę cenową w zależności od regionu. Istnieje spora szansa, że w Stanach Zjednoczonych ceny bazowe zostaną utrzymane na poziomie ubiegłorocznym, aby zachować konkurencyjność względem Apple’a. W Europie sytuacja jest zazwyczaj bardziej skomplikowana ze względu na kursy walut, więc musimy przygotować się na to, że kwoty na metkach mogą lekko „urosnąć”. Biorąc pod uwagę inflację i rosnące koszty produkcji nowoczesnych procesorów, taki ruch producenta nie byłby wielkim zaskoczeniem.
Czytaj też: Samsung wywraca rynek monitorów do góry nogami prezentując nową linię monitorów Odyssey
Choć miesiąc dłuższego czekania może wydawać się wiecznością dla technologicznych entuzjastów, luty 2026 zapowiada się jako niezwykle gorący okres dla Samsunga. Przesunięcie premiery na końcówkę lutego sugeruje, że firma chce mieć pewność, iż każdy element oprogramowania One UI 8.5 oraz specyfikacji samych smartfonów są dopięte na ostatni guzik. Jeśli doniesienia o cenach się potwierdzą, będziemy musieli zapłacić nieco więcej za wejście w najnowszy ekosystem Galaxy, ale w zamian otrzymamy dopracowany produkt, który nie powstał w pośpiechu. Pozostaje nam tylko czekać na oficjalne zaproszenia na Unpacked, które powinny pojawić się już za kilka tygodni.