
Wszystkie wspomagane elektrycznie rowery firmy Brompton mają otrzymać całkowicie nowy napęd, który odpowie na bolączki dotychczasowych użytkowników i postawi wysoką poprzeczkę dla konkurencji. To nie jest zwykła aktualizacja komponentów, bo firma przeprojektowała filozofię działania elektrycznego roweru składanego od podstaw, a jednym z najbardziej oczekiwanych elementów tej transformacji jest pojawienie się ultralekkiej, tytanowej linii T w wersji z napędem. Dotychczas połączenie tytanu i elektroniki w tak kompaktowej formie wydawało się marzeniem trudnym do spełnienia.
Silnik z tyłu zamiast z przodu. Dlaczego to ma znaczenie?
Kluczem do zmian jest nowy system napędowy e-Motiq z silnikiem ukrytym w tylnej piaście. To zasadnicza różnica w stosunku do poprzedniego rozwiązania, gdzie jednostka napędowa znajdowała się w kole przednim. Taka konstrukcja bywała krytykowana za nienaturalne wrażenie ciągnięcia oraz dodatkowe obciążenie przedniego koła, co mogło wpływać na dynamikę jazdy. Brompton twierdzi, że przeniesienie napędu do tyłu zapewnia o wiele bardziej intuicyjne i zbliżone do tradycyjnej jazdy odczucia.
Czytaj też: Nowy standard w rowerach górskich właśnie stał się rzeczywistością. Pierwsza firma zdążyła przed RockShox i Fox

Moc układu wynosi 250 watów, a moment obrotowy wacha się między 24 a 30 Nm w zależności od konkretnego modelu. W tej samej, niezwykle zgrabnej piaście, zmieściła się także 4-biegowa przerzutka marki, co pozwoliło zachować legendarną, kompaktową formę roweru po złożeniu. Prawdziwym smaczkiem systemu jest jednak wbudowana funkcja adaptacyjnego wspomagania. Przez pierwsze 100 kilometrów system analizuje styl jazdy użytkownika, ucząc się, jak pedałuje i jakie trasy pokonuje. W efekcie potrafi automatycznie dostosować poziom asysty, bo zwiększyć moc na podjeździe lub pomóc w płynnym ruszaniu w miejskim zatorze.
Electric T Line. Tytanowa lekkość spotyka elektryczny napęd
Największą sensacją jest bez wątpienia zelektryfikowana wersja flagowej linii T o tytanowej ramie. Jej waga budzi prawdziwy respekt, bo bez akumulatora rower waży jedynie 11,2 kg, a z zainstalowanym akumulatorem całość jest podbijana do 14,1 kg. Dla porównania, elektryczny model z linii G z nowym napędem jest cięższy o ponad 4,5 kg, a to akurat imponujący wynik, biorąc pod uwagę, że otrzymujemy w pełni funkcjonalny, składany e-bike. Tytan zapewnia wytrzymałość przy minimalnej masie, a po złożeniu całość zachowuje niewielkie gabaryty, co w miejskiej dżungli ma nieocenioną wartość. Wspomniany akumulator można wyjąć, a jego 345-Wh pojemność ma wystarczać na przejechanie do 90 kilometrów na jednym ładowaniu, co w realnym, miejskim użyciu z pewnością będzie niższe, ale i tak stanowi bardzo przyzwoity wynik. Możliwość zabrania samego akumulatora do ładowania, bez konieczności wniesienia całego roweru do domu czy biura, to duże udogodnienie.
Czytaj też: Continental stworzył opony, które błyszczą w świetle reflektorów. Cena zaskoczy wielu rowerzystów

Brompton podkreśla, że nowy system e-Motiq spełnia rygorystyczne normy bezpieczeństwa UL2849 oraz EN15194. Certyfikaty te są szczególnie istotne w kontekście ogniw litowo-jonowych, których wadliwa konstrukcja może nieść za sobą ryzyko pożaru. Firma wykazuje się też pewnością co do jakości i trwałości swojego rozwiązania, oferując na niego trzyletnią gwarancję, a więc o rok dłużej niż branżowy standard dla elektroniki, co może świadczyć o dobrych testach i solidnych komponentach.
Czytaj też: Twój rower nie ma otworów montażowych. Brytyjska firma pokazała, jak to obejść bez wiercenia
Nowy napęd trafi do wszystkich elektrycznych wariantów w ofercie, czyli linii C, P oraz G. Oznacza to, że niezależnie od wyboru modelu, użytkownik otrzyma ten sam, zaawansowany system e-Motiq. Różnice między poszczególnymi seriami ograniczą się głównie do materiałów, wykończenia i dodatkowego wyposażenia, co gwarantuje spójne doświadczenie jazdy.
Co to oznacza dla rowerowej codzienności?
Zapowiedź firmy Brompton na 2026 rok wygląda na przemyślaną ewolucję, a nie rewolucję dla samej rewolucji. Przeniesienie napędu do tylnego koła wydaje się logicznym krokiem, który może poprawić komfort jazdy, a tytanowa wersja Electric T Line odpowiada na jedno z najczęstszych zarzutów wobec e-bike, czyli ich masę. Samo adaptacyjne wspomaganie brzmi intrygująco, ale jego realna użyteczność okaże się w praktyce. Trzyletnia gwarancja i certyfikaty bezpieczeństwa to mocne argumenty, które budują zaufanie. Całość prezentuje się jako dojrzała propozycja dla miejskich komandosów, którzy szukają sprawnego, lekkiego i technologicznie zaawansowanego narzędzia do codziennych podróży, choć z pewnością nie będzie to rozwiązanie dla każdego, a to głównie ze względu na przewidywalnie wysoką cenę.