Rzeki w Rosji tworzą specjalne chmury nad Arktyką. Ich właściwości zaskakują naukowców

Arktyka topnieje w zastraszającym tempie, a naukowcy nieustannie szukają brakujących elementów tej lodowej układanki. Okazuje się, że rozwiązanie części zagadki może płynąć… dosłownie. Najnowsze badania wskazują na nieoczekiwaną rolę, jaką w procesie formowania się chmur nad Oceanem Arktycznym odgrywają wielkie syberyjskie rzeki. To odkrycie, które zmienia sposób myślenia o klimacie tego wrażliwego regionu.
...

Woda niesiona przez rzeki takie jak Lena transportuje ogromne ilości rozpuszczonej materii organicznej. Gdy ten związkowy koktajl trafia do zimnego oceanu, rozpoczyna się złożony proces chemiczny. Uwalniane gazy w atmosferze tworzą mikroskopijne cząstki aerozoli. Te maleńkie ziarenka działają jak swego rodzaju rusztowanie dla pary wodnej, wokół której kondensują się krople, dając początek chmurom. To właśnie te specyficzne, rzeczne aerozole mogą być kluczowe dla powstawania pewnego typu chmur.

Sekret tkwi w jasnych i trwałych chmurach

Chmury, których zalążkiem są aerozole z materii organicznej, mają wyjątkowe właściwości. Powstające w nich krople są mniejsze i liczniejsze niż w typowych chmurach. Dzięki temu taki obłok staje się jaśniejszy i odbija więcej promieni słonecznych z powrotem w przestrzeń kosmiczną, niczym gigantyczny, naturalny parasol. Jednocześnie trudniej jest z niego o opad – jest po prostu bardziej trwały. Ten podwójny mechanizm, zwiększonego odbicia i ograniczonego parowania, może znacząco wpływać na lokalny bilans energetyczny, chłodząc powierzchnię pod chmurą.

Czytaj także: Topniejący lód Arktyki odsłania nuklearny koszmar ZSRR. Naukowcy właśnie dodali nowy punkt do mapy najniebezpieczniejszych miejsc na Ziemi

Przełomowych danych na temat skali tego zjawiska dostarczyło obserwatorium meteorologiczne w Tiksi, zlokalizowane w delcie Leny. Dziewięcioletnie pomiary połączone z danymi satelitarnymi ujawniły niezwykłą dynamikę. W okresach intensywnego spływu rzecznego proces formowania się cząstek aerozoli zachodził aż trzykrotnie szybciej, a same cząstki rosły o 60 procent szybciej niż w warunkach bez tego wpływu. To kolosalna różnica, która przekłada się bezpośrednio na potencjał do generowania właśnie tych pożądanych, jasnych chmur. Co ciekawe, rosyjska część Arktyki była dotąd słabo reprezentowana w globalnych modelach klimatycznych, co mogło prowadzić do niepełnego obrazu.

Nowa zmienna dla klimatycznych prognoz

Włączenie tego mechanizmu do symulacji klimatycznych to ważny krok naprzód dla dokładności prognoz. Daje nam to nieco pełniejszy obraz skomplikowanej układanki, jaką jest arktyczny system klimatyczny. Nie zmienia to jednak faktu, że sama Arktyka przechodzi gwałtowną transformację. Ocieplenie może paradoksalnie wzmocnić opisane zjawisko – wyższe temperatury oznaczają często większy przepływ rzek i intensywniejsze uwalnianie materii organicznej. To tworzy nieprzewidywalną pętlę sprzężenia zwrotnego, której ostateczny wpływ na tempo zmian jest trudny do oszacowania.

Czytaj także: Naukowcy znaleźli miasto życia tam gdzie być go nie może. Arktyka okazała się pełna tajemnic

Odkrycie podkreśla, jak wiele wciąż nie wiemy o polarnych regionach naszej planety. Pokazuje też, że kluczowe procesy klimatyczne mogą mieć swoje źródło w zupełnie nieoczekiwanych miejscach, jak rozkładające się szczątki organiczne w syberyjskich rzekach. Choć nie jest to magiczne rozwiązanie problemu topnienia lodów, to z pewnością istotna wskazówka dla naukowców. Dzięki niej modele klimatyczne mogą stać się odrobinę bardziej precyzyjne, a my – nieco lepiej przygotowani na to, co przyniesie przyszłość w rejonie bieguna północnego. Ostateczna odpowiedź na pytanie o datę całkowitego zaniku lodu pływającego wciąż pozostaje niepewna, ale każdy taki element wiedzy przybliża nas do jej poznania.