Koniec ery klasycznych helikopterów wojskowych. Te maszyny będą latać z prędkością ponad 420 km/h

W dzisiejszych czasach rola helikopterów w wojsku zaczyna być ciekawa. Z jednej strony są to maszyny niezastąpione w transporcie, ale z drugiej wszechobecność dronów oraz broni przeciwlotniczej na polu bitwy stanowi dla nich ogromne zagrożenie. Wygląda jednak na to, że śmigłowce z wojska nie znikną, a NATO oraz Airbus już się o to postarają.
...

NATO od kilku lat szuka odpowiedzi na pytanie, czym zastąpić średnie wielozadaniowe wiropłaty wojskowe w kolejnych dekadach, a stawka jest większa niż sama prędkość czy uzbrojenie. Chodzi o to, jak mają wyglądać przyszłe operacje w środowisku, w którym rośnie presja ze strony obrony przeciwlotniczej, walki elektronicznej i coraz bardziej rozproszonych działań. Airbus właśnie dorzucił do tej dyskusji własną wizję w formie koncepcji. W materiałach nie oglądamy więc nowego śmigłowca gotowego do produkcji, tylko cyfrowe wizualizacje kierunku, w którym firma chce popchnąć program NGRC.

Czy te śmigłowce wzmocnią NATO? Airbus pokazał swoją wizję wojskowego wiropłata

Airbus Helicopters ogłosił 23 lutego, że w ramach studium NATO NGRC przygotował dwa komplementarne koncepty, bo klasyczny śmigłowiec o wysokich osiągach oraz wariant szybki, oparty o specjalną konfigurację rozwijaną przez firmę od lat na demonstratorach X3 i Racer. Projekt powstaje we współpracy z Collins Aerospace, Raytheon i MBDA, więc od początku widać, że nie chodzi wyłącznie o płatowiec, ale o szerszy pakiet systemów, integracji i uzbrojenia. Airbus jednocześnie mocno podkreśla, że te dwie maszyny nie mają ze sobą konkurować, tylko wzajemnie się uzupełniać.

Czytaj też: Niczym Oko Saurona na polu bitwy. Teraz na froncie nic się nie ukryje

Najciekawszy element tej propozycji nie dotyczy nawet samej aerodynamiki, tylko logiki eksploatacji. Airbus stawia na modularność i podejście MOSA, czyli architekturę, która ma pozwolić współdzielić obsługę, szkolenie, systemy i integrację uzbrojenia między obiema platformami. W praktyce to próba odpowiedzi na realny problem wielu armii, bo choć można zbudować bardzo efektowną maszynę o imponujących możliwościach, to jeśli koszt utrzymania i wdrożenia będzie za wysoki, to projekt przegra w logistyce, a nie w locie.

Czytaj też: Polska w elitarnej szóstce. Europejczycy stworzą “własnego Shaheda” dla swoich armii

Wspomniana “specjalna konfiguracja” jednej z dwóch propozycji jest rzeczywiście czymś wielkim z perspektywy tradycyjnych układów w śmigłowcach. W uproszczeniu mówimy o konstrukcji, w której główny wirnik dostaje wsparcie dodatkowych śmigieł i elementów nośnych, co pozwala zwiększyć prędkość przelotową i poszerzyć obwiednię lotu. Airbus od lat buduje ten kierunek na demonstratorze Racer, który wyrósł z doświadczeń X3. Producent podaje, że Racer był projektowany pod prędkość przelotową powyżej 400 km/h, a w 2024 roku informował o przekroczeniu około 420 km/h. Przy misjach transportowych, ewakuacyjnych czy specjalnych taki zapas prędkości skraca czas ekspozycji i daje więcej opcji planowania lotu. Wisienką na torcie jest redukcja zużycia paliwa o około 25% oraz szybkie przyspieszanie, hamowanie oraz lepsze profile wznoszenia i zniżania.

NATO poszukuje wiropłatów nowej generacji w ramach NGRC

NGRC to program rozwijany od 2020 roku i prowadzony przez NSPA. W jego ramach chodzi o znalezienie przyszłego następcy średnich śmigłowców wielozadaniowych w perspektywie po 2035 roku. W 2022 roku sześć państw sojuszu przeznaczyło na kolejny etap prac 26,7 mln euro. Sam komunikat Airbusa pokazuje kierunek i architekturę, ale nie odpowiada jeszcze na pytania o parametry, które ostatecznie decydują o sukcesie programu, co obejmuje zasięg, udźwig, realne koszty godziny lotu, poziom ochrony, szczegóły napędu czy tempo wejścia do służby. Do tego w 2024 roku NSPA uruchomiła równoległe studia koncepcyjne, więc to wciąż etap rywalizacji o kształt przyszłego rozwiązania, a nie moment wyboru zwycięzcy. Innymi słowy, Airbus pokazał bardzo mocną kartę, ale partia dopiero się rozkręca.