Koniec ze zgubionymi plikami? Android dostaje automatyczny backup pobranych dokumentów

Nadeszła długo oczekiwana zmiana w sposobie, w jaki Android traktuje nasze pliki. Przez lata system Google świetnie radził sobie z zabezpieczaniem zdjęć w chmurze czy kopiowaniem ustawień aplikacji, ale folder Pobrane pozostawał czarną dziurą – jeśli zgubiłeś telefon lub zrobiłeś format, wszystkie zapisane PDF-y, bilety czy faktury przepadały na zawsze.
...

Najnowsza aktualizacja usług systemowych Google Play oficjalnie potwierdza rozwiązanie tego problemu. Google wdraża funkcję lokalnego backupu plików, która automatycznie wyśle nasze pobrane dokumenty prosto na Dysk Google, czyniąc je dostępnymi z poziomu każdego urządzenia.

Jak to działa w praktyce? Backup to nie synchronizacja

Nowa funkcja to dedykowana opcja kopii zapasowej dla folderu Pobrane, której Androidowi brakowało od samego początku istnienia systemu. Choć brzmi to jak proste rozszerzenie usług chmurowych, diabeł tkwi w szczegółach. Warto zrozumieć, co ten system potrafi, a czego (świadomie) unika, aby nie przeżyć rozczarowania przy próbie odzyskiwania danych.

Po pierwsze, funkcja ta obejmuje wyłącznie pliki znajdujące się w folderze pobierania, a nie całą pamięć wewnętrzną telefonu. Działa to na podobnej zasadzie jak Zdjęcia Google, ale z istotną różnicą techniczną: Android tworzy statyczne kopie, a nie prowadzi ciągłą synchronizację. Co to oznacza dla użytkownika? Jeśli pobierzesz PDF-a, on automatycznie trafi na Twój Dysk Google. Jeśli jednak później edytujesz ten plik na telefonie, wersja w chmurze pozostanie niezmieniona. I na odwrót – zmiany naniesione w pliku na Dysku nie zostaną „pobrane” z powrotem na Twój smartfon.

Źródło: Android Authority

Do tej pory kopie zapasowe Androida dzieliły się na dwie główne kategorie: multimedia (przez Zdjęcia Google) oraz „Inne dane urządzenia”, takie jak historia połączeń, SMS-y czy ustawienia aplikacji. Dokumenty pobrane przez Chrome’a, załączniki z e-maili czy faktury przesyłane w komunikatorach lądowały w folderze /Pobrane i tam pozostawały „uwięzione”. Jeśli nie wrzuciłeś ich ręcznie do chmury, znikały wraz z telefonem. Nowa funkcja w końcu domyka tę lukę, skupiając się głównie na formatach dokumentowych, takich jak PDF, pliki tekstowe czy arkusze kalkulacyjne.

Czytaj też: Allegro idzie z kosą i kosi konkurencję. Kolejna ofiara dominacji

Warto jednak pamiętać o pewnych ograniczeniach. Na podstawie analiz kodu wersji deweloperskich wiemy, że Google prawdopodobnie nie będzie wspierać każdego możliwego formatu pliku. Priorytetem są dokumenty, więc instalatory aplikacji (pliki APK) czy nietypowe formaty profesjonalne mogą nie załapać się na automatyczną wysyłkę.

Kiedy nowość trafi na nasze smartfony?

Mimo że Google oficjalnie przyznał się do istnienia tej funkcji w logach aktualizacji, nie oznacza to, że zobaczysz ją u siebie natychmiast. System aktualizacji Google Play ma to do siebie, że jest wdrażany falami po stronie serwera. Nawet jeśli masz najnowszy model flagowy, możesz poczekać kilka tygodni, aż odpowiedni przełącznik pojawi się w Twoich ustawieniach systemowych.

Czytaj też: Carl Pei nie ma respektu dla Apple, premiera Nothing Phone 4a i 4a Pro dzień po wydarzeniu giganta

Mimo wszystko, naprawdę warto na to czekać. Wprowadzenie automatycznego backupu folderu Downloads to mała rewolucja w codziennym użytkowaniu Androida. To koniec nerwowego przeszukiwania e-maili w poszukiwaniu biletu kolejowego czy umowy, którą pobraliśmy tydzień temu. Jasne, brak dwukierunkowej synchronizacji może być dla niektórych minusem, jednak jako prosty mechanizm ratunkowy nowa funkcja sprawdzi się idealnie.