Wyciągnęli asa z rękawa. Ten akumulator zniesie 4000 ultraszybkich ładowań bez zgonu

Rynek aut elektrycznych dojrzewa w dziwny sposób: z jednej strony ma już swoje przyzwyczajenia i twarde ograniczenia, a z drugiej wciąż żyje obietnicami. Najczęściej kręcimy się wokół tego samego, bo czasu ładowania, kosztu infrastruktury i pytania, czy akumulator zbyt szybko “nie padnie”, a teraz firma CATL pokazała coś, co od razu przykuło uwagę świata.
...

Kolejny tydzień, a więc kolejna rewolucyjna obietnica ze świata elektromobilności. Tym razem na tapetę trafia gigant, którego nie sposób pominąć, bo chiński CATL, czyli największy producent akumulatorów na świecie. Firma ponownie rozbudza wyobraźnię, prezentując technologię, która ma namieszać w fundamentach całego rynku. Pod koniec stycznia 2026 roku firma CATL opublikowała bowiem film zatytułowany “5C Charging: 1000000 KM Made Easy”, w którym przedstawiła nową platformę akumulatorową o imponujących możliwościach.

Dwanaście minut zamiast godzin. Nowy standard szybkości

Sercem nowej technologii jest możliwość pełnego naładowania akumulatora w zaledwie 12 minut. Współczynnik 5C oznacza, że teoretycznie można naładować pakiet pięciokrotnie w ciągu godziny. Dla zobrazowania, dla typowego akumulatora o pojemności 80 kWh przekładałoby się to na pobór mocy rzędu 400 kW. To radykalne skrócenie czasu, który dotąd stanowił jedną z głównych barier psychologicznych dla kierowców rozważających przejście na elektryki. Jeśli dane CATL się potwierdzą, to różnica między tankowaniem paliwa a ładowaniem prądu praktycznie zniknie.

Czytaj też: Pierwsze takie osiedle w Polsce, w którym ciepło będzie darmowe

Warto dodać jedno zastrzeżenie techniczne, bo to ono oddziela rewolucję od realnego doświadczenia kierowcy: 5C to skrót myślowy dla tempa ładowania względem pojemności, a nie gwarancja stałej mocy od 0 do 100%. W praktyce liczy się krzywa ładowania, czyli to jak długo da się utrzymać wysoką moc zanim elektronika i chemia wymuszą jej obniżenie ze wspomnianych 400 kW. Dlatego najbardziej uczciwe jest traktowanie deklaracji CATL jako scenariusza możliwego wyłącznie w optymalnych warunkach. Drugi element to infrastruktura: nawet jeśli akumulator znosi 5C, to sieć musi dowieźć moc, a stanowisko musi ją stabilnie podać.

Żywotność przekraczająca czas życia pojazdu. Liczby robią wrażenie

Jeśli szybkość ładowania jest imponująca, to parametry trwałości brzmią wręcz niewiarygodnie. Producent twierdzi, że w temperaturze 20 stopni Celsjusza ten nowy akumulator zachowa minimum 80 procent początkowej pojemności po 3000 pełnych cyklach. Zakładając realny zasięg około 600 kilometrów na jedno naładowanie, daje to łączny przebieg na poziomie 1,8 miliona kilometrów. To wynik wielokrotnie przewyższający obecne standardy branżowe.

Co ważne, technologia ma radzić sobie też w trudnych warunkach. Nawet w ekstremalnym upale sięgającym 60°C akumulator ma zachować 80 procent pojemności po 1400 cyklach, co odpowiada około 840 tysiącom kilometrów. Dla przeciętnego polskiego kierowcy, który rocznie przejeżdża około 15 tysięcy kilometrów, oznaczałoby to teoretyczną żywotność akumulatora liczonym w dekadach, znacznie przewyższającą żywotność samego auta.

To o tyle ważne, że używane elektryki mają dziś dodatkową warstwę niepewności, bo szybkie ładowanie bywa traktowane jak czynnik przyspieszający zużycie, a stan akumulatora potrafi decydować o cenie bardziej niż rocznik. CATL wprost celuje w ten problem, sugerując, że częste szybkie ładowanie może stać się normalnym trybem życia auta bez typowej kary w degradacji.

Co stoi za imponującymi parametrami? Trzy filary innowacji

Aby osiągnąć tak wyśrubowane wskaźniki, inżynierowie CATL skupili się na trzech głównych obszarach. Po pierwsze, opracowali gęstszą i bardziej jednolitą powłokę katody, która ma ograniczać degradację strukturalną podczas ekstremalnie szybkiego ładowania. Po drugie, wprowadzili do elektrolitu opatentowany dodatek naprawczy. Działa on jak system samonaprawczy, wykrywający i uszczelniający mikropęknięcia, zanim te zdążą poważnie uszkodzić ogniwo. Trzecim elementem jest inteligentna powłoka separatora, która reaguje na wzrost temperatury, spowalniając migrację jonów i zapewniając dodatkową ochronę termiczną.

Czytaj też: Reakcja, która wymknęła się spod kontroli. Tak rodzi się nowa generacja akumulatorów

Równolegle do ulepszeń materiałowych, kluczową rolę odgrywa nowy system zarządzania akumulatorem (BMS). Monitoruje on temperaturę całego pakietu w czasie rzeczywistym i z dużą precyzją kieruje płyn chłodzący do obszarów, które nagrzewają się najszybciej, szczególnie podczas ładowania 5C. Takie inteligentne zarządzanie ciepłem ma zapobiegać nierównomiernej degradacji ogniw, która w tradycyjnych akumulatorach skraca żywotność całego pakietu.

Dla kogo ta technologia? Pojazdy użytkowe na pierwszej linii

CATL nie ukrywa, że pierwszą grupą docelową dla baterii 5C są pojazdy użytkowe o wysokiej intensywności eksploatacji. Mowa o elektrycznych ciężarówkach, taksówkach czy flotach kurierskich. Dla takich aplikacji każda zaoszczędzona minuta na ładowaniu przekłada się bezpośrednio na czas pracy i zyski. Technologia może też zadebiutować również w luksusowych samochodach osobowych, ale na tę chwilę firma nie podała jeszcze żadnego harmonogramu masowej produkcji ani listy partnerów, którzy pierwsi zamontują nowe akumulatory w swoich modelach.

Czytaj też: Zaskakujący efekt obróbki stali. Akumulator nie rośnie, ale zasięg już tak

Warto pamiętać, że prezentacja akumulatora 5C to kolejny krok w długofalowej strategii CATL. Firma rozwija technologię ultraszybkiego ładowania od 2020 roku, stopniowo wprowadzając na rynek kolejne iteracje, jak akumulatory 4C w 2023 roku. Tutaj akurat ciekawym elementem układanki jest równoległe inwestowanie przez CATL w technologię sodowo-jonową. Firma zapowiada szerokie wdrożenie tych akumulatorów w 2026 roku, a to między innymi w systemach wymiany baterii, lekkich pojazdów użytkowych i magazynach energii. Oferują one gęstość energii na poziomie 175 Wh/kg, co jest wartością niższą od popularnych akumulatorów litowo-żelazowo-fosforanowych (LFP), ale za to zapewniają lepszą wydajność w niskich temperaturach i są mniej wrażliwe na wahania cen surowców. To wyraźny sygnał, że CATL nie stawia wszystkiego na jedną kartę, ale dywersyfikuje portfolio, zabezpieczając się przed niedoborami litu i poszukując tańszych alternatyw dla różnych segmentów rynku.

Czy na ten akumulator CATL czekaliśmy od lat?

Nowy akumulator 5C od CATL bez wątpienia prezentuje parametry, o jakich branża elektromobilna marzyła od lat. Szybkość ładowania zbliżona do tankowania i żywotność niemal nieśmiertelna w skali życia pojazdu – to brzmi jak odpowiedź na wszystkie bolączki. Optymizm należy jednak temperować praktyką. Historia pełna jest obiecujących prototypów, które nigdy nie trafiły do seryjnych samochodów lub trafiły w okrojonej, a do tego znacznie droższej formie. Prawdziwy test dla technologii CATL dopiero nadejdzie, gdy opuści ona ściany warsztatów i zostanie zweryfikowana przez masową produkcję, realne warunki drogowe oraz rachunek ekonomiczny.