
Wszystko sprowadza się do faktu, że w Śremie powstaje osiedle, które chce udowodnić, że całkowita niezależność energetyczna w polskich warunkach jest możliwa. Kluczem do sukcesu ma być technologia, która w naszym budownictwie mieszkaniowym była dotąd jedynie ciekawostką.
Wodór jako magazyn energii i serce nowego systemu
Inwestycja obejmująca niemal 200 lokali w ośmiu prefabrykowanych budynkach opiera się na pomyśle tworzenia i magazynowania własnej energii. Podstawą są odnawialne źródła, bo słońce i wiatr. Prawdziwym novum jest jednak rozwiązanie problemu, z którym boryka się każda instalacja OZE, a więc z tym, co robić, gdy energii jest za dużo lub gdy jej brakuje? Najprostszym rozwiązaniem jest oddawanie nadwyżek do sieci i wspieranie się nią w momentach niedoboru, ale w tym konkretnym przypadku w grę wejdzie bazowanie na wodorze. To właśnie to paliwo przyszłości stanie się buforem na chwilę, gdy pogoda nie dopisze.
Czytaj też: Naukowcy obkleili panele słoneczne. Produkcja prądu skoczyła tak, że trudno w to uwierzyć
Idąc dalej, głównym elementem systemu grzewczego i chłodzącego ma być sieć 15 odwiertów o głębokości 100 metrów przy każdym z budynków. Całość ma działać w zamkniętym obiegu, bez pobierania prądu z zewnątrz i bez wysyłania go na zewnątrz. Teoretycznie mieszkańcy mają być tym samym całkowicie odcięci od zewnętrznej sieci i związanych z nią cenowych huśtawek. Ma to swoje plusy, jak i minusy.
Zero rachunków za ciepło, czyli wyjątkowa obietnica
Dla potencjalnych mieszkańców najważniejsza jest prosta kalkulacja. Nie zapłacą ani grosza za ogrzewanie ani za ciepłą wodę użytkową. Ich jedynym comiesięcznym wydatkiem energetycznym będzie więc prąd zużyty przez sprzęty AGD i RTV, a to akurat niebagatelna oszczędność, szczególnie w kontekście ostatnich lat.
Czytaj też: Naukowcy obejrzeli wnętrze paneli słonecznych i odkryli ich sekret
Koszt wdrożenia tego zeroemisyjnego systemu jest jednak wysoki i szacuje się na 1,5-2 tysiące złotych za każdy metr kwadratowy zabudowania. Inwestycja ma się jednak zwrócić w dłuższej perspektywie. Co ciekawe, pomysł na to osiedle narodził się jeszcze przed gwałtownym wzrostem cen surowców w 2022 roku, ale to właśnie ta sytuacja stała się ostatecznym impulsem do realizacji, co przyznał prezes lokalnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego.
Wsparcie z publicznych funduszy. Pilotaż o znaczeniu krajowym
Skala tego przedsięwzięcia wymagała zewnętrznego finansowania. Projekt otrzymał aż 121,7 miliona złotych dofinansowania z publicznych funduszy: Funduszu Dopłat BGK, Rządowego Funduszu Rozwoju Mieszkalnictwa oraz Krajowego Planu Odbudowy. Taki zastrzyk gotówki wyraźnie pokazuje, że inwestycja w Śremie jest traktowana nie jako lokalna ciekawostka, ale jako krajowy pilotaż. Jego wyniki mogą bowiem zaważyć na przyszłości podobnych przedsięwzięć w Polsce.
Czytaj też: Koniec z brutalną litografią. Perowskit dostaje wreszcie obróbkę na miarę swoich możliwości
W całej Europie pomysły na zeroemisyjne dzielnice nie są nowe. Dobrze znane są przykłady niemieckiego osiedla Vauban we Fryburgu czy holenderskich projektów w Rotterdamie i Amsterdamie, które od lat łączą fotowoltaikę, pompy ciepła i zaawansowane magazyny energii. Polska na tym polu dopiero zaczyna grać. W Katowicach prowadzone są analizy nad osiedlami hybrydowymi, a Warszawa rozważa obowiązkowe panele słoneczne w nowych inwestycjach.
Czy to ma szansę zadziałać? Oczekiwanie na jesień 2026
Śrem staje się żywym laboratorium. Sukces lub porażka tego projektu pokaże, czy ambitne, zeroemisyjne koncepcje sprawdzą się przy naszej szerokości geograficznej i w naszej rzeczywistości gospodarczej. Jeśli system okaże się stabilny i ekonomicznie uzasadniony, może to dać zielone światło dla deweloperów w całym kraju. Jeśli jednak pojawią się poważne problemy techniczne lub rachunki ekonomiczne nie będą zbyt imponujące, to cała koncepcja może trafić na lata do szuflady. Sama obietnica jest jednak kusząca – mieszkanie bez rachunków za ciepło.