Chiny połączyły coś, czego nikt jeszcze nie zdołał. To pierwsze takie okręty podwodne na świecie

Najbardziej skuteczne narzędzia odstraszania nie muszą wyglądać spektakularnie. Zwłaszcza w czasach, w których na Oceanie Spokojnym od dawna liczy się nie tylko to, kto ma większą flotę, ale też kto potrafi szybciej skrócić przeciwnikowi czas na decyzję. Teraz Chiny dokonały znaczącego skoku w morskim wyścigu zbrojeń.
...

Po raz pierwszy w historii konwencjonalne okręty podwodne otrzymały operacyjną broń hipersoniczną, która jest zdolna do przenikania nawet najnowocześniejszych systemów obrony przeciwlotniczej. Nie chodzi o pojedynczy prototyp, ale o pełnowymiarowe wdrożenie na jednostkach, które stanowią trzon chińskiej floty podwodnej. Decyzja ta może na stałe zmienić układ sił na wodach Azji i Oceanu Spokojnego, choć warto pamiętać, że sama technologia to jeszcze nie wszystko, bo kluczowe będzie jeszcze sprawdzenie jej w praktyce.

Nie lotniskowce i nie niszczyciele. Prawdziwa hipersoniczna niespodzianka Chin kryje się w AIP

Kluczowym elementem tego wzmocnienia jest hipersoniczny pocisk przeciwokrętowy YJ-19, który został przyjęty do służby na okrętach podwodnych typu 039B Yuan. Publicznie zaprezentowano go podczas parady w stolicy Chin (Pekinie) we wrześniu 2025 roku, ale dopiero teraz ujawniono jego pełne możliwości. Pocisk ten ma wykorzystywać silnik scramjet, co pozwala mu osiągać prędkość co najmniej Mach 5 (około 1,6 km na sekundę). Dla porównania jego poprzednik, a więc YJ-18, w końcowej fazie ataku rozwijał prędkość około Mach 2,5-3,0.

Czytaj też: Chiny budują podwodnego niszczyciela. Nuklearny pogromca będzie nowym koszmarem

YJ-19

Różnica prędkości lotu między tymi pociskami jest więc kolosalna, a jest to o tyle ważne, że sama hipersoniczna prędkość radykalnie skraca czas reakcji załóg atakowanych okrętów i stawia przed systemami obrony zupełnie nowe wyzwania. Nawet współczesne tarcze antyrakietowe są bowiem projektowane z myślą o pociskach naddźwiękowych, a nie tych kilkukrotnie szybszych. Z drugiej strony część analiz zwraca uwagę, że pociski hipersoniczne w końcowej fazie mogą tracić energię (zwłaszcza przy niższym pułapie), a więc okno dla obrony może wyglądać inaczej niż w teoretycznych porównaniach prędkości maksymalnej.

Broń trafiła na okręty podwodne typu Yuan, których Chiny mają obecnie trzynaście jednostek w aktywnej służbie. Są to jednostki z napędem AIP (niezależnym od powietrza), które mogą pozostawać w zanurzeniu przez wiele dni i to bez konieczności wynurzania się. Taka cecha, połączona teraz z hipersonicznym uderzeniem, czyni z nich niezwykle groźny i trudny do wykrycia komponent floty. Nie są to więc okręty atomowe, lecz konwencjonalne, a to samo w sobie pokazuje, że Chińczycy stawiają na relatywnie tanią, ale skuteczną modernizację istniejących sił.

Przewaga nad rosyjskim Cykronem. Chińskie rozwiązanie jest bardziej uniwersalne

Rosja również rozwija własne morskie pociski hipersoniczne, jak 3M22 Cyrkon o podobnych parametrach. Istnieje jednak zasadnicza różnica w ich zastosowaniu. Rosyjskie dzieło wymaga instalacji specjalnych, pionowych wyrzutni, co praktycznie uniemożliwia jego montaż na starszych typach okrętów podwodnych. Tymczasem chiński YJ-19 można odpalać ze standardowych, poziomych wyrzutni torpedowych. Ta pozorna drobnostka ma ogromne znaczenie strategiczne. Oznacza bowiem, że modernizacja dużej części floty jest tańsza, szybsza i nie wymaga skomplikowanych przeróbek kadłuba – wystarczy wymiana oprogramowania i dostosowanie systemów celowniczych. Chińczycy stworzyli w ten sposób rozwiązanie o znacznie większym potencjale masowego wdrożenia.

Czytaj też: Europa wreszcie pokazała pazur. Hipersoniczna broń zaczyna nabierać kształtów w wyjatkowym stylu

Rosyjski Cyrkon

Różnica między odpalaniem z wyrzutni torpedowej a pionowych wyrzutni rakietowych nie jest więc detalem technicznym, tylko decyzją o skali. Jeśli pocisk mieści się w standardzie 533 mm i da się go odpalać z poziomych wyrzutni torpedowych, otwiera to drogę do modernizacji bez przebudowy kadłuba, co jest szczególnie ważne w flotach, które mają dziesiątki jednostek z klasycznym układem uzbrojenia. W przypadku YJ-19 właśnie to jest wskazywane jako główny atut: torpedowa wyrzutnia jako “uniwersalny port” dla nowej generacji pocisków. Dla kontrastu – rosyjski Cyrkon jest szeroko łączony z systemem 3S-14/UKSK, czyli pionowymi wyrzutniami stosowanymi na wybranych okrętach nawodnych i części okrętów podwodnych.

Oczywiście w rzeczywistym polowaniu na okręty nawodne liczy się wskazanie celu i aktualizacja jego pozycji, bo bez rozpoznania z powietrza, satelitów, dronów albo innych jednostek “pod spodem” nawet najszybszy pocisk nie zagwarantuje trafienia.

Nowa wersja okrętu Yuan z technologią stealth. Świat odkrył ją z opóźnieniem

Cały program idzie w parze z unowocześnianiem samych okrętów. W maju 2021 roku zachodnie służby wywiadowcze dostrzegły nową, wcześniej nieznaną wersję okrętu typu Yuan, oznaczoną roboczo jako Typ 039C. Jej najbardziej charakterystyczną cechą jest kiosk o specyficznym, podciętym kształcie, który przypomina rozwiązania zastosowane w szwedzkich okrętach typu A-26 i ma na celu redukcję sygnatury radarowej. Oprócz tego Chińczycy wprowadzili do nich inne istotne ulepszenia, takie jak integralny holowany sonar czy nową powłokę anechoiczną na kadłubie, zwiększająca skrytość akustyczną. Fakt, że budowa tych jednostek udała się utrzymać w głębokiej tajemnicy przed satelitami szpiegowskimi, samo w sobie robi wrażenie i świadczy o rosnących możliwościach chińskiego przemysłu obronnego.

Czytaj też: Mity o czołgach na polu bitwy. Czego nie wiemy o realiach pancernych kolosów

Zdolność do masowego uzbrajania konwencjonalnych okrętów podwodnych w broń hipersoniczną wpływa na równowagę w regionalnej grze strategicznej. Każdy okręt typu Yuan może przenosić do osiemnastu jednostek uzbrojenia, a teraz w jego arsenale pojawił się hipersoniczny niszczyciel okrętów. Szacuje się, że w ciągu najbliższych kilku lat Chiny mogą dysponować kilkudziesięcioma tak wyposażonymi jednostkami. Dla porównania, amerykańska marynarka wciąż nie ma operacyjnych pocisków hipersonicznych na swoich okrętach podwodnych, a rosyjskie rozwiązania są ograniczone do nielicznych platform z odpowiednimi wyrzutniami. Ten stan rzeczy rodzi poważne pytania o skuteczność ochrony amerykańskich grup uderzeniowych i to zwłaszcza na obszarach o podwyższonym napięciu, jak Cieśnina Tajwańska. Chińska flota zyskuje narzędzie do asymetrycznego odstraszania znacznie potężniejszych, ale też bardziej widocznych i wartych celów, jak lotniskowce.