Galaxy S26 Ultra z nowym przednim aparatem. Nadchodzą jeszcze lepsze selfie?

Wielkimi krokami zbliża się 25 lutego, czyli data, na którą fani Samsunga czekali od miesięcy – premiera serii Galaxy S26. Choć o nowej linii flagowców wiemy już niemal wszystko, ostatnie dni przynoszą ciekawe detale dotyczące komponentów, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się mało istotne, ale jak to zwykle bywa, diabeł tkwi w szczegółach.
...

Według najnowszych doniesień od sprawdzonych informatorów, Samsung planuje subtelną, jednak potencjalnie kluczową zmianę w modelu Galaxy S26 Ultra. Po latach trzymania się własnych rozwiązań, koreański gigant ma rzekomo postawić na optykę od Sony w przednim aparacie. Może to być sygnał, że producent przestał ścigać się na megapiksele, a zaczął skupiać się na rzeczywistej plastyce obrazu i naturalności zdjęć.

Sony wchodzi na miejsce ISOCELL

Jeśli liczyliście, że Samsung nagle zaszaleje i wpakuje do modelu Ultra przednią kamerę o rozdzielczości 40 czy 50 megapikseli, to Ice Universe – jeden z najbardziej rzetelnych leaksterów – ma dla Was kubeł zimnej wody. Galaxy S26 Ultra ma pozostać przy rozdzielczości 12 Mpix. Prawdziwa rewolucja kryje się jednak pod spodem. Zamiast tradycyjnego sensora ISOCELL produkcji Samsunga, w nowym flagowcu ma pojawić się jednostka od Sony, prawdopodobnie model IMX874. Co to zmienia w praktyce? Na papierze specyfikacja fizyczna wygląda niemal identycznie jak w poprzedniku:

  • Rozmiar sensora: 1/3.2 cala.
  • Wielkość piksela: 1.12μm.
  • Przysłona: f/2.2.

Skoro fizyczne parametry nie zmieniają, to dlaczego Samsung zdecydował się na zmianę dostawcy? Odpowiedź tkwi w charakterystyce pracy matryc Sony. Sensory japońskiego producenta od lat słyną z lepszej rozpiętości tonalnej oraz bardziej naturalnego oddawania kolorów, w tym szczególnie odcieni skóry. Przejście na Sony może oznaczać, że południowokoreański gigant chce odejść od nieco „cyfrowego” wyglądu zdjęć na rzecz bardziej profesjonalnego, miękkiego obrazu, który lepiej radzi sobie w trudnych warunkach oświetleniowych i scenach o wysokim kontraście (HDR).

Czytaj też: iPhone 18 bez tacki na kartę SIM? Europa szykuje się na cyfrową rewolucję

Dodatkowym smaczkiem jest informacja o polu widzenia. Nowy sensor ma oferować kąt 85 stopni, co jest lekkim rozszerzeniem w porównaniu do 80 stopni w modelu S25 Ultra. Może się to wydawać drobną zmianą, ale dla osób często robiących grupowe selfie lub nagrywających vlogi „z ręki”, te dodatkowe 5 stopni zapewni znacznie większą swobodę bez efektu nadmiernego zniekształcenia twarzy. Samsung prawdopodobnie zdecydował się na taki ruch, aby uniknąć konieczności całkowitego przeprojektowania wnętrza telefonu, jednocześnie oferując nową jakość obrazu dzięki optymalizacji oprogramowania pod konkretną charakterystykę matrycy Sony.

Czytaj też: Samsung już myśli o Androidzie 17. Ruszyły wczesne testy One UI 9

Jeśli Samsung faktycznie połączy naturalność Sony ze swoimi nowymi algorytmami AI, Galaxy S26 Ultra może w końcu przestać „upiększać” nas na siłę i zacząć robić selfie, które po prostu wyglądają dobrze. Jednak czy rzeczywiście do tego dojdzie, przekonamy się za kilka dni, podczas wydarzenia Galaxy Unpacked.