Google Pixel 10a debiutuje pod hasłe – bez zmian. To może chociaż taniej będzie?

Google Pixel 10a oficjalnie zadebiutował w Polsce i zgodnie z przewidywaniami – zmian trzeba szukać ze specjalną instrukcją. Choć jest ich niewiele, trzeba oddać, że jednak jakieś są. To w takim razie może przynajmniej będzie taniej?
...

Obudowa Google Pixel 10a to miejsce, gdzie najłatwiej pokazać zmiany

Google Pixel 10a debiutuje w identycznych kolorach jak poprzednik. Do wyboru mamy wariant szary, czarny, czerwony i lawendowy, czyli taki… jasnofioletowy? Zmiany wizualne są, o ile wiemy, gdzie ich szukać.

Te znajdziemy na krawędziach. Na dolnej mamy teraz dwie szczeliny głośników, a slot na kartę SIM powędrował z dolnej krawędzi na lewą.

Nieco inaczej wygląda też tył, ale tutaj jest to czysta kosmetyka. Wyspa aparatów, która niezmiennie nie wystaje ponad obudowę, nie ma już grubej, mocno widocznej ramki. Aparaty są płasko schowane i wygląda to bardzo estetycznie.

Poza tym, obudowa jest wodoodporna, zgodnie z normą IP68 i została odchudzona o 3 gramy, do 183 gramów.

Czytaj też: Koniec ze zgubionymi plikami? Android dostaje automatyczny backup pobranych dokumentów

Zmiany w specyfikacji Pixela 10a są trudniejsze do odnalezienia

O wiele łatwiej jest powiedzieć, co się w Pixelu 10a zmieniło, niż co zostało bez zmian. Zmieniła się moc ładowania akumulatora, która wzrosłą z 23 do 30 Watów przewodowo i z 7,5 do 10 Watów bezprzewodowo. Pojawiła się też alarmowa łączność satelitarna. Na tym… koniec. Poważnie.

Nadal mamy ekran P-OLED o przekątnej 6,3 cala i rozdzielczości 1080 x 2424 piksele z 60 Hz odświeżaniem obrazu (podobno jaśniejszy o 11%), procesor Google Tensor G4, 8 GB pamięci RAM i 128 lub 256 GB pamięci wbudowanej. Główny aparat o rozdzielczości 48 Mpix ma matryce w skromnym rozmiarze 1/2 cala, a obok niego znajdziemy aparat o rozdzielczości 13 Mpix z obiektywem ultraszerokokątnym oraz aparat do selfie o rozdzielczości 13 Mpix. Aparatem głównym możemy nagrywać filmy w rozdzielczości 4K w 30 klatkach na sekundę. Pojemność baterii się nie zmieniła i wynosi 5100 mAh.

Czytaj też: Chcę zacząć nagrywać filmy do Internetu. Jakim sprzętem to robić?

To może chociaż jakieś zmiany w oprogramowaniu?

Tutaj faktycznie pojawiło się nieco nowości. Po raz pierwszy w serii A pojawił się Fotoasystent, który przy pomocy Gemini podpowie nam, jak wykadrować i zrobić lepsze zdjęcia. AI jest tu oczywiście dużo, również w aparacie i pozwala m.in. dodać się do zdjęcia grupowego, które wykonywaliśmy, ale nie są to funkcje nowe, których byśmy nie znali. Google chwali się, że Gemini najlepiej działa na smartfonach Pixel i tu nie ma co się kłócić. Tak faktycznie jest, ale nie jest to żadna nowość.

Nowością jest za to AirDrop. Tak, Pixel Drop w Pixelu 10a jest kompatybilny z rozwiązaniem Apple, więc możemy przesyłać bezprzewodowo pliki do urządzeń z jabłkiem, choć z zastrzeżeniem, że transfer nie będzie aż tak szybki, jak podczas przesyłania plików między dwoma Pixelami.

Na kupujących czeka bardzo długie, bo aż 7-letnie wsparcie obejmujące aktualizację oprogramowania i dodanie nowych funkcji, jakie się w tym czasie pojawią. To zdecydowanie warto pochwalić.

Czytaj też: Parlament Europejski mówi „nie” systemowej AI. Bezpieczeństwo ważniejsze niż wygoda

Zmian w Pixelu 10a jest jak na lekarstwo, ale przynajmniej jest taniej

I to o całe… 50 zł. A konkretnie Google Pixel 10a został wyceniony na 2 349 zł w wersji 8/128 GB i 2 799 zł w wersji 8/256 GB i to o 50 zł mniej, niż przed rokiem kosztował Pixel 9a. Dodatkowo wraz ze smartfonem na rynek trafiają nowe kolory słuchawek Pixel Buds 2a – mailowy oraz jasnoszary. Oprócz tego, przy zakupie Pixela 10a dostajemy 3-miesięczny darmowy dostęp do YouTube Premium oraz Google One.