
W obliczu galopujących kosztów pamięci RAM i podzespołów dedykowanych pod sztuczną inteligencję, utrzymanie status quo byłoby nie lada wyczynem ze strony giganta z Cupertino. Apple najwyraźniej zrozumiał, że granica cierpliwości portfeli użytkowników została osiągnięta i robi wszystko, by uniknąć kolejnych podwyżek, które mogłyby wyhamować sprzedaż.
Zakulisowe negocjacje Apple’a
Informacje o zamrożeniu cen pochodzą od Jeffa Pu, analityka z GF Securities, który słynie z trafnych prognoz opartych na danych z azjatyckiego łańcucha dostaw. Według jego notatki, Apple przyjął strategię agresywnego zarządzania kosztami. Jest to o tyle istotne, że obecnie producenci pamięci, tacy jak Samsung czy SK Hynix, większość swojej produkcji kierują do centrów danych obsługujących AI, co drastycznie winduje ceny kości DRAM i NAND dla sektora smartfonów.
Jak zatem gigant zamierza utrzymać cenę 1099 dolarów za model Pro oraz 1199 dolarów za Pro Max?
- Twarde negocjacje z dostawcami: Apple podobno wywalczył wyjątkowo korzystne kontrakty na pamięci RAM, wykorzystując swoją skalę zamówień jako kartę przetargową w rozmowach z koreańskimi gigantami.
- Cięcia w innych komponentach: Aby zrekompensować droższą elektronikę, firma szuka oszczędności w procesie produkcji ekranów oraz modułów aparatów. Nie musi to oznaczać gorszej jakości – często chodzi o optymalizację linii montażowych lub wybór tańszych w produkcji technologii wykonania paneli przy zachowaniu tych samych parametrów obrazu.
- Stabilność jako priorytet: Drugi znany analityk, Ming-Chi Kuo, potwierdza te doniesienia, dodając, że planem Apple’a na 2026 rok jest uniknięcie podwyżek “za wszelką cenę”, aby utrzymać dynamikę sprzedaży w dojrzałych rynkach.
Dla nas, użytkowników, oznacza to, że mimo szalejącego popytu na serwery AI, flagowy smartfon nie musi stać się dobrem luksusowym dostępnym tylko dla nielicznych. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, iPhone 18 Pro może okazać się jednym z najbardziej opłacalnych wyborów w historii linii “Pro”, biorąc pod uwagę, że sprzętowo z pewnością otrzyma potężny zastrzyk mocy potrzebny do obsługi nowej fazy Apple Intelligence.
Czytaj też: iOS 26.3 już jest. Apple robi coś, czego nikt się nie spodziewał
Warto jednak pamiętać o szerszym kontekście rynkowym. Choć ceny w dolarach mogą pozostać bez zmian, ostateczna kwota, jaką zobaczymy na paragonach w Polsce, będzie zależeć od kursów walut. Niemniej fakt, że bazowa cena producenta nie rośnie, to solidny fundament pod stabilizację cen na całym świecie. Apple najwyraźniej stawia na ilość sprzedanych sztuk i lojalność użytkowników w ramach swojego ekosystemu, co w dłuższej perspektywie (dzięki usługom i subskrypcjom) opłaca się im bardziej niż jednorazowy zysk z droższego urządzenia.
Czytaj też: Apple pracuje nad modemem C2. iPhone 18 Pro może otrzymać satelitarne 5G
Jeśli ten plan się powiedzie, będzie to wyraźny sygnał dla konkurencji. W czasie gdy inni gracze mogą być zmuszeni do podnoszenia cen, Apple może zaoferować klientom przewidywalność. To ważny argument w procesie decyzyjnym kupujących. Należy jednak pamiętać, że są to wciąż prognozy oparte na wczesnych rozmowach z dostawcami. Sytuacja na globalnym rynku komponentów jest zmienna i podatna na nieprzewidziane wstrząsy. Udało się jednak dostrzec pewien trend – gigant z Cupertino stara się wykorzystać swoją pozycję nie po to, by maksymalizować zyski za wszelką cenę, ale by zabezpieczyć swoją ofertę w niestabilnych czasach.