Długowieczne systemy magmowe pod Czerwoną Planetą
Kluczowy wniosek jest taki, że marsjańskie wulkany nie były jednorazowymi „petardami”. Wręcz przeciwnie – zasilały je skomplikowane podziemne magazyny stopionej skały, które pozostawały aktywne przez bardzo długi czas. Peter Grindrod z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, który kierował projektem, podkreśla znaczenie tego odkrycia.
Nasze wyniki pokazują, że nawet w najnowszym okresie wulkanicznym Marsa, systemy magmowe pod powierzchnią pozostawały aktywne i złożone. Wulkan nie wybuchał tylko raz; ewoluował w czasie, gdy zmieniały się warunki podpowierzchniowe.
To fundamentalna zmiana w myśleniu. Oznacza, iż procesy kształtujące powierzchnię Czerwonej Planety były bardziej podobne do ziemskich – przynajmniej pod względem czasu trwania – niż ktokolwiek przypuszczał. Chociaż dziś te olbrzymy są uśpione, ich historia jest zapisem długiej i zróżnicowanej aktywności, co każe nam postrzegać Marsa jako świat o bogatszej geologii. Aby dojść do tych wniosków, naukowcy przyjrzeli się uważnie regionowi na południe od Pavonis Mons, jednego z gigantycznych wulkanów w pasie Tharsis. Wykorzystano tu połączenie dwóch metod: szczegółowych obserwacji kształtów terenu oraz analiz mineralogicznych z sond orbitalnych. Ta synergia pozwoliła odczytać kolejne rozdziały wulkanicznej historii niczym z księgi.
Czytaj też: Chiny planują start rakiety wielokrotnego użytku Długi Marsz 10B w 2026 roku
Każda faza erupcji pozostawiła po sobie unikalny ślad w postaci zestawu minerałów. Dzięki temu można było nie tylko ustalić kolejność wydarzeń, ale także prześledzić, jak zmieniał się sam charakter wybuchów. Początkowo magma wydostawała się przez rozległe szczeliny, tworząc ogromne pokrywy lawowe. Z biegiem czasu aktywność stawała się bardziej punktowa, koncentrując się w stożkowych otworach erupcyjnych. Analiza składu chemicznego zakrzepłej lawy okazała się najbardziej wymowna. Zmiany w mineralach wskazują, że magma przedostająca się na powierzchnię nie była jednorodna. Dojrzewała i różnicowała się, będąc magazynowana na różnych głębokościach. To mocny argument za istnieniem złożonego, wielopoziomowego systemu płynącej skały pod wulkanami.
Inna tektonika, inny wulkanizm. Dlaczego Mars nie jest drugą Ziemią?
Odkrycie dobrze komponuje się z szerszym trendem w planetologii, który pokazuje, że aktywność Marsa była bardziej intensywna, mimo braku kluczowego ziemskiego mechanizmu, czyli tektoniki płyt. Nasza planeta „recyklinguje” skorupę, podczas gdy Mars polegał na czymś zupełnie innym: tektonice pionowej. Ruchy skorupy odbywały się głównie w górę i w dół, co tłumaczy charakterystyczne, pojedyncze, ale za to ogromne wulkany tarczowe. Czy to oznacza, że Mars jest dziś całkowicie martwy? Nie do końca. Wykryte przez lądownik InSight trzęsienia ziemi są wyraźnym sygnałem, że pod powierzchnią wciąż coś drży. To mogą być pozostałości po dawnych procesach, pęknięcia ochładzającej się skorupy, a być może nawet śladowy ruch magmy. Nie spodziewamy się nowych erupcji, lecz planeta wciąż oddycha w swoim geologicznym rytmie.
Czytaj też: Łazik Curiosity znalazł organiczne cząsteczki na Marsie. Meteoryty nie wyjaśniają ich ilości
Zrozumienie, że wulkany działały długo i w sposób złożony, ma istotne konsekwencje. Stabilne, długotrwałe źródła ciepła pod powierzchnią mogły tworzyć środowiska przyjazne dla ewentualnego mikrobiologicznego życia. Gdzie szukać jego śladów? Właśnie w okolicach tych dawnych, długo żyjących systemów hydrotermalnych, które mogły towarzyszyć wulkanizmowi. Jak widać, geologia Marsa jest skomplikowaną układanką, a jej odczytanie wymaga uwzględnienia nie tylko pojedynczych zdarzeń, lecz również całych długich epok.