Broń tak inteligentna, że trafi zawsze. Nawet w najtrudniejszych warunkach

Amerykańska marynarka wojenna wprowadza do służby nowy rodzaj inteligentnej amunicji, która może znacząco wpłynąć na taktykę prowadzenia walki powietrznej. W grę wchodzi bowiem broń, która “zawsze trafi”. Co więc dokładnie się w niej kryje?
...

Tym razem mowa o pocisku StormBreaker od Raytheona, który jest przeznaczony dla myśliwców pokładowych F/A-18 Super Hornet. Nie jest to zwykła broń, a system zaprojektowany do działania tam, gdzie inne zawodzą, bo w kompletnych ciemnościach, w czasie burzy piaskowej lub w gęstym dymie. Już od 2023 roku Super Hornety testowały możliwość przenoszenia tej broni, ale dopiero teraz, bo po serii pomyślnych testów, StormBreaker otrzymał pełne zatwierdzenie do działań operacyjnych. Daje to pilotom narzędzie, które pozwala uderzać z większej odległości, utrzymując przy tym wysoką precyzję trafienia.

Jak StormBreaker radzi sobie w trudnych warunkach pogodowych?

Klucz do skuteczności broni StormBreaker leży w jej trójmodowym systemie naprowadzania, który łączy różne technologie. Pocisk o rozpiętości skrzydeł potrafi pokonać ponad 70 kilometrów, aby dotrzeć do ruchomego celu. Pilot może go odpalić z bezpiecznej odległości, a dalszą pracę wykonuje autonomiczny system. Radar milimetrowy penetruje gęstą mgłę i opady, termowizja pomaga odróżnić typy pojazdów, a półaktywny laser pozwala na śledzenie wskazań z zewnątrz.

Czytaj też: Polska w elitarnej szóstce. Europejczycy stworzą “własnego Shaheda” dla swoich armii

Co istotne, te trzy systemy nie działają osobno, lecz wzajemnie się uzupełniają, wymieniając dane w czasie rzeczywistym. Dzięki temu StormBreaker może zaangażować zarówno cele stacjonarne, jak i te w ruchu, praktycznie o każdej porze doby i niezależnie od kaprysów pogody. Tego typu wszechstronność była prawdopodobnie decydującym argumentem dla wojskowych.

Super Hornet odgrywa kluczową rolę w strategii walki powietrznej Marynarki Wojennej, a wyposażenie go w StormBreaker zwiększa śmiercionośność samolotu, umożliwiając precyzyjne uderzenia w każdych warunkach pogodowych – Sam Deneke, prezes Air & Space Defense Systems w Raytheon.
stormbreaker
Stormbreaker

StormBreaker trafi nie tylko na pokład Super Hornetów

Testy z 2023 roku, w których brały udział F/A-18, potwierdziły wysoką wydajność całego systemu. Doświadczenia te utorowały drogę do obecnego, pełnego zatwierdzenia tego rodzaju uzbrojenia. Aktualnie jednak StormBreaker jest operacyjny nie tylko na Super Hornetach, ale także na myśliwcach F-15E Strike Eagle. Firma Raytheon nie zamierza jednak poprzestać na obecnych platformach. Kolejnym logicznym krokiem jest integracja tej inteligentnej amunicji z flagowymi myśliwcami piątej generacji. Prace nad przystosowaniem StormBreaker do samolotów F-35 w wersjach A, B i C już trwają, a to połączenie ma ogromny sens strategiczny.

Czytaj też: Chiny chwalą się nową bronią. Czy to pierwszy tak potężny pocisk świata?

Wyposażenie F-35, które są zaprojektowane jako maszyny o obniżonej wykrywalności w broń zdolną do atakowania celów z dużej odległości, stworzy wyjątkowo groźne połączenie. Pilot będzie mógł wykryć przeciwnika, korzystając z zaawansowanych czujników myśliwca, wystrzelić pocisk i opuścić rejon zagrożenia, a to wszystko na długo, zanim wróg w ogóle zorientuje się w sytuacji. Taka taktyka maksymalizuje efekt zaskoczenia i bezpieczeństwo załogi.

Mniejsze rozmiary StormBreaker to większa elastyczność

Kolejną, mniej oczywistą zaletą StormBreaker są jej kompaktowe wymiary. Jeden samolot może zabrać na pokład więcej tych pocisków niż starszych, większych odpowiedników. W praktyce operacyjnej oznacza to dwie rzeczy. Zarówno to, że do wykonania tej samej misji potrzeba mniej maszyn, jak i to, że ta sama liczba samolotów może zneutralizować więcej celów w jednym locie. Przekłada się to na oszczędności paliwa, redukcję ryzyka i większą swobodę w planowaniu ataków.

Czytaj też: Niemcy pokazali bojowego FV-014. Bundeswehra ma nową potężną broń?

Wprowadzenie StormBreaker do służby na pokładach Super Hornetów to kolejny etap w ewolucji precyzyjnej broni lotniczej. System ten pokazuje wyraźny trend, wedle którego przyszłość walki powietrznej będzie należała do autonomicznych lub półautonomicznych systemów, które potrafią działać w każdych warunkach. Z jednej strony zwiększa to skuteczność i bezpieczeństwo pilotów, a z drugiej rodzi poważne pytania o przyszły charakter konfliktów i granice autonomii na polu walki. Na razie jednak wiemy tylko tyle, że Marynarka Wojenna USA zyskała potężne narzędzie, które zapewne szybko znajdzie swoje miejsce w doktrynie operacyjnej.