
Trek wchodzi na rynek e-bike z nową rodziną Charter+. W komunikacji marki przewija się obietnica doświadczenia “premium” w stylu pierwszej klasy, gdzie wszystko jest trochę prostsze, cichsze i lepiej poukładane.

Trek Charter+ to elektryczny rower, który sprzedaje wygodę, nie waty
Elektryczny rower Charter+ nie udaje sportowego e-MTB ani lekkiej szosy na prądzie. Jest to stricte miejski rower, którego projekt został nastawiony na komfort i funkcjonalność, a dodatkowo urozmaicony geometrią, która ma sprawdzać się nawet w codziennym ubraniu, w korku, na ścieżce i na gorszym asfalcie. Trek wprost stawia na wrażenie “bezwysiłkowej” jazdy, regulację pozycji i integrację dodatków, czyli dokładnie te elementy, które w codziennym użytkowaniu decydują o tym, czy e-bike rzeczywiście staje się ulubionym środkiem transportu.
Czytaj też: Koła rowerowe tak wielkie, że wszyscy będą się gapić

Wersje i nazewnictwo potrafią być mylące, bo Trek prowadzi to równolegle na różnych rynkach. W USA na stronie producenta widać dwa główne warianty: Charter+ 4S oraz Charter+ 5S. Różnią się podejściem do napędu i akumulatora, a także dostępnością ram. W Polsce i szerzej w Europie oferta jest szersza i rozbita na więcej konfiguracji w obrębie rodziny Charter+, bo na oficjalnej liście modeli widać m.in. wersje “Auto”, odmiany “Trail” oraz różne pojemności akumulatorów i typy napędu.

W materiałach Treka mocno wybrzmiewa też to, co zwykle bywa traktowane jako dodatki, a tu ma być ważnym elementem projektu. Zintegrowane oświetlenie zasilane z głównego akumulatora, przednia lampa zamontowana tak, żeby skręcała razem z kierownicą, oraz tryb “świecenia długimi” to coś, co w mieście naprawdę zmienia komfort po zmroku, a to szczególnie na drogach, gdzie rowerzysta jest tylko gościem między latarniami. Do tego dochodzą błotniki i osłony, które mają zadbać o czystość nie tylko roweru, ale też ubrania.
Trzy warianty Charter+ dla przeróżnych użytkowników
Na polskiej stronie firmy Trek rower Charter+ nie jest jednym modelem, tylko rodziną podzieloną na trzy nurty. Występują w niej warianty z piastą z przekładnią, warianty z tylną przerzutką oraz wersje “na szlaki”, co stanowi bardziej terenowo-szutrowe podejście do miejskiego e-bike. Jest to o tyle ważne, że Trek nie sprzedaje tu idei “jeden rower dla wszystkich”, tylko zestaw kompromisów do dobrania pod styl jazdy. Wspólnym mianownikiem jest Bosch Smart System i integracja z aplikacją Bosch eBike Flow, czyli ekosystem, w którym rower zaczyna być sprzętem wspieranym przez zaawansowane oprogramowanie.
Czytaj też: Pierwszy taki miejski rower w historii. Jego napęd zadaje proste pytanie – czy to już nie przesada?

W tej rodzinie rowerów różnica między Charter+ 4 a Charter+ 5 zaczyna się od tego, co czuć pod nogą, a nie od tego, co najłatwiej wpisać w specyfikację. Charter+ 4 pracuje na napędzie Bosch Smart System Performance o parametrach 250 W i 75 Nm, a Charter+ 5 dostaje mocniejszy Bosch Smart System Performance PX 250 W i 90 Nm. Te dodatkowe 15 Nm w praktyce oznacza więcej luzu przy ruszaniu z obciążeniem, częstych zatrzymaniach i podjazdach.

Drugi wymiar różnic to filozofia napędu, bo Charter+ da się kupić w kilku wariantach. Są wersje z tylną przerzutką (R9, R10 i odmiany Trail), które dają klasyczną obsługę, szeroki zakres przełożeń i łatwiejszą logistykę serwisową. Obok nich stoją modele z piastą z przekładnią i napędem pasowym, a w tym warianty z piastą Nexus 5 oraz warianty Enviolo, które Trek opisuje jako opcję “prostszą w utrzymaniu” i bardziej nastawioną na wygodę.


Czytaj też: Złoty smar dla roweru ma sprawić, że piasty i łożyska zapomną, co to serwis
Tu właśnie robi się “premium” w sensie użytkowym. Pasek nie wymaga smarowania, nie brudzi i zwykle lepiej znosi mokre warunki niż klasyczny łańcuch, więc dla wielu osób jest to dopłata do codziennego spokoju. Jest też jednak ta druga strona, bo osprzęt bywa droższy, a awarie w trasie są mniej “garażowe” niż przy typowej kasecie i łańcuchu, więc jeśli coś ma się wydarzyć, to częściej kończy się to wizytą w serwisie niż prowizorką pod blokiem.

Najwyżej w hierarchii jest dopisek Auto w Charter+ 5 Auto. W tym przypadku sednem nie jest sama liczba biegów, tylko to, że piasta Enviolo może działać w trybie w pełni automatycznym albo ręcznym, więc rower może sam pilnować przełożeń, a rowerzysta ma po prostu utrzymać tempo jazdy. To brzmi jak idealny scenariusz do miasta, ale warto pamiętać, że automatyka nie każdemu pasuje – część osób lubi świadomie trzymać kadencję i nie chce, żeby rower “decydował” za nich w momentach, gdy jadą dynamiczniej.

Osobny wątek to Charter+ w wersji “na szlaki”. Trek opisuje ten model jako gotowy na szuter, co ma gwarantować amortyzowany widelec z blokadą i bardziej aktywna pozycja rowerzysty. To ciekawy kierunek, bo wiele “miejskich” e-bike ogranicza swoją przygodę na równym asfalcie, a tu dostajemy sygnał, że możemy zjechać na gorszą nawierzchnię bez poczucia, że rower zaraz zacznie protestować.
Ceny Trek Charter+ w Polsce
Wejście do rodziny Charter+ zaczyna się od 14 799 zł, bo na tym poziomie Trek wycenia wersje Charter+ 4 R9 540 Wh oraz Charter+ 4 Trail 540 Wh, przy czym w obu liniach występują też odmiany z ramą o niskim przekroku. Kolejny próg cenowy to 16 599 zł i tutaj robi się już wyraźnie bardziej “użytkowo”, bo w tej kwocie mieszczą się nie tylko warianty z większym akumulatorem, takie jak Charter+ 4 R9 800 Wh i Charter+ 4 Trail 800 Wh, ale też mocniejsza rodzina Charter+ 5 w konfiguracji R10 z akumulatorem 540 Wh. Jeszcze wyżej widać 18 399 zł – to pułap, na którym pojawia się Charter+ 5 R10 800 Wh, ale równolegle Trek oferuje też Charter+ 4 z napędem pasowym i piastą Nexus 5 przy 800-Wh akumulatorze, czyli zestaw bardziej nastawiony na ograniczenie obsługi napędu.

W okolicach 17 899 zł i 19 699 zł zaczynają się już konfiguracje Charter+ 4 z paskiem i piastą Enviolo, odpowiednio dla 540 Wh i 800 Wh, a na szczycie cennika stoją wersje Charter+ 5 Auto – 20 999 zł z akumulatorem o pojemności 540 Wh oraz 22 799 zł z podbitą pojemnością do 800 Wh.