Powrót do przyszłości. Samsung przywróci zapomniany hit sprzed lat?

Wygląda na to, że Samsung, po kilku latach skupiania się na gigantycznych rozdzielczościach rzędu 200 megapikseli, planuje odkurzyć technologię, którą sam wprowadził, a następnie porzucił w 2019 roku.
...

Mowa o zmiennej przysłonie, czyli rozwiązaniu, które pozwala aparatowi fizycznie regulować ilość światła wpadającego na matrycę. Choć fani serii Galaxy mogą pamiętać tę funkcję z modeli S9 i S10, to właśnie zbliżające się ruchy Apple’a mają być tym, co skłoniło Koreańczyków do powrotu do korzeni. Branżowe raporty sugerują, że gigant nie chce oddać walkowerem pola, na którym niegdyś był absolutnym liderem.

Samsung rzuca rękawicę iPhone’owi 18 Pro

Głównym motorem napędowym tych zmian jest odwieczny rywal, bo mówi się, że Apple niemal na pewno wprowadzi zmienną przysłonę w nadchodzącym iPhonie 18 Pro, co dla giganta z Cupertino byłoby absolutną nowością. Według koreańskiego serwisu ETNews, Samsung nie zamierza biernie przyglądać się, jak Apple promuje „swoją” innowację. Firma już teraz zleciła partnerom, takim jak Samsung Electro-Mechanics i MCNEX, opracowanie i testowanie nowych modułów kamer, które mogłyby trafić do przyszłych modeli z serii Galaxy – być może już do przyszłorocznego Galaxy S27 Ultra.

Dlaczego Samsung zrezygnował z tego pomysłu po premierze Galaxy S10? W 2019 roku inżynierowie uznali, że mechaniczna przysłona zajmuje zbyt dużo miejsca w obudowie i jest zbyt kosztowna, podczas gdy algorytmy sztucznej inteligencji zaczynały całkiem nieźle symulować efekty optyczne. Jednak teraz nowe projekty siłowników pozwalają na stworzenie znacznie cieńszych i tańszych mechanizmów, co eliminuje dawne kompromisy konstrukcyjne.

Czytaj też: Samsung łata błędy przed premierą Galaxy S26. Czwarta beta One UI 8.5 już dostępna

Okej, ale co tak naprawdę daje nam zmienna przysłona?

  • Naturalny efekt bokeh — zamiast rozmywać tło za pomocą oprogramowania (które czasem gubi się przy krawędziach włosów), aparat robi to optycznie, co wygląda znacznie bardziej profesjonalnie.
  • Lepsze zdjęcia w dzień i w nocy — w ciemności przysłona otwiera się szeroko (np. do f/1.4), by złapać każdy foton światła. W pełnym słońcu przymyka się, chroniąc zdjęcie przed prześwietleniem i zapewniając większą ostrość w całym kadrze.
  • Kontrola nad głębią ostrości — fotografujący krajobrazy mogą „domknąć” obiektyw, by wszystko – od kamienia pod nogami po góry w tle – było idealnie ostre, czego stałe przysłony w obecnych smartfonach nie potrafią zapewnić.

Warto dodać, że Samsung nie jest jedyny w tym powrocie do optyki. Marki takie jak Xiaomi czy Huawei już od jakiegoś czasu oferują zmienną przysłonę w swoich flagowcach, udowadniając, że fizyczne hardware’owe rozwiązania znów wygrywają z czystym softwarem.

Czytaj też: Europejskie ceny Galaxy S26 wyciekły. Nadchodzi drożyzna czy stabilizacja?

Jeśli plotki się potwierdzą, walka między Galaxy S27 Ultra a iPhone’em 18 Pro będzie toczyć się nie tylko na polu procesorów i AI, ale na najbardziej fundamentalnym, optycznym poziomie. Choć obecne modele S26 skupiają się na poprawkach błędów i ewolucji oprogramowania, przyszłość zapowiada się jako powrót do znacznie odważniejszych rozwiązań w zakresie fotografii i być może właśnie to będzie ruchem, który znów pozwoli Samsungowi grać pierwsze skrzypce na mobilnym rynku.