Reklamy w ChatGPT stają się faktem. OpenAI zaczyna testy

Czy ktoś się łudził, że będzie inaczej? OpenAI oficjalnie potwierdziło rozpoczęcie testów reklam wewnątrz interfejsu ChatGPT. Choć wizja „sponsorowanych odpowiedzi” mogła budzić niepokój, firma uspokaja, że model biznesowy znany z wyszukiwarek nie wpłynie na obiektywizm generowanych treści.
...

Zmiana ta ma na celu przede wszystkim sfinansowanie gigantycznych kosztów infrastruktury i umożliwienie darmowym użytkownikom dostępu do coraz bardziej zaawansowanych modeli AI bez konieczności opłacania wysokich abonamentów.

Kto zobaczy reklamy w ChatGPT i jak będą wyglądać?

Na ten moment OpenAI podchodzi do tematu ostrożnie. Testy objęły ograniczoną grupę zalogowanych, pełnoletnich użytkowników w Stanach Zjednoczonych, korzystających z planu darmowego oraz nowej, tańszej subskrypcji Go (kosztującej u nas 34,99 zł miesięcznie). Jeśli opłacasz plany Plus, Pro, Business czy wersje edukacyjne, możesz spać spokojnie – Twoje czaty pozostaną całkowicie wolne od treści komercyjnych.

Sama forma reklam ma być przejrzysta i nieinwazyjna. OpenAI zapowiada, że będą one wyraźnie oznaczane jako „Sponsorowane” i wizualnie oddzielone od odpowiedzi generowanych przez bota. Kluczową deklaracją jest niezależność modelu: algorytm nie będzie „naciągał” faktów, by polecić produkt konkretnego partnera. Odpowiedź pozostanie obiektywna, a reklama pojawi się obok niej jako powiązany kontekstowo dodatek.

Co ciekawe, darmowi użytkownicy otrzymają pewien wybór. Będzie można całkowicie wyłączyć reklamy w ustawieniach, jednak wiąże się to z konkretnym kosztem – drastycznym zmniejszeniem limitu wiadomości dostępnych w darmowej wersji. To klasyczny układ „coś za coś”, który ma skłonić użytkowników do zaakceptowania obecności marek w zamian za pełną funkcjonalność narzędzia.

Prywatność i inteligentne dopasowanie. Co będzie o nas wiedział reklamodawca?

Oczywiście wprowadzenie reklam w tak osobistym narzędziu jak ChatGPT rodzi pytania o prywatność. OpenAI zapewnia, że reklamodawcy nie otrzymają dostępu do historii rozmów, pamięci bota ani danych osobowych konkretnych użytkowników. Jedyne informacje, jakie trafią do partnerów, to zbiorcze dane statystyczne, takie jak liczba wyświetleń czy kliknięć.

Czytaj też: Google testuje cierpliwość słuchaczy. Podstawowa funkcja w YouTube Music staje się Premium

System będzie dopasowywał reklamy na podstawie tematu bieżącej rozmowy, poprzednich czatów oraz wcześniejszych interakcji z reklamami. Przykładowo, jeśli planujesz menu na weekendową kolację, ChatGPT może wyświetlić propozycje usług dostawy żywności lub sklepów spożywczych. OpenAI wprowadziło jednak tzw. „bezpieczniki” – reklamy nigdy nie pojawią się przy tematach wrażliwych, takich jak zdrowie fizyczne i psychiczne czy polityka. Użytkownicy zachowają też pełną kontrolę nad swoimi preferencjami, mając możliwość usuwania danych o interakcjach z reklamami czy zgłaszania opinii o konkretnych komunikatach.

Branża AI reaguje na ten ruch z mieszanymi uczuciami. Konkurenci sugerują, że może to nadwerężyć zaufanie użytkowników, ale OpenAI broni swojej decyzji, twierdząc, że to jedyna droga do demokratyzacji dostępu do najpotężniejszych modeli sztucznej inteligencji. Anthropic, stojące za Claude AI, już zapowiedziało, że nie ma zamiaru wprowadzać u siebie reklam, jednak wiemy też, że Google na pewno zdecyduje się na ten ruch. Wydaje się więc, że branża będzie dość podzielona, choć dzięki temu użytkownicy będą mieli lepszy wybór.

Czytaj też: AI pod naszą kontrolą. Firefox zyskuje „przycisk bezpieczeństwa”

Jak wspomniałam, na razie reklamy będą dostępne tylko w USA, więc polscy użytkownicy ChatGPT mogą jeszcze oddychać z ulgą. Co będzie potem? Zobaczymy. Wszystko zależy od wyników amerykańskich testów i tego, jak bardzo wyrozumiali okażemy się dla sponsorowanych inspiracji płynących z ust naszej ulubionej AI.