Pożegnanie z legendą. Samsung kończy z serią Galaxy S21

W świecie technologii pięć lat to niemal cała epoka. Właśnie tyle czasu minęło od momentu, gdy seria Samsung Galaxy S21 zadebiutowała na rynku, wyznaczając nowe standardy designu z charakterystyczną wyspą aparatów zlewającą się z ramką.
...

Niestety, luty przynosi smutne wieści dla posiadaczy tych wciąż bardzo sprawnych urządzeń. Zgodnie z pierwotnymi zapowiedziami producenta, modele Galaxy S21, S21+ oraz S21 Ultra oficjalnie dotarły do końca drogi w kwestii wsparcia programowego. Oznacza to, że smartfony, które przez lata wiernie nam służyły, nie otrzymają już żadnych nowych funkcji ani – co ważniejsze – krytycznych poprawek bezpieczeństwa.

Seria Galaxy S21 jest z nami od pięciu lat

Kiedy trio Galaxy S21 debiutowało w styczniu 2021 roku, Samsung obiecał wtedy cztery duże aktualizacje systemu Android oraz równe pięć lat wsparcia w postaci łatek bezpieczeństwa. W tamtym czasie był to wynik imponujący, który stawiał Koreańczyków znacznie wyżej niż większość konkurencji z obozu Androida.

Dzisiejsze standardy południowokoreańskiego giganta są jeszcze wyższe – nowe flagowce, począwszy od serii S24, oferują aż siedem lat wsparcia. Niestety, prawo nie działa wstecz i użytkownicy „dwudziestek jedynek” muszą pogodzić się z faktem, że ich oprogramowanie właśnie stało się statyczne. Choć telefon nie przestanie nagle działać z dnia na dzień, brak aktualizacji zabezpieczeń to realne ryzyko. Z każdym kolejnym miesiącem urządzenie będzie stawało się coraz bardziej podatne na nowe luki w zabezpieczeniach, które hakerzy mogą wykorzystać do przejęcia danych czy dostępu do aplikacji bankowych.

Czytaj też: Ostatnia prosta HyperOS 3. Xiaomi kończy aktualizację i szykuje grunt pod wersję 3.1

Jeśli Twój egzemplarz wciąż wygląda świetnie i działa płynnie, nie ma jeszcze konieczności przesiadki na coś nowszego, ale zegar już tyka, a bezpieczeństwo maleje. Smartfon jest obecnie naszym portfelem, kluczem do domu i archiwum najintymniejszych zdjęć, brak aktualizacji ochronnych to „czerwona flaga”, której nie powinno się ignorować.

Czytaj też: Koniec z naciągaczami? Galaxy S26 może przejąć najlepszą funkcję Pixela

Dla fanów marki to w sumie dobry czas na zmiany. Obecnie jesteśmy w przededniu premiery serii Galaxy S26, co tradycyjnie oznacza spore przetasowania cenowe. Modele z serii Galaxy S25, S25+ oraz S25 Ultra, które zadebiutowały w ubiegłym roku, w ciągu najbliższych tygodni powinny doczekać się solidnych obniżek. Przesiadka na któryś z nich to nie tylko skok wydajnościowy i fotograficzny, ale przede wszystkim spokój ducha na kolejne sześć lat bezpiecznego użytkowania.

Czytaj też: Galaxy S26 Ultra w nowym kolorze. Oficjalny plakat ujawnia design przed premierą

Przejście na model z tej samej linii, ale o 2-3 generacje nowszy, ma sporo zalet poza oczywistym bezpieczeństwem. Proces migracji danych jest w ekosystemie Samsunga bezbolesny, a interfejs One UI nie zmienia się drastycznie, więc nie tracisz czasu na ponowną naukę obsługi. Najistotniejsze jest jednak poczucie spokoju, a bezpieczeństwo naszych danych to coś, czego nigdy nie powinniśmy zaniedbywać.