Armia USA korzysta z tej broni od 1968 roku. Nowe wreszcie nadeszło i zaskakuje

Amerykanie porzucają granat z epoki Wietnamu, a powód tego ruchu mówi wiele o wojnie w miastach. Nowy granat M111 ma być bowiem czymś, co raz na zawsze rozwiąże problem walki za ścianą, zastępując wysłużonego już Mk3A2.
...

Nie wszystkie momenty w rozwoju wojskowości wyglądają jak przełom na miarę nowego czołgu, samolotu czy pocisku, a mimo to mówią zaskakująco dużo o współczesnym polu walki. Czasem wystarczy drobny element wyposażenia piechura, żeby zobaczyć, gdzie naprawdę pojawił się problem, z którym armia zmagała się przez lata. W takich scenariuszach zwykle nie chodzi o brak “mocniejszej” broni, ale o niedopasowanie starego narzędzia do nowych realiów.

Właśnie dlatego warto przyjrzeć się decyzji amerykańskiej armii o wdrożeniu nowego granatu ręcznego. Nie dlatego, że sam w sobie jest on jakąś cudowną odpowiedzią na wszystko, ale dlatego, że pokazuje zmianę myślenia o walce w budynkach, tunelach i ciasnych pomieszczeniach

M111 Offensive Hand Grenade

Pierwszy nowy śmiercionośny granat od 1968 roku, ale nie taki, jak myślicie

Armia USA zatwierdziła właśnie M111 Offensive Hand Grenade do Full Material Release, czyli formalnego wejścia do służby, co otwiera drogę do zastępowania starego Mk3A2. Według oficjalnego komunikatu to pierwszy nowy śmiercionośny granat ręczny dopuszczony do służby od 1968 roku, kiedy to do użycia wszedł właśnie Mk3A2. W tym wszystkim nie chodzi jednak o następcę każdego granatu w armii, tylko o następcę konkretnej kategorii granatu ofensywnego, używanego do walki w specyficznych warunkach.

Czytaj też: Technologia inspirowana drapieżnikiem nową bronią w walce manewrowej

Granat Mk3A2

To ważne rozróżnienie, bo M111 nie wypycha z armii M67, czyli klasycznego granatu odłamkowego. M67 ma nadal pozostać narzędziem do użycia w terenie otwartym, gdzie liczy się równomierny rozrzut odłamków. Oficjalne materiały dotyczące M67 przypominają zresztą dlaczego. Jest to stalowa kula o średnicy 2,5 cala, czyli około 6,35 cm, ważąca około 397 gramów i wypełniona około 184 gramami materiału wybuchowego Comp B. Nowy granat M111 ma pełnić inną rolę – nie zastąpić M67, ale uzupełnić go tam, gdzie odłamki stają się problemem.

Granat M67

M111 powstał z myślą o ścianach, korytarzach i błędach, które kosztują życie

Sedno sprawy sprowadza się do sposobu rażenia. M67 działa przede wszystkim odłamkami, podczas gdy nowy M111 opiera się na fali nadciśnienia po wybuchu. W budynkach, pokojach, tunelach i innych ograniczonych przestrzeniach odłamki granatu odłamkowego mogą odbijać się w nieprzewidywalny sposób albo stwarzać zagrożenie po drugiej stronie ściany. W takich warunkach fala uderzeniowa ma być skuteczniejsza przeciw przeciwnikowi i jednocześnie mniej kłopotliwa dla własnych żołnierzy znajdujących się blisko miejsca walki.

Nie jest to zresztą teoria oderwana od doświadczeń. Pułkownik Vince Morris powiedział wprost, że jedną z kluczowych lekcji wyniesionych z walk “od drzwi do drzwi” w Iraku było to, że M67 nie zawsze nadawał się do zadania, bo ryzyko bratobójczego ognia po drugiej stronie ściany było zbyt wysokie. W tym sensie M111 jest bardziej próbą odpowiedzi na bardzo konkretny problem taktyczny i właśnie to czyni tę historię ciekawszą niż sam nagłówek o “pierwszym nowym granacie od dekad”.

Czytaj też: 1600 ton i akumulatory litowo-jonowe. Włosi budują okręt podwodny nowej generacji

Granat M111 wskazuje, że Armia USA chce ograniczyć problem nieprzewidywalnych odłamków w zamkniętych przestrzeniach, a nie stworzyć granat “bezpieczny dla swoich”. To istotna różnica. Nadciśnienie w ciasnym pomieszczeniu nadal jest brutalnym zjawiskiem, a skutki wybuchu w realnym budynku zależą od geometrii wnętrza, rozmieszczenia otworów, materiałów i dystansu. Dlatego też moim zdaniem M111 wygląda bardziej jak narzędzie lepiej dopasowane do zadania niż uniwersalne rozwiązanie problemu walki w mieście.

Stary Mk3A2 miał problem, którego dziś nikt nie chce dotykać

Najbardziej kompromitujący dla starego granatu Mk3A2 jest w gruncie rzeczy nie sam wiek konstrukcji, ale materiał, który pokrywał i w sumie nadal pokrywa część starych dachów. Granat ten został ograniczony w użyciu ze względu na korpus zawierający azbest. M111 ma plastikową obudowę, która podczas detonacji zostaje całkowicie zużyta, eliminując problem związany z obsługą starego materiału.

W dokumentach budżetowych armii z 2020 roku program występował jeszcze jako XM111 Offensive Hand Grenade oraz powiązany XM112 Training Device. Już wtedy zapisano wprost, że celem jest usunięcie toksycznego zagrożenia związanego z Mk3A2 i stworzenie bezpieczniejszego granatu ofensywnego wraz z jego odpowiednikiem szkoleniowym. W tym samym materiale dla pozycji programu XM111 widniała kwota prawie 60 mln dolarów w horyzoncie planistycznym, a Armia USA nie podała publicznie prostej ceny jednostkowej M111.

Rewolucja? Tak, ale głównie w logistyce i szkoleniu

Najciekawsze w M111 może być nie to, jak wybucha, ale jak ma zostać wdrożony. Armia podkreśla, że zarówno M111, jak i treningowy M112 korzystają z tego samego pięciostopniowego procesu uzbrajania co M67 i M69. Do tego dochodzi wspólnota zapalników z rodziną M67/M69. W praktyce oznacza to mniej zamieszania szkoleniowego, łatwiejsze przejście między typami granatów i możliwość wykorzystania istniejących linii produkcyjnych.

Czytaj też: Nowy pocisk Rosji był wielką zagadką. Nowe informacje zrzuciły tajemniczą otoczkę z Izdielije 30

Armia USA dodaje do tego jeszcze jeden ważny element – prawa własności intelektualnej do konstrukcji pozostają po stronie państwa. Ten fakt ma ułatwiać konkurowanie wielu producentom o kontrakty. Z punktu widzenia przemysłu obronnego to rzecz dużo ważniejsza, niż mogłoby się wydawać. Jeśli rzeczywiście przełoży się to na większą konkurencję i mniejszą zależność od jednego wykonawcy, M111 może okazać się nie tylko rozsądniejszym narzędziem dla piechoty, ale też po prostu lepiej zaprojektowanym programem zakupowym niż wiele innych wojskowych projektów ostatnich lat.

M111 nie zmienia wszystkiego, ale dobrze pokazuje, jak zmienia się wojna

Nowy granat armii USA nie jest spektakularną rewolucją, tylko spóźnionym porządkiem w arsenale. M67 zostaje, bo nadal ma sens tam, gdzie odłamki są pożądanym efektem, a M111 wchodzi na służbę po to, żeby żołnierz miał do wyboru narzędzie lepiej dopasowane do walki w zamkniętych przestrzeniach. Stary Mk3A2 odchodzi nie dlatego, że nagle przestał wybuchać, ale dlatego, że jego materiał, ergonomia i cały kontekst użycia zwyczajnie nie przystają już do współczesnych wymagań. Czy jednak naprawdę trzeba było na to czekać tak prawie sześć dekad?

Źródła: Armia USA

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.
Specjalizacje
MilitariaRecenzje sprzętuRowerySamochodyGry wideoGry planszowe