Najnowsze raporty z azjatyckiego rynku robotyki sugerują bowiem, że jesteśmy o krok od momentu, w którym maszyna na dwóch nogach przebiegnie 100 metrów szybciej niż najszybszy człowiek w historii
Dogonić legendę. Robot o imieniu Bolt depcze po piętach mistrzowi
Wang Xingxing, założyciel dynamicznie rozwijającej się firmy Unitree Robotics, podczas niedawnego forum przedsiębiorców w Yabuli postawił śmiałą tezę: humanoidalne roboty mogą wkrótce pokonać rekord świata Usaina Bolta w biegu na 100 metrów. Choć jeszcze niedawno maszyny te poruszały się z gracją kogoś, kto właśnie uczy się chodzić, dystans dzielący je od elitarnych sportowców skraca się w zawrotnym tempie.
Dla przypomnienia: rekord świata Bolta z 2009 roku to niewiarygodne 9,58 sekundy, co przekłada się na średnią prędkość około 10,44 m/s (z jeszcze wyższymi prędkościami szczytowymi w trakcie biegu). Tymczasem w lutym 2026 roku badacze z Uniwersytetu Zhejiang oraz firmy JingShi Technology zaprezentowali pełnowymiarowego humanoida, który – co za ironia – otrzymał imię „Bolt”. Maszyna ta osiąga już prędkość szczytową rzędu 10 m/s. Brakuje więc naprawdę niewiele. Według Wanga, już w połowie tego roku możemy być świadkami historycznego momentu, w którym chińskie humanoidy regularnie zaczną schodzić poniżej bariery 10 sekund na „setkę”.
Czytaj też: Robotyczny „Święty Graal”. Tesollo pokazuje dłoń, która może mocno namieszać na rynku
Zejście poniżej tej magicznej granicy byłoby czymś więcej niż tylko technicznym popisem. To symboliczna zmiana w postrzeganiu maszyn – przejście od powolnych automatów do systemów, które przewyższają nas pod względem czystej sprawności fizycznej w najbardziej dynamicznych zadaniach.
Dlaczego bieganie na dwóch nogach jest takie trudne?
Osiągnięcie sprinterskich prędkości przez robota to nie jest tylko kwestia zamontowania mocniejszego silnika. Gdyby tak było, mielibyśmy takie maszyny od dekad. Wyzwanie polega na replikowaniu z natury niestabilnego procesu, jakim jest bieg bipedalny (dwunożny). W przeciwieństwie do robotów kołowych czy czworonożnych, humanoid musi w ułamku sekundy synchronizować czujniki, siłowniki i algorytmy sterujące, by utrzymać równowagę w fazie lotu i lądowania. Nawet najmniejszy błąd w rozkładzie siły nacisku przy prędkości 10 m/s oznacza spektakularny upadek i zniszczenie drogiego prototypu.
Czytaj też: Robot, który po pracy staje się nawozem dla kwiatów. To może być prawdziwy przełom
Mimo tych sukcesów, branża wciąż boryka się z jednym, kluczowym problemem: generalizacją. O ile robot „Bolt” może pędzić po idealnie płaskiej bieżni w laboratorium, o tyle wciąż ma problem z adaptacją do nieprzewidywalnego terenu, przeszkód czy nagłych podmuchów wiatru. To właśnie tutaj przebiega granica między „ucieleśnioną AI” a systemami takimi jak ChatGPT. Cyfrowa inteligencja potrafi generować teksty w dowolnym kontekście, ale fizyczna inteligencja robota wciąż często „rozsypuje się”, gdy warunki zewnętrzne przestają być sterylne.
Źródło: China Daily
