
Rynek elektrycznych rowerów górskich wszedł w fazę, w której nie wystarczy już po prostu dorzucić silnik do istniejącej ramy i liczyć na to, że wysoka cena załatwi resztę. Użytkownicy e-MTB nauczyli się odróżniać przeciętne konstrukcje od dopracowanych maszyn, a producenci napędów prześcigają się w dostarczaniu coraz bardziej zaawansowanych jednostek. W tym gęstniejącym tłumie pojawia się marka, która do tej pory konsekwentnie trzymała się z boku elektrycznej rewolucji.

Firma Atherton Bikes, kojarzona głównie z ręcznie składanymi rowerami zjazdowymi i enduro, weszła właśnie do elektronowej gry z modelem S.170E. Robi to jednak w sposób charakterystyczny dla siebie, bo zamiast kompromisów mamy tu pełnowymiarowy skok, geometrię znaną z roweru bez wspomagania oraz napęd, który na papierze wygląda jak kompletne przeciwieństwo oszczędności.
Elektryczny rower Atherton S.170E to e-bike pozbawiony kompromisów
Podstawą konstrukcji S.170E jest silnik DJI Avinox, który generuje imponujący moment obrotowy rzędu aż 120 Nm przy mocy szczytowej na poziomie aż 1000 watów. Parametry te plasują go w absolutnej czołówce napędów dla e-MTB. Producent zastosował także pełnowymiarowy akumulator, choć jego dokładna pojemność nie została na razie ujawniona. Rama i geometria zostały zaczerpnięte bezpośrednio z endurowego modelu S.170, co oznacza sprawdzone zawieszenie DW4, konfigurację kół mieszanych oraz aluminiową konstrukcję. Kąt główki ramy wynosi 64°, a rury podsiodłowej 77°, co przekłada się na stabilność w zjazdach przy zachowaniu zwrotności.

Czytaj też: Soltera 3ADV zadebiutował. Czy to najsensowniejszy rower do codziennej jazdy po mieście?
Zaczerpnięcie geometrii z istniejącego modelu S.170 to odważna decyzja, bo wielu producentów projektuje e-MTB niemal od zera, próbując schować dodatkową masę napędu i akumulatora pod bezpieczną, zachowawczą charakterystyką prowadzenia. Atherton idzie w przeciwnym kierunku: utrzymuje agresywny kąt główki, stawia na mieszane koła i pozwala zawieszeniu DW4 pracować tak, jak w rowerze bez silnika. W praktyce może to oznaczać maszynę bliższą prawdziwemu enduro, tylko z dodatkowym wsparciem w stromych podjazdach, a nie ciężki, ociężały rower do spacerowego objeżdżania lokalnych ścieżek.

Chociaż w materiałach Athertona pierwsze skrzypce gra właśnie sama rama, to właśnie napęd może być dla wielu czytelników największą niespodzianką. DJI nie musi nikomu udowadniać, że potrafi budować wydajne, kompaktowe układy napędowe, bo wystarczy spojrzeć na ich drony, które od lat wyznaczają standard w swojej kategorii. Przeniesienie tej wiedzy do świata e-MTB oznacza nie tylko wysoką moc i moment obrotowy, ale także doświadczenie w zarządzaniu energią, chłodzeniu elektroniki oraz dopracowaniu aplikacji, przez którą użytkownik komunikuje się z całym systemem. To właśnie oprogramowanie coraz częściej decyduje o tym, czy z roweru korzysta się z przyjemnością, czy raczej z poczuciem, że “coś tu nie działa tak, jak powinno”.
Trzy warianty wyposażenia Atherton S.170E z ceną od 6999 funtów
Klient może wybierać spośród trzech konfiguracji, oznaczonych jako Build. Najbardziej przystępna wersja Build 3 kosztuje 6999 funtów. W tej cenie otrzymujemy zawieszenie RockShox Select z widelcem Zeb i amortyzatorem Vivid Air, oraz mechaniczną przerzutkę SRAM Eagle. Za 7999 funtów dostępna jest konfiguracja Build 2. Oferuje ona ulepszenie zawieszenia do wersji RockShox Ultimate oraz elektroniczną zmianę biegów SRAM GX Eagle. Producent zapowiada, że system ten jest zintegrowany z napędem Avinox, co może oznaczać inteligentną synchronizację wspomagania z pracą przerzutki. Wisienką na torcie jest flagowy Build 1 za 8999 funtów, w którym to znajdziemy widelec Fox Factory 38, amortyzator X2, napęd SRAM X0 Eagle oraz karbonową kierownicę.

Struktura cenowa poszczególnych wersji jest dość przejrzysta i w pewnym sensie uczciwa. Każdy skok o 1000 funtów to nie tylko zestaw drobnych poprawek, ale konkretna zmiana charakteru roweru. Wersja Build 3 będzie naturalnym wyborem dla osób, które wolą zainwestować w solidną bazę i z czasem wymieniać podzespoły według własnych preferencji. Build 2 daje przedsmak w pełni zintegrowanego zestawu – elektroniczna przerzutka powiązana z napędem może otworzyć drogę do bardziej zaawansowanych trybów jazdy, np. automatycznego dostosowania wspomagania do wybranego przełożenia. Z kolei Build 1 to już obszar dla najbardziej wymagających.
Czternaście rozmiarów i start sprzedaży w 2026 roku
Jednym z wyraźnych atutów oferty Atherton jest niezwykle szeroka gama rozmiarów ramy. Firma planuje udostępnić aż czternaście wariantów, podczas gdy większość konkurencji ogranicza się do czterech lub pięciu. Chociaż nadal nie jest to rower szyty na miarę, to tak duży wybór pozwala na znacznie precyzyjniejsze dopasowanie geometrii do indywidualnych proporcji ciała i stylu jazdy. Sprzedaż w Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej ma się rozpocząć w kwietniu 2026 roku, a pierwsze 50 rowerów zarezerwują klienci, którzy wpłacą depozyt w wysokości 1000 funtów.
Czytaj też: Boisz się elektrycznych rowerów górskich, ale i tak chcesz spróbować? Ten e-bike ma być idealny
Połączenie doświadczenia Athertona z ambicjami DJI składa się na projekt, który trudno zignorować i to nawet jeśli ktoś na co dzień sceptycznie patrzy na elektryczne rowery górskie. S.170E nie próbuje udawać lekkiej, wyścigowej maszyny do ścigania się na maratonach. To raczej narzędzie dla osób, które wiedzą, czego oczekują od zawieszenia, geometrii i pracy ramy, a wspomaganie traktują jako sposób na wydłużenie dnia na szlaku, a nie zastępnik kondycji. Jeżeli pierwsze egzemplarze pokażą, że system Avinox potrafi działać stabilnie w trudnym, górskim terenie, możemy mieć do czynienia z początkiem ciekawszego zjawiska: wejścia nowych graczy technologicznych do świata e-MTB, który do tej pory obracał się wokół kilku uznanych dostawców napędów.
Czytaj też: E-Noah to spełnienie marzeń zmęczonych rowerzystów-amatorów
Dla samego Athertona to również test na coś więcej niż tylko poprawne zaprojektowanie ramy pod silnik i baterię. Stawką jest zachowanie wizerunku marki, która nie idzie na skróty i nie rozwadnia swojego DNA, nawet gdy wchodzi w zupełnie nową kategorię produktu. Jeżeli Brytyjczykom uda się utrzymać jakość, z której słynęli w niszowym świecie ręcznie robionych rowerów zjazdowych, S.170E może stać się nie tylko pierwszym, ale i wzorcowym elektrykiem w ich ofercie. Jeśli nie – rynek szybko im to wypomni.
