Świat kolarski nieustannie się zmienia, ale niektóre pomysły wciąż potrafią zaskoczyć. E-Noah wpisuje się w to idealnie, bo ten nowy rower od Ridley został wyposażony w kontrowersyjne elektryczne wspomaganie w rowerze szosowym. Obiektem tej śmiałej transformacji został flagowy model Noah, który na dobre zapisał się w historii podczas Tour de France w 2006 roku. Czy jednak dodanie silnika do maszyny kojarzonej ze zwycięstwami Robbiego McEwena to świętokradztwo, czy może krok naprzód i wyjście z piwnicy? Odpowiedź nie jest oczywista, a nowy E-Noah na pewno podzieli rowerzystów na dwie grupy.

Sercem roweru E-Noah jest dyskretny system wspomagania
Ridley przekonuje, że elektryczna wersja roweru Noah o jednoznacznej nazwie E-Noah, ma łączyć bezkompromisową aerodynamikę z nowymi możliwościami. Producenci często obiecują, że technologia nie odbiera autentyczności, ale w tym przypadku kluczowe będzie odczucie w siodle. Jednak samo hasło “połowa potu, podwójna zabawa” brzmi kusząco, a to szczególnie dla osób pokonujących długie dystanse lub trenujących w pagórkowatym terenie. Pozostaje więc proste pytanie – czy kolarze przywiązani do tradycyjnego, fizycznego wysiłku przekonają się do tej wizji?
Czytaj też: Tytanowa bestia “tu i teraz”. SC-R obiecuje koniec z długim czekaniem na rower

Zacznijmy od najważniejszego, a więc tego, co w E-Noah budzi kontrowersje – silnika elektrycznego. Wbrew pozorom, nie jest to typowy potwór, którego moc jest w stanie wyciągnąć rowerzystę pod najbardziej strome podjazdy. W grę wchodzi bowiem TQ HPR 40, którego największą zaletą jest masa wynosząca zaledwie 1,2 kilograma, co jak na silnik generujący 200 watów mocy i moment obrotowy 40 Nm stanowi wynik imponujący. Cała konstrukcja została pomyślana tak, by jak najmniej ingerować w wygląd i charakter roweru. Dlatego akumulator o pojemności 292 Wh schowany jest w dolnej rurze ramy, a jego waga wynosi również niewiele, bo 1,42 kg. Dzięki tym rozwiązaniom łączna masa całego roweru oscyluje wokół 11 kilogramów, co jak na elektryczny sprzęt jest wartością bardzo przyzwoitą.

Czytaj też: Istny rower przyszłości. Sam opuszcza sztycę, pilnuje trakcji i walczy ze złodziejami
Minimalizm w sferze elektrycznego charakteru E-Noah widać także w sposobie sterowania. Zamiast tradycyjnego ekranu producent zastosował bowiem dyskretne diody LED umieszczone w końcówkach kierownicy. Przyciski do zmiany trybów wspomagania zostały ukryte natomiast pod owijką. Takie rozwiązanie maksymalnie upodabnia kierownicę do tej ze zwykłego roweru, choć praktyczność tego typu koncepcji weryfikuje dopiero jazda w różnych warunkach. Pewne jest jedno – z zewnątrz dla niewprawionego oka E-Noah wciąż przypomina klasyczny rower szosowy.
E-Noah i jego geometria dostosowana do dłuższych wycieczek
E-Noah nie jest po prostu przerobionym oryginałem z wmontowanym silnikiem. Różni się od swojego mechanicznego odpowiednika, czyli modelu Noah Fast, pod kilkoma względami. Przede wszystkim konstrukcja została dostosowana do nieco bardziej rekreacyjnego, ale wciąż dynamicznego stylu jazdy. Kąt główki ramy oraz rury podsiodłowej są łagodniejsze o około jeden stopień, a cała rama jest minimalnie dłuższa we wszystkich kluczowych wymiarach. Ma to zwiększyć komfort podczas wielogodzinnych wypraw, które przy wsparciu elektrycznym stają się coraz częstsze.

Czytaj też: Wentyle Presta na sterydach. CoreCap ratuje rowerzystów z “pompkowej opresji”
Firma Ridley przygotowała na start dwie podstawowe konfiguracje swojego E-Noah. Wersja wyposażona w grupę osprzętu Shimano 105 Di2 to koszt 7099 euro, a droższy wariant z topową grupą Ultegra Di2 kosztuje 9099 euro, czyli odpowiednio 30000 zł oraz 38300 zł. Są to ceny charakterystyczne dla wysokiej półki rowerów elektrycznych, więc choć kwoty są znaczne, nie zaskakują w tym segmencie rynku. Zamówienia można składać u autoryzowanych dealerów marki lub skorzystać z internetowego konfiguratora, a warto pamiętać, że to drugie rozwiązanie oferuje większą personalizację, pozwalając na dobór konkretnych komponentów, co z reguły wiąże się z dodatkowymi kosztami. Swoją drogą, E-Noah nie będzie dostępny w rozmiarze XXS, co jest prawdopodobnie konsekwencją konieczności zmieszczenia akumulatora w konstrukcji.