
Świat wysokiej klasy rowerów szosowych z tytanu rządzi się swoimi prawami. Jest to zazwyczaj królestwo indywidualnych zamówień, gdzie cierpliwość klienta wystawiana jest na ciężką próbę, a czas realizacji liczony jest w miesiącach, a nie tygodniach. Na tym tle pojawia się ciekawa inicjatywa brytyjskiej firmy Sturdy Cycles, która postanowiła nieco zamieszać w tym ekskluzywnym środowisku. Jej pomysł? Zaoferować precyzyjnie wykonaną ramę z tego szlachetnego materiału w czasie, który w tej branży uchodzi za ekspresowy.

Pierwszy gotowy do jazdy model SC-R stanowi odpowiedź na potrzeby tych, którzy marzą o wyjątkowej trwałości i charakterystycznej jeździe “na tytanie”, ale niekoniecznie chcą lub mogą pozwolić sobie na wielomiesięczne oczekiwanie. Innymi słowy, jest to ciekawa próba połączenia rzemieślniczej tradycji z nowoczesną efektywnością.
Technologia spotyka rzemiosło, czyli sekret firmy Sturdy Cycles
Sekretem możliwości szybkiej dostawy jest specyficzne połączenie metod wytwarzania. Firma Sturdy Cycles w procesie produkcji ramy SC-R łączy precyzyjną obróbkę CNC, druk 3D oraz ręczne formowanie i spawanie cieniowanych rur tytanowych. Całość powstaje pod jednym dachem, bo w warsztacie marki zlokalizowanym w Frome w Somerset. Takie zintegrowane podejście pozwala nie tylko na ścisłą kontrolę jakości na każdym etapie, ale także na usprawnienie logistyki.
Czytaj też: Motocykle same unikną wypadku. Kontrowersyjny system do ratowania życia i zdrowia opatentowany

Takie połączenie technologii produkcji nie jest przypadkową mieszanką modnych haseł, ale świadomym wyborem, który pozwala wykorzystać mocne strony każdej z metod. Precyzyjna obróbka CNC i druk 3D dają kontrolę nad detalami, których klasyczne mufy czy odręcznie formowane końcówki rur po prostu nie zapewniają. W efekcie można dokładniej kształtować przekroje, grubość ścianek, a nawet sposób rozkładania sił w newralgicznych miejscach. Ręczne cięcie, dopasowanie i spawanie rur wciąż pozostaje sercem procesu, ale otoczonym cyfrową inżynierią, która minimalizuje powtarzalne błędy i pozwala traktować tytan nie jak kapryśny materiał, lecz jak przewidywalnego partnera.

Efekt jest dwojaki. Z jednej strony SC-R zachowuje typową dla tytanu żywą pracę ramy, a więc pochłanianie drobnych drgań i charakterystyczne, lekko sprężyste odczucie podczas jazdy, a z drugiej konstrukcja nie sprawia wrażenia zbyt miękkiej czy rozlazłej, co bywało zarzutem wobec niektórych klasycznych ram tytanowych. Rozbudowane, precyzyjnie zaprojektowane węzły i starannie dobrane profile rur mają zapewnić stabilność, która nie rozpada się przy wyższych prędkościach czy mocnym deptaniu w pedały.
Kluczem do skrócenia czasu jest również pewna doza standaryzacji bez zabawy w szczegółowe dopasowywanie roweru do konkretnych klientów. Producent oferuje ramę w czterech predefiniowanych rozmiarach geometrycznych, co w połączeniu z wypracowanymi procesami pozwala im deklarować realizację zamówienia w ciągu sześciu do ośmiu tygodni, a nie pół roku, czy też dłużej.
Wszechstronność ramy na pierwszym planie
Geometria SC-R nie jest ostra, wyścigowa, ale też nie jest przesadnie wyprostowana. Została wypracowana na podstawie doświadczeń z setek rowerów wykonywanych specjalnie dla klientów i ma oferować kompromis między dynamicznym prowadzeniem a komfortem na dłuższych dystansach. Konstrukcja uwzględnia szersze opony, bo do szerokości aż 35 mm, co wraz z obniżoną wysokością suportu ma zapewnić stabilność i przyczepność.

Rama jest wyraźnie zaprojektowana z myślą o całorocznym, praktycznym użytkowaniu, a to zwłaszcza w kapryśnym klimacie. Znajdziemy na niej mocowania na pełnowymiarowe błotniki, solidny gwintowany suport w standardzie T47 oraz uniwersalny hak przerzutki UDH. System sterów Deda DCR umożliwia schowane prowadzenie linek, co poprawia aerodynamikę i estetykę, ale działa wyłącznie z elektronicznymi grupami napędowymi. Nawet tylna oś, wykonana z tytanu, świadczy o dbałości o szczegóły.
Czytaj też: Nowy Knog Frog już tu jest. Ten gadżet uratuje Ci skórę i przeżyje niejeden rower

Na papierze więc model SC-R wpisuje się w nurt nowoczesnych modeli typu all road, ale w praktyce to raczej szosa, która nie boi się realnego świata, a więc dziurawych asfaltów, brudnych poboczy i zimowych treningów. Prześwit na opony do 35 mm otwiera drzwi do konfiguracji, które jeszcze niedawno uchodziły za domenę stricte gravelową, bo od szybkich, 28-milimetrowych slicków na letnie wyścigi, po szersze, bardziej agresywne bieżniki na jesienno-zimowe dojazdy do pracy czy dłuższe wypady po zniszczonych drogach lokalnych.
Cztery rozmiary i morze możliwości budowy SC-R
Mimo ograniczenia do czterech rozmiarów ramy firma Sturdy Cycles pozostawia klientom spory margines personalizacji. Podczas składania zamówień mogą wybrać surowe, piaskowane wykończenie metalu lub zdecydować się na różną obróbkę logo szczotkowaną, polerowaną bądź pokrytą jednym z ośmiu kolorów farby Cerakote. Stanowi sensowny kompromis między szybkością realizacji a indywidualnym charakterem gotowego produktu.
Czytaj też: Ten rower wyprzedał się w chwilę. Co było w nim tak unikalnego?

Nie liczcie jednak na to, że z ekspresowym czasem produkcji idzie niższa cena, bo ta zaczyna się od 4800 funtów za samą ramę, co po przeliczeniu daje około 28570 złotych z VAT. Za pakiet obejmujący dodatkowo komponenty ENVE trzeba dopłacić 1200 funtów (około 7200 zł). Kompletny rower wyposażony w grupę SRAM AXS Force i koła własnej marki Sturdy kosztuje zaś 10500 funtów, czyli w przybliżeniu 62 tysiące złotych. Dla takiej kwoty oczekiwania są wysokie, ale deklarowana waga około 7,8 kg dla rozmiaru Medium robi wrażenie, biorąc pod uwagę wytrzymałościową konstrukcję i dodatkowe mocowania.
Co zmieni rower SC-R na rynku?
Czy SC-R jest rewolucją na rynku tytanowych szosówek? Nie, ale w gruncie rzeczy wcale nie musi nią być. Zamiast obiecywać przewrócenie stolika, Sturdy Cycles proponuje bardziej przyziemną, ale wyjątkowo sensowną korektę kursu: mniej ceremonii, więcej przewidywalności. Jest to wprawdzie nadal bardzo drogi, niszowy produkt, adresowany do wąskiej grupy świadomych użytkowników, ale sposób jego podania odróżnia go od wielu klasycznych projektów zamawianych na miarę. To właśnie jest najciekawsze w SC-R. en rower próbuje pogodzić światy, które zwykle ze sobą konkurują. Z jednej strony zachowuje wszystkie zalety tytanu, czyli trwałość, odporność na korozję, charakterystyczne odczucia z jazdy, a z drugiej korzysta z nowoczesnych metod projektowania i wytwarzania, które pozwalają bardziej świadomie kształtować zachowanie ramy.