Teleskop Hubble’a uchwycił moment rozpadu komety. “Ekstremalnie mała szansa”

W jednym z najbardziej niezwykłych zbiegów okoliczności, jakie możemy sobie wyobrazić, Kosmiczny Teleskop Hubble’a zarejestrował moment rozpadu komety. Na tym szczęście astronomów się nie skończyło, ponieważ instrumenty Hubble’a były wtedy idealnie ustawione, by uwiecznić to wyjątkowe wydarzenie. Sami zainteresowani podkreślają, iż szansa na taki przebieg wydarzeń była ekstremalnie mała.
Teleskop Hubble’a uchwycił moment rozpadu komety. “Ekstremalnie mała szansa”

Rozpad komety uwieczniony w niecodziennych okolicznościach

Obiektem obserwacji była kometa C/2025 K1 (ATLAS), która niewiele wcześniej minęła Słońce w swoim najbliższym punkcie względem gwiazdy, zwanym peryhelium. Podczas tego zbliżenia znalazła się bliżej Słońca niż Merkury, co oznaczało ekstremalne nagrzewanie i ogromne naprężenia działające na jej jądro.

Czytaj też: Nietypowa mieszanka w komecie spoza naszego układu. Pochodzenie 3I/ATLAS jest naprawdę dziwne

To właśnie te warunki najprawdopodobniej doprowadziły do jej rozpadu. Gdy teleskop Hubble’a obserwował kometę w listopadzie ubiegłego roku, naukowcy zobaczyli, jak rozpada się ona na co najmniej cztery, a według niektórych analiz nawet pięć fragmentów. Każdy z nich posiadał własną komę, czyli obłok gazu i pyłu otaczający lodowe jądro komety.

Najbardziej niezwykłe w tym odkryciu jest jednak nie samo zjawisko, lecz moment jego uchwycenia. Do tej pory podobne rozpady obserwowano zwykle z opóźnieniem. Opiewało ono na tygodnie lub nawet miesiące po fakcie. Tym razem Hubble zarejestrował proces zaledwie kilka dni po jego rozpoczęciu, co daje naukowcom bezprecedensowy wgląd w fizykę rozpadu komet.

Cenna lekcja na przyszłość

Badania sugerują, iż rozpad ma charakter sekwencyjny. Najpierw doszło do głównego pęknięcia jądra, a następnie kolejne fragmenty zaczęły się rozpadać. Co ciekawe, obserwacje sugerują, jakoby świeżo odsłonięty materiał wewnątrz komety potrzebował nieco czasu, aby się nagrzać i zacząć uwalniać pył w widoczny sposób. Kometa znajduje się obecnie setki milionów kilometrów od Ziemi i oddala się z Układu Słonecznego, najprawdopodobniej na zawsze. Należy do tzw. komet długookresowych, które częściej ulegają rozpadowi niż ich krótkookresowe odpowiedniki. Przyczyny tego zjawiska wciąż nie są jednak do końca poznane.

Czytaj też: Astronomowie potwierdzili napięcie Hubble’a. Nowa metoda wzmacnia kosmologiczny kryzys

Właśnie dlatego przypadkowa obserwacja może mieć ogromne znaczenie dla przyszłych badań. Pozwala lepiej zrozumieć strukturę wnętrza komet oraz procesy, które prowadzą do ich niszczenia podczas bliskich spotkań ze Słońcem. Zdobyta wiedza może okazać się kluczowa dla planowanych misji kosmicznych, takich jak europejski projekt Comet Interceptor, którego celem będzie bezpośrednie zbadanie podobnych obiektów.

Źródło: Icarus

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.