Zamiast nowych funkcji – od lepszej obsługi ekranów 1000 Hz po inteligentniejsze zarządzanie aplikacjami – wielu użytkowników zobaczyło jedynie tajemniczy kod błędu 0x80073712 i zablokowany pasek postępu instalacji. Skala problemu była na tyle duża, że gigant z Redmond zdecydował się na całkowite wstrzymanie dystrybucji.
Windows 11 i nowa aktualizacja. Co poszło nie tak?
Wszystko zaczęło się kilka dni temu, gdy Microsoft udostępnił opcjonalną aktualizację KB5079391 dla wersji 24H2 oraz 25H2. To standardowa procedura – pod koniec miesiąca dostajemy nowości, które w pełnej wersji trafiają do nas w „Patch Tuesday” (drugi wtorek miesiąca). Niestety, tym razem mechanizm zawiódł. Oficjalny artykuł wsparcia technicznego został uzupełniony o suchą informację: dystrybucja została wstrzymana z powodu błędów instalacyjnych.
Głównym winowajcą jest błąd o numerze 0x80073712, który zazwyczaj sugeruje, że pliki wymagane przez usługę Windows Update są uszkodzone lub ich brakuje. Na ten moment Microsoft nie sprecyzował, jakie konkretnie konfiguracje sprzętowe są najbardziej narażone, ale skoro wycofano aktualizację dla wszystkich, problem musi być systemowy. Jeśli teraz wejdziecie w ustawienia Windows Update, system prawdopodobnie pokaże Wam jedynie paczkę KB5085516 – to mniejsza łata wydana „poza kolejką”, która naprawia problemy z logowaniem do konta Microsoft w aplikacjach systemowych.
Co tracimy przez to wstrzymanie? KB5079391 to nie był tylko zestaw nudnych poprawek. Aktualizacja miała wprowadzić:
- Wsparcie dla ekstremalnie szybkich ekranów — poprawki stabilności dla monitorów o odświeżaniu 1000 Hz i wyższym.
- Smart App Control — zmiana, na którą czekali zaawansowani użytkownicy – funkcja ta miała przestać wymagać przeinstalowania całego systemu Windows do jej ponownego włączenia.
- Ulepszenia Narratora — szereg poprawek ułatwiających dostępność i nawigację głosową.
Microsoft ma teraz nieco ponad dwa tygodnie na znalezienie przyczyny awarii, zanim nadejdzie kwietniowy Patch Tuesday. Można więc zakładać, że do połowy kwietnia wszystkie te funkcje ostatecznie do nas trafią, o ile deweloperzy poradzą sobie z kapryśnym instalatorem.
Gigant z Redmond obiecuje poprawę w aktualizacjach
Ciekawostką w tle tych problemów jest najnowsza deklaracja Microsoftu dotycząca „naprawienia” bolączek Windowsa 11. Firma najwyraźniej słyszy narzekania użytkowników, bo obiecuje gruntowną przebudowę mechanizmu aktualizacji. Wśród zapowiadanych zmian znajduje się m.in. możliwość bezterminowego wstrzymania aktualizacji przez użytkownika. To rewolucja, biorąc pod uwagę dotychczasową politykę „wymuszania” restartów w najmniej odpowiednich momentach.
Czytaj też: Przeprowadzka z ChatGPT do Gemini? Google właśnie podstawił ciężarówkę
Gigant chce również poprawić samą niezawodność procesu – sytuacje takie jak ta z błędem 0x80073712 mają stać się rzadkością dzięki nowym systemom weryfikacji paczek przed ich publicznym udostępnieniem. Czy to się uda? Historia uczy, że z obietnicami Microsoftu bywa różnie, ale sama chęć oddania użytkownikom kontroli nad tym, kiedy i jak aktualizują system, jest krokiem w bardzo dobrym kierunku.
Czytaj też: Masz iPhone’a? Apple wydał aktualizację, którą koniecznie musisz zainstalować
Na razie jednak firma powinna skupić się głównie na tym, by same wydawane aktualizacje nie psuły nam systemu. Bo spójrzmy prawdzie w oczy, zapewne to właśnie jest powodem, przez który wiele osób nie chce instalować nowych poprawek – jeśli zawsze zawierają błędy, to po co się w to pchać?
Źródło: Microsoft
