Ziemię ostrzeliwują obiekty z kosmosu i jest ich więcej niż zwykle. NASA zabrała głos w sprawie anomalii 

W ostatnich tygodniach niebo nad wieloma regionami świata rozświetlały spektakularne zjawiska w postaci niezwykle jasnych meteorów. Doniesienia o nich napływały masowo z Ameryki Północnej, Europy, a także innych części globu. Nie dziwią więc nawarstwiające się pytanie pytania: czy dzieje się coś nietypowego i skąd bierze się ten nagły wysyp kosmicznych kul ognia?
fot. Diana Robinson

fot. Diana Robinson

Niewyjaśniona anomalia czy sezonowy wzrost liczby meteorów?

Jak wyjaśnia NASA, zjawisko to nie jest ani nowe, ani szczególnie niepokojące. W rzeczywistości Ziemia nieustannie bombardowana jest przez drobne fragmenty materii kosmicznej. Oczywiście większość z nich spala się w atmosferze, pozostając niezauważona. Istnieje jednak pewien szczególny przypadek: meteory wyjątkowo jasne, często jaśniejsze niż planety, a czasem widoczne nawet w ciągu dnia.

Czytaj też: Pomiary poświęcone obiektowi międzygwiezdnemu 3l/ATLAS wykryły nadnaturalne poziomy deuteru

To, co zwróciło uwagę naukowców w tym roku, to wyraźny wzrost liczby spektakularnych obserwacji. W samym marcu odnotowano wiele przypadków, w których pojedyncze zjawiska widziały dziesiątki, a nawet setki świadków. Jednym z najbardziej nagłośnionych wydarzeń był przelot meteoru nad Teksasem, który zakończył się upadkiem fragmentów na ziemię, a nawet uszkodzeniem jednego z domów.

Mimo rozgłosu, naukowcy podkreślają, iż nie mamy do czynienia z żadnym nowym zagrożeniem ani niezwykłym kosmicznym zdarzeniem. Kluczowe znaczenie ma tutaj zjawisko o sezonowym charakterze. Okres jego występowania przypada na okolice równonocy wiosennej, kiedy – z nie do końca jeszcze poznanych powodów – liczba bardzo jasnych meteorów rośnie nawet o 10 do 30 procent.

Wzrost o 10 do nawet 30 procent

Według badaczy może to mieć związek z geometrią ruchu Ziemi względem strumieni kosmicznych odłamków. W tym okresie nasza planeta “doganiana” jest przez większe fragmenty materii, poruszające się po orbitach podobnych do ziemskiej. Ich względnie niższa prędkość sprawia, że częściej przetrwają wejście w atmosferę na tyle długo, by wytworzyć jasny błysk lub nawet dotrzeć do powierzchni jako meteoryty.

Co istotne, obecne zjawiska nie są związane z żadnym konkretnym rojem meteorów. Wbrew intuicji, największe i najjaśniejsze kule ognia najczęściej nie pochodzą z komet, lecz z fragmentów planetoid krążących w Układzie Słonecznym. Dodatkowym czynnikiem, który może potęgować wrażenie nagłego wzrostu jest rozwój technologii. Kamery samochodowe, monitoring domowy i smartfony sprawiają, że dziś znacznie łatwiej zarejestrować takie zjawiska i natychmiast udostępnić je w internecie. 

Czytaj też: Bakteriofagi z kosmosu zabijają oporne bakterie. To może być przełom w walce z infekcjami

Eksperci dodają zarazem, że wzrost liczby wyjątkowo jasnych meteorów jest realny, choć nadal mieści się w granicach naturalnej zmienności. Kule ognia, mimo swojej widowiskowości, rzadko stanowią zagrożenie. Większość obiektów ulega całkowitemu spaleniu w atmosferze, a tylko niewielkie fragmenty docierają do powierzchni Ziemi. Nawet gdy dochodzi do eksplozji w powietrzu, energia rozprasza się na dużej wysokości, ograniczając potencjalne skutki na ziemi.

Źródło: NASA

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.