Roboty zyskają czwarty wymiar. Nowy chip mierzy dystans i prędkość jednocześnie

Większość dzisiejszych autonomicznych maszyn, od dronów po roboty dostawcze, polega na systemach wizyjnych 3D, które – choć zaawansowane – mają swoje istotne ograniczenia. Możliwe jednak, że to się wkrótce zmieni.
...

Tradycyjne czujniki często nie nadążają za dynamicznym, nieprzewidywalnym ruchem, a obliczanie prędkości obiektu wymaga czasu, którego w sytuacjach awaryjnych po prostu brakuje. Rozwiązanie tego problemu przynieśli naukowcy, publikując na łamach czasopisma Nature wyniki badań nad nowatorskim chipem do obrazowania 4D. Ten miniaturowy układ nie tylko tworzy trójwymiarowe mapy otoczenia, ale w tym samym ułamku sekundy precyzyjnie mierzy prędkość każdego poruszającego się obiektu.

Za przełomem stoi matryca FPA

Kluczem do przełomu jest tzw. matryca płaszczyzny ogniskowej (FPA), czyli fizyczna siatka składająca się z 61 952 stacjonarnych pikseli wytrawionych na pojedynczym krzemowym układzie. Każdy z tych mikroskopijnych punktów pełni rolę samodzielnego czujnika. W przeciwieństwie do tradycyjnych systemów LiDAR, w których jedna grupa pikseli wysyła światło, a druga je odbiera, tutaj każdy piksel jest dwukierunkowy – jednocześnie emituje wiązkę lasera i odbiera sygnał powrotny. Taka architektura pozwoliła na niespotykaną wcześniej miniaturyzację całego systemu.

Sercem technologii jest metoda FMCW LiDAR (Frequency-Modulated Continuous Wave). Zamiast wysyłać krótkie impulsy światła, jak robią to standardowe czujniki, chip wykorzystuje ciągłą wiązkę lasera. Dzięki temu system potrafi wykryć subtelne zmiany w częstotliwości fal świetlnych (efekt Dopplera). To właśnie ta informacja pozwala układowi obliczyć nie tylko to, jak daleko znajduje się przeszkoda, ale także jak szybko się porusza. Cały proces odbywa się wewnątrz chipu, bez potrzeby angażowania potężnych zewnętrznych procesorów, co drastycznie skraca czas reakcji maszyny.

Efekt okazał się wart włożonego wysiłku, bo podczas testów laboratoryjnych czujnik udowodnił swoją wszechstronność. Bez problemu zmapował pomieszczenie z odległości od 6 do 11 metrów, tworząc cyfrowe mapy 3D złożone z tysięcy punktów danych. Naukowcy postanowili jednak sprawdzić granice jego zasięgu, kierując chip na budynek oddalony o 65 metrów. Wynik? System bez problemu uchwycił detale architektoniczne, takie jak ramy okienne czy barierki balkonowe. Aby przetestować pomiar prędkości, wykorzystano wirujący dysk – czujnik natychmiastowo i bezbłędnie podał jego parametry ruchu.

Adopcja na masową skalę — od dronów, przez roboty, a na smartfonach kończąc

Tu warto zauważyć, że tym, co wyróżnia ten projekt na tle innych innowacji, jest fakt, że cała niezbędna elektronika jest zintegrowana w jednym chipie, a to zmienia wszystko.

To pierwsza demonstracja wielkoskalowej matrycy koherentnej FPA z pełną elektroniką on-chip, co pozwala na strukturę kosztów niezbędną do powszechnego wdrożenia – wyjaśnia Remus Nicolaescu, jeden z autorów badania.

Oznacza to, że technologia ta nie jest skazana na pozostanie drogą ciekawostką dla wojska czy przemysłu ciężkiego.

Możliwości zastosowania czujnika 4D wykraczają daleko poza świat profesjonalnej robotyki. Oczywiście, drony zyskają zdolność do bezpieczniejszego omijania przeszkód w gęstej zabudowie, a roboty domowe przestaną obijać się o nogi domowników. Jednak naukowcy sugerują, że miniaturyzacja i niski koszt produkcji mogą sprawić, iż technologia ta trafi do naszych kieszeni. Systemy 4D mogłyby zrewolucjonizować aparaty w smartfonach, oferując błyskawiczny autofocus i zaawansowane funkcje rozszerzonej rzeczywistości (AR), które w końcu będą działać płynnie i bez opóźnień.

Czytaj też: Robot, który zmieni gospodarkę? Ambicje Muska nie znają granic

Oczywiście, jak to zwykle bywa, nie jest jeszcze tak różowo. Zanim jednak chip trafi na linie produkcyjne, zespół badawczy musi uporać się z kilkoma wyzwaniami. Priorytetem jest dalsze zwiększanie rozdzielczości obrazu oraz wydłużenie zasięgu działania, tak aby system mógł być bezpiecznie stosowany np. w autonomicznych samochodach poruszających się z dużą prędkością. Mimo wszystko, wygląda na to, że inżynierowie poczynili właśnie bardzo duży krok w kierunku końca ery “ślepych” i powolnych robotów.

Źródło: Nature

Napisane przez

Joanna Marteklas

RedaktorZajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.