Przez ostatnie tygodnie ja oraz Krzysztof Szlęzak, fotograf i ambasador firmy Leica, korzystaliśmy z Xiaomi 17 Ultra w bardzo różnych warunkach, a nie tylko w studiu z nieskazitelnym oświetleniem. Smartfon towarzyszył nam między innymi w Barcelonie, gdzie nagrywaliśmy i fotografowaliśmy w miejskiej przestrzeni, na skateparku, w ostrym słońcu i podczas codziennego ruchu. To ważne, bo właśnie wtedy najlepiej widać, czy za obietnicami producenta stoi realna jakość użytkowania.
Xiaomi 17 Ultra to flagowiec z krwi i kości. Ale to nie wszystko!
Już po krótkim kontakcie z tym modelem widać, że Xiaomi nie chciało stworzyć przesadzonego fotosmartfona, który imponuje wyłącznie na papierze. W materiale dużo mówimy o tym, że 17 Ultra zachowuje równowagę między fotograficznymi ambicjami a zwyczajną wygodą korzystania z telefonu na co dzień. Duża wyspa aparatów jest tu obecna, ale nie dominuje całego urządzenia. Konstrukcja pozostaje smukła, a sam smartfon nie sprawia wrażenia nieporęcznego kloca, co w tej klasie wcale nie jest takie oczywiste.





Drugim filarem tego urządzenia jest ekran. Xiaomi 17 Ultra oferuje 6,9-calowy panel HyperRGB OLED z adaptacyjnym odświeżaniem LTPO 1-120 Hz i bardzo wysoką jasnością, co w praktyce przekłada się na komfort pracy także w pełnym słońcu. Do tego dochodzi topowa wydajność oparta na Snapdragonie 8 Elite, 16 GB RAM-u i szybkiej pamięci, więc smartfon nie tylko dobrze wygląda w specyfikacji, ale też realnie pozwala obrabiać zdjęcia i wideo bez potrzeby natychmiastowego przerzucania plików na komputer.
Aparat w Xiaomi 17 Ultra wbija w fotel
Najciekawiej robi się jednak przy aparacie. W naszym wideo sporo miejsca poświęcamy temu, jak Xiaomi 17 Ultra wypada z perspektywy osoby, która fotografuje zawodowo. Pada tam ważna obserwacja: ten smartfon nie próbuje na siłę „pomagać” użytkownikowi przesadnym przetwarzaniem zdjęć. Zamiast tego daje dobrą bazę, z którą można pracować dalej, a przy tym po prostu zachęca do robienia kolejnych ujęć. To właśnie ten aspekt sprawia, że 17 Ultra wygląda na sprzęt stworzony nie tylko do szybkiego pstrykania, ale też do bardziej świadomej fotografii mobilnej. Poniżej możecie zobaczyć kilka przykładowych zdjęć zrobionych przez Krzysztofa Szlęzaka, a więcej przykładów wraz z omówieniem, znajdziecie w naszym wideo.









Jeśli chcecie zobaczyć, jak Xiaomi 17 Ultra radzi sobie w praktyce, jak wypada jego wideo i dlaczego w tym materiale tak dużo mówimy o przyjemności z fotografowania, zajrzyjcie do naszego filmu. Tam pokazujemy znacznie więcej przykładów i szerzej omawiamy zarówno sam smartfon, jak i specjalną edycję stworzoną z myślą o fanach fotografii.


