
Chiński gigant zaprezentował właśnie swój najnowszy projekt o nazwie Xiaomi miclaw. Pod tą niewiele mówiącą nazwą kryje się narzędzie oparte na autorskim modelu językowym MiMo, które ma ambicję zamienić tradycyjnego smartfona w pełni autonomicznego agenta AI. Bo w przeciwieństwie do znanych nam rozwiązań, miclaw nie tylko rozumie słowa, ale przede wszystkim interpretuje intencje. Jeśli poprosisz go o pomoc, nie odeśle Cię do linku w przeglądarce, ale sam wejdzie do odpowiednich aplikacji, sprawdzi dane systemowe i wykona sekwencję czynności, które do tej pory wymagały Twojego palca na ekranie.
Jak działa Xiaomi miclaw?
Sercem systemu jest mechanizm, który inżynierowie nazywają „pętlą wnioskowania i wykonania”. To proces przypominający ludzkie planowanie: AI najpierw analizuje prośbę, wybiera odpowiednie narzędzia i parametry, wykonuje akcję, a następnie sprawdza wynik. Jeśli zadanie wymaga więcej kroków, asystent powtarza ten cykl aż do osiągnięcia celu. Co ważne, wszystko dzieje się asynchronicznie, więc miclaw nie „zamraża” telefonu podczas pracy – możesz dalej scrollować media społecznościowe, podczas gdy on w tle ogarnia sprawy.
Xiaomi miclaw wyposażono również w zaawansowany system pamięci. Asystent nie zapomina, o co go prosiłeś pięć minut temu; potrafi kompresować starsze interakcje, by zachować kontekst przy długich i skomplikowanych projektach. Co więcej, asystent wykracza poza sam telefon – dzięki integracji z platformą Mi Home może sprawdzać status inteligentnych żarówek czy odkurzacza i nimi sterować, o ile oczywiście mu na to pozwolisz.
Czytaj też: Copilot niczym przeglądarka. Nowe funkcje mają zatrzymać Cię wewnątrz aplikacji
Dla deweloperów Xiaomi przygotowało otwarte drzwi w postaci wsparcia dla standardu Model Context Protocol (MCP) oraz dedykowanego SDK. Oznacza to, że twórcy zewnętrznych aplikacji mogą „podpowiadać” asystentowi, jakie funkcje oferują, aby miclaw mógł je wywoływać w razie potrzeby. To ogromna różnica względem zamkniętych ekosystemów, które znamy z przeszłości.
Eksperyment tylko dla serii Xiaomi 17
Zanim jednak zaczniecie szukać miclaw w ustawieniach, warto ostudzić emocje. Projekt jest obecnie w fazie eksperymentalnej i ma status zamkniętej bety dostępnej tylko na zaproszenie. Xiaomi otwarcie przyznaje, że zużycie energii, niezawodność i skuteczność przy bardzo trudnych poleceniach wciąż wymagają dopracowania. Producent radzi nawet testerom, by nie instalowali tej wersji na swoich głównych telefonach, bo system może zachowywać się nieprzewidywalnie.
Czytaj też: Google kapituluje przed Epic Games i zmienia zasady gry
Obecnie wsparcie dla Xiaomi miclaw ogranicza się do najmocniejszych jednostek w portfolio marki:
- Xiaomi 17
- Xiaomi 17 Pro oraz 17 Pro Max
- Xiaomi 17 Ultra (w tym wersja Leica Edition)
W kwestii prywatności gigant stara się grać czysto. Dane z interakcji z miclaw nie są używane do trenowania modeli AI – trening odbywa się na publicznych zbiorach danych. Nasze prywatne prośby służą jedynie do realizacji poleceń w czasie rzeczywistym. Wrażliwe informacje są przetwarzane lokalnie na urządzeniu dzięki technologii „edge-cloud privacy computing”, co ma zapewnić nam spokojny sen w dobie wszechobecnej inwigilacji przez algorytmy.
Czytaj też: Windows 12 nadchodzi. Microsoft szykuje zmiany, które nie wszystkim się spodobają
Na papierze miclaw to naprawdę odważny krok w stronę prawdziwego agentowego AI, o którym inni producenci dopiero zaczynają głośno mówić. Jednak nie ma co się jeszcze ekscytować, to wciąż testy i eksperymenty i chociaż zapowiedzi są szumne, w praktyce może nie być to aż tak spektakularne narzędzie, jakby Xiaomi chciało. W końcu Apple Intelligence też było zapowiadane jako rewolucja, a wszyscy dobrze wiemy, jak to się skończyło.
Źródło: Xiaomi, Gizmochina