Bez pilotów, bez wcześniej zaprogramowanych skryptów i bez zewnętrznej ingerencji, maszyna pokonywała przeszkody, które symulowały tereny dotknięte katastrofami. Tu nie chodziło o pokaz siły siłowników, ale o pokazanie możliwości „ucieleśnionej inteligencji”, która pozwala robotowi nie tylko widzieć przeszkodę, ale samodzielnie decydować, jak ją pokonać lub zniszczyć.
Ewolucja świadomości maszyn. Jak Tien Kung 3.0 „myśli” w terenie?
Tien Kung 3.0, opracowany przez Pekińskie Centrum Innowacji Robotów Humanoidalnych (X-Humanoid), został od razu rzucony na głęboką wodę. Wyzwanie „Robot Warrior” (wbrew pozorom nie chodzi o bijatykę), odbywające się 18 kwietnia, zaprojektowano tak, aby odzwierciedlało najtrudniejsze scenariusze ratunkowe: gruzowiska po trzęsieniach ziemi, strefy skażenia chemicznego czy zawalone konstrukcje. Robot musiał samodzielnie poradzić sobie z takimi zadaniami jak przechodzenie przez ruchome wahadła, usuwanie blokad czy forsowanie barier.
Kluczem do sukcesu okazała się platforma „Wise KaiWu”. To system tzw. inteligencji ucieleśnionej, który domyka pętlę między percepcją a działaniem. Zamiast czekać na komendę od człowieka, robot wykorzystuje hierarchiczną architekturę sterowania. Wyższe warstwy poznawcze analizują otoczenie, a niższe przekładają te decyzje na płynny ruch całego ciała. Dzięki systemowi percepcji multimodalnej, Tien Kung 3.0 potrafi błyskawicznie mapować surowe dane z czujników na konkretne strategie ruchu. Co więcej, robot nie tylko planuje globalną ścieżkę dotarcia do celu, ale w milisekundach optymalizuje każde postawienie stopy, co pozwala mu zachować równowagę nawet na niestabilnym i nieprzewidywalnym podłożu.
Czytaj też: Agility Robotics podnosi poprzeczkę. Zobacz, jak robot Digit dźwiga ciężary
System sterowania ruchem, trenowany za pomocą uczenia przez wzmacnianie oraz naśladowania ruchów ludzkich, sprawia, że poruszanie się robota jest wyjątkowo gładkie i odporne na zakłócenia. Nawet jeśli maszyna zostanie potrącona lub musi fizycznie siłować się z przeszkodą, jej algorytmy dbają o dynamiczne utrzymanie pionu. To ogromny przeskok – z pasywnego wykonywania poleceń przeszliśmy do aktywnego podejmowania decyzji w sytuacjach wysokiego ryzyka.
Roboty potrafią już coraz więcej
Dzień po wyzwaniu wojowników, Pekin gościł również drugi w historii półmaraton robotów humanoidalnych, który pokazał niesamowite tempo rozwoju mobilności maszyn. Zwycięzca, robot „Lightning” marki Honor, pokonał trasę w czasie 50 minut i 26 sekund, działając w pełni autonomicznie. Co ciekawe, inna wersja tego samego robota, sterowana zdalnie, była jeszcze szybsza (48:19), ale zgodnie z regulaminem promującym autonomię, nagrodę główną zgarnęła maszyna „myśląca” samodzielnie.
Postęp, jaki dokonał się w ciągu zaledwie roku, jest wręcz szokujący:
- Najlepszy czas w 2025 roku: 2 godziny i 40 minut.
- Najlepszy czas w 2026 roku: poniżej 51 minut.
- Skala wydarzenia: 100 zespołów, 300 robotów i udział marek z całego świata (Brazylia, Francja, Niemcy).
Współczesne humanoidy, jak te od Unitree czy Noetix Robotics, nie tylko biegają szybciej, ale robią to w sposób znacznie bardziej naturalny. Wykorzystanie systemów chłodzenia cieczą w silnikach i platform wysokiego napięcia pozwoliło na zwiększenie wytrzymałości, dzięki czemu w tym roku większość maszyn bez problemu dotarła do mety, co w poprzedniej edycji było rzadkością.
Czytaj też: Robotyczne mrówki z Harvardu. Budują i burzą bez planu, polegając na instynkcie otoczenia
Za pomocą takich wyzwań Chiny pokazują, że kluczem do sukcesu nie jest już tylko siła mechaniczna, ale integracja percepcji z ruchem w czasie rzeczywistym. Jeśli robot potrafi samodzielnie pokonać tor przeszkód lub przebiec półmaraton szybciej niż większość ludzi, to znaczy, że realnie zbliżamy się do momentu, w którym roboty naprawdę będą mogły pomagać ludziom w najbardziej wymagających zadaniach. Bo wbrew pozorom nie chodzi tu o zastępowanie sportowców maszynami, tylko o wytrenowanie ich tak, by były w stanie zastępować nas (lub przynajmniej towarzyszyć) tam, gdzie nie jest dla nas bezpiecznie.
