Zresztą, nie tylko dostrzegli, bo znaleźli już rozwiązanie, a jest nim ważący 90 kg robot wyposażony w tzw. „inteligencją ucieleśnioną”. Ta maszyna nie tylko myśli, ale potrafi dosłownie przykleić się do ściany i pracować w warunkach, które dla ludzkiego organizmu są po prostu zabójcze.
Magnetyczny chwyt i 15 stopni swobody. Jak działa ten robot?
To nie jest kolejna maszyna wykonująca jeden, powtarzalny ruch. Nowy chiński robot to wielozadaniowa platforma, która łączy mobilność z precyzją ludzkich rąk. Jego dolna część to kołowe, magnetyczne podwozie, które pozwala mu z dużą stabilnością poruszać się po pionowych, metalowych powierzchniach zbiorników chemicznych czy kadłubów statków. Górna połowa to natomiast humanoidalny korpus o 15 stopniach swobody. Dzięki dwóm sprawnym ramionom maszyna potrafi wykonywać zadania, które do tej pory wymagały obecności spawacza na rusztowaniu.
Co czyni go wyjątkowym na tle wcześniejszych konstrukcji?
- Wszechstronność — podczas gdy starsze roboty potrafiły jedynie czyścić ściany lub je sprawdzać, ten model spawa, szlifuje, usuwa rdzę i przeprowadza skomplikowane inspekcje – często wykonując kilka tych czynności jednocześnie.
- Ucieleśniona inteligencja — sercem robota jest potężny „mózg” AI, wytrenowany na 100 000 godzin danych operacyjnych. Pozwala mu to nie tylko reagować na otoczenie, ale uczyć się na podstawie doświadczeń i adaptować do nieprzewidzianych przeszkód na ścianach zbiorników.
- Praca 24/7 – Microsoft i inni giganci często zmagają się z bateriami, ale tutaj zastosowano system zasilania kablowego. Tethered cable eliminuje przestoje na ładowanie, pozwalając maszynie pracować bez przerwy w najtrudniejszych strefach operacyjnych.
Czytaj też: W Chinach roboty tańczą, a w Polsce… gonią dziki. Edward Warchocki znów w akcji
Dla branży rafineryjnej, stoczniowej czy chemicznej oznacza to drastyczne obniżenie liczby wypadków przy pracy i niespotykaną dotąd wydajność. Czytając o takich osiągnięciach nietrudno zauważyć, że właśnie w takim kierunku powinna przede wszystkim iść robotyka. Owszem, wizja robota w domu jest dla nas kusząca, a robotyczni pracownicy w fabrykach to z kolei marzenie wielu firm, jednak powinniśmy najpierw skupić się na takich segmentach. Zamiast zabierać pracę na normalnych, produkcyjnych stanowiskach, lepiej by było wyręczać ludzi w miejscach, w których są realnie zagrożeni. Wtedy, zamiast bać się robotyzacji, wiele osób witałoby ją z otwartymi ramionami.
Dominacja Chin w sektorze humanoidów to nie przypadek
Wdrożenie tego robota do pracy przy budowie zbiorników chemicznych to tylko wierzchołek góry lodowej. Chiny systematycznie realizują plan przejęcia kontroli nad rynkiem humanoidów. Niedawno do masowej produkcji w fabrykach SAIC Motor dołączył model „Nengzai No. 1”, który pracuje na linii montażowej baterii do elektrycznego Buicka Electra E7. To pokazuje, że technologia ta wychodzi z fazy eksperymentów i staje się realnym elementem PKB.
Czytaj też: Robot o zmysłach drapieżnika. System od KAIST może mocno namieszać w robotyce
Z liczbami trudno dyskutować. W Państwie Środka działa obecnie ponad 140 firm skoncentrowanych wyłącznie na budowie humanoidów, wspieranych przez fundusze państwowe o zawrotnej wartości 26 miliardów dolarów. Nawet Elon Musk przyznał, że Chiny objęły prowadzenie w tej „branży priorytetowej”, korzystając z gigantycznych łańcuchów dostaw i rządowych dotacji. Eksperci przewidują, że do 2050 roku globalny rynek takich robotów może być wart 7,5 biliona dolarów, a dzisiejsze maszyny to dopiero początek drogi do pełnej automatyzacji ciężkiej infrastruktury.
Źródło: CGTN
