Mieszkańcy Japonii ujrzeli w średniowieczu tajemnicze światła. Setki lat później naukowcy zrozumieli, co to było

Średniowieczny japoński dziennik, zapisany ponad 800 lat temu przez człowieka znanego jako Fujiwara no Teika, niespodziewanie stał się najważniejszym elementem niecodziennego śledztwa. W jego ramach naukowcy odkryli groźne zjawisko astronomiczne, które współcześnie mogłoby stanowić poważne zagrożenie dla astronautów i nowoczesnej technologii.
Mieszkańcy Japonii ujrzeli w średniowieczu tajemnicze światła. Setki lat później naukowcy zrozumieli, co to było

Naukowcy połączyli dawne zapiski z najnowszymi metodami analizy, odsłaniając ślady potężnej aktywności Słońca sprzed XIII wieku. Skupili się na fragmencie dziennika Meigetsuki, w którym autor opisał tajemnicze czerwone światła widoczne na niebie nad Kioto w 1204 roku. Zjawisko to przez długi czas traktowano jako ciekawostkę historyczną lub opis zorzy polarnej, jednak dopiero współczesna nauka pozwoliła zrozumieć jego prawdziwe znaczenie. Okazało się, że obserwacja ta była prawdopodobnie skutkiem silnej burzy słonecznej, której źródłem był wyrzut ogromnych ilości wysokoenergetycznych cząstek ze Słońca.

Czytaj też: To najstarsza gwiazda, jaką widział świat astronomii. Ma skład, o którym krążyły teorie

Do rozwikłania zagadki doszło dzięki połączeniu źródeł historycznych z analizą przyrostów rocznych drzew, czyli dendrochronologią. W słojach starych drzew naukowcy wykryli nagły wzrost poziomu izotopu węgla-14, który powstaje, gdy wysokoenergetyczne cząstki z kosmosu uderzają w atmosferę Ziemi. Ten charakterystyczny skok w zapisach pozwolił dokładnie określić moment wystąpienia zdarzenia: między rokiem 1200 a 1201.

Zidentyfikowane zjawisko jest związane z epizodami, podczas których Słońce wyrzuca strumienie cząstek poruszających się z prędkością sięgającą nawet 90 procent prędkości światła. Choć Ziemia jest w dużej mierze chroniona za sprawą swojego pola magnetycznego, takie zdarzenia pozostawiają ślady w atmosferze i biosferze. Ale już poza tą naturalną osłoną, na przykład w przestrzeni kosmicznej, mogą być śmiertelnie niebezpieczne.

Naukowcy podkreślają, iż odkryte wydarzenie nie należało do absolutnie najpotężniejszych w historii, ale i tak było wyjątkowo silne. Szacuje się, że osiągnęło około 20 procent mocy słynnego ekstremalnego zdarzenia z lat 774-775, a jednocześnie było wielokrotnie silniejsze niż jakiekolwiek podobne zjawisko zarejestrowane współcześnie.

Co więcej, badania ujawniły, że w średniowieczu aktywność Słońca mogła przebiegać inaczej niż dziś. Zamiast typowego 11-letniego cyklu, naukowcy znaleźli dowody na krótsze, około siedmio- lub ośmioletnie cykle, co wskazuje na bardziej dynamiczne i niestabilne zachowanie naszej gwiazdy w tamtym okresie.

Czytaj też: Astronomowie śledzili narodziny ekstremalnego obiektu. Odebrali tajemniczy sygnał

Przykłady z XX wieku pokazują, iż podobne zdarzenia mogą wystąpić nagle i bez ostrzeżenia. W 1972 roku seria takich wyrzutów miała miejsce pomiędzy misjami Apollo 16 i Apollo 17. Gdyby astronauci znajdowali się wtedy w przestrzeni kosmicznej, mogliby zostać narażeni na potencjalnie śmiertelne dawki promieniowania. Dzisiejsze plany eksploracji kosmosu, w tym powrót ludzi na Księżyc czy przyszłe misje na Marsa, sprawiają, że zrozumienie takich zjawisk staje się kluczowe. Historyczne zapiski, które przez wieki wydawały się jedynie literackim świadectwem epoki, okazują się bezcennym źródłem danych naukowych.

Źródło: Eureka Alert, Proceedings of the Japan Academy Series B

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.