MirrorBot – cyfrowe lustro relacji
Robot ten, opracowany przez zespół Architectural Robotics Lab pod kierownictwem Keitha Evana Greena, to konstrukcja dość nietypowa. Jest niski, pokryty miękkim materiałem, aby nie budzić lęku, i wyposażony w dwa lustra. Mechanizm działania jest genialny w swojej prostocie: gdy robot ustawia się przed parą nieznajomych, manewruje lustrami tak, aby każda z osób widziała w jednym z nich własne odbicie, a w drugim – odbicie tej drugiej osoby.
Główna autorka badań, Serena Guo, zauważyła, że kluczem do nawiązania relacji nie jest sama rozmowa, ale ten krótki, często pomijany moment pierwszego kontaktu wzrokowego. W poczekalniach zazwyczaj uciekamy wzrokiem w telefony, bo bezpośrednie patrzenie na obcą osobę bywa krępujące. MirrorBot tworzy bezpieczną, “lustrzaną” przestrzeń, która pozwala na badanie gotowości drugiej strony do interakcji w sposób mniej inwazyjny.
W eksperymencie wzięły udział 32 osoby, które początkowo myślały, że uczestniczą w teście pamięci krótkotrwałej. Wyniki były zaskakujące:
- W 12 z 16 par pierwszy znaczący kontakt nastąpił nie twarzą w twarz, ale właśnie za pośrednictwem luster robota.
- Uczestnicy zaczęli wspólnie żartować z urządzenia, badać jego mechanizm, a w konsekwencji – interesować się sobą nawzajem.
- W porównaniu z innymi metodami (np. lustrem zamontowanym na stałe na ścianie lub robotem bez luster), MirrorBot okazał się najskuteczniejszy w budowaniu ciekawości drugim człowiekiem.
Co istotne, naukowcy podkreślają, że MirrorBot różni się od innych podobnych „łamaczy lodów”. Zazwyczaj, gdy w pokoju pojawi się dziwny przedmiot, ludzie rozmawiają o tym przedmiocie. W przypadku MirrorBota uwaga szybko przesuwa się z robota na drugą osobę, co jest rzadkością w świecie zdominowanym przez gadżety.
Czy robot może być zbyt nachalny?
Choć eksperyment ogólnie można nazwać sukcesem, to jednak nie wszyscy uczestnicy byli zachwyceni obecnością MirrorBota. Część osób czuła się niekomfortowo, odwracając wzrok i marszcząc brwi. Jeden z badanych porównał nawet robota do „nadaktywnego przyjaciela”, który na siłę próbuje spiknąć ze sobą dwie niechętne osoby. To ważne spostrzeżenie dla przyszłości robotyki społecznej – maszyna musi nie tylko wiedzieć, jak zainicjować kontakt, ale też wyczuć aurę niezręczności i po prostu się wycofać.
Czytaj też: Roboty zaczynają „czuć” własne ciała. Chińczycy z kolejnym przełomem
Mimo tych drobnych trudności, zespół z Cornell wierzy, że MirrorBot to krok w stronę zdrowszego wykorzystania technologii. Zamiast social mediów, które Green oskarża o pogarszanie zdrowia psychicznego i izolację, MirrorBot stawia na fizyczną obecność. Pełne wyniki badań zostaną zaprezentowane już niebawem, podczas konferencji CHI ’26 w Barcelonie (13–17 kwietnia 2026 r.).
Czytaj też: Rozmowa z maszyną nabiera sensu. AI i ROS zmieniają roboty w pojętnych pomocników
Oczywiście ten test jest bardzo ciekawy i w jakimś stopniu może pomóc niektórym ludziom w nawiązywaniu kontaktów, ale wątpię, by MirrorBot był w stanie rozwiązać problem. Tylko że chyba nie do końca o to chodzi. To raczej sposób na udowodnienie, że technologia może służyć rozwojowi empatii i więzi międzyludzkich, a kluczem do tego jest postawienie w centrum nie maszyny, a drugiego człowieka.
Źródło: TechXplore
