Odkrycie trafiło na konto badaczy analizujących miliony obserwacji nocnego nieba z sieci kamer rozmieszczonych między innymi w Europie, Japonii i Ameryce Północnej. W ogromnym zbiorze danych naukowcy dostrzegli niewielką, acz wyraźną grupę 282 meteorów, które poruszały się po bardzo podobnych orbitach. To właśnie ten ślad doprowadził ich do wniosku, iż wszystkie mają wspólne pochodzenie.
Czytaj też: Planetoida Bennu nie jest tym, na co wskazywały obserwacje. Próbki ujawniły jej sekret
Jakie? Ich źródłem najprawdopodobniej była planetoida, która zbliżyła się zbyt blisko Słońca i zaczęła się rozpadać. W przeciwieństwie do większości znanych rojów meteorów, które powstają z pyłu pozostawionego przez komety, ten przypadek jest znacznie rzadszy. Źródłem nie jest bowiem lodowe ciało niebieskie, lecz skalista planetoida. Pod wpływem ekstremalnej temperatury i promieniowania słonecznego zaczęła ona tracić materiał: od drobnego pyłu po większe fragmenty. Naukowcy określają takie obiekty mianem aktywnych, ponieważ zachowują się w sposób podobny do komet, mimo że mają zupełnie inną budowę.
To właśnie z tych fragmentów powstał nowo odkryty rój meteorów. Kiedy Ziemia przecina jego orbitę, cząstki – często nie większe niż ziarenka piasku – wpadają w atmosferę z ogromną prędkością. W wyniku tarcia rozgrzewają się i spalają, tworząc jasne smugi światła widoczne na niebie jako spadające gwiazdy.
Eksperci podkreślają, iż opisywane zjawisko nie stanowi zagrożenia dla naszej planety. Zdecydowana większość tych drobin całkowicie spala się jeszcze wysoko w atmosferze. Nawet większe fragmenty bardzo rzadko docierają do powierzchni Ziemi. Poza tym, codziennie do atmosfery trafiają tysiące takich cząstek i są one naturalną częścią funkcjonowania Układu Słonecznego.
Przełom w poszukiwaniu źródła wspomnianych meteorów ma ogromne znaczenie naukowe. Pokazuje, że proces rozpadu planetoid w pobliżu Słońca może być ważnym źródłem materii w Układzie Słonecznym i prowadzić do powstawania nowych rojów znacznie szybciej, niż dotąd sądziliśmy. Jakby tego było mało, takie strumienie ewoluują dynamicznie i mogą zanikać lub zmieniać się w relatywnie krótkim czasie.
Czytaj też: Kosmiczna zagadka, której w ogóle nie powinno być. Teleskop Webba dostrzegł “niemożliwą” planetę
Badania takie jak to pomagają lepiej zrozumieć, jak zachowują się małe ciała niebieskie oraz jak zmienia się przestrzeń kosmiczna w bezpośrednim otoczeniu Słońca. Każdy meteor widoczny na niebie okazuje się więc nie tylko efektownym zjawiskiem, lecz również źródłem informacji o planetoidzie, która została dosłownie rozebrana na części przez naszą gwiazdę. Jej szczątki do dziś przecinają orbitę Ziemi.
