Planetoida Bennu nie jest tym, na co wskazywały obserwacje. Próbki ujawniły jej sekret 

Planetoida Bennu stanowiła główny cel misji OSIRIS-Rex. Kiedy sonda NASA dotarła do niej w 2018 roku, badacze spodziewali się zobaczyć stosunkowo gładką, pokrytą drobnym materiałem powierzchnię przypominającą piaszczystą plażę. Takie przewidywania wynikały z wcześniejszych obserwacji teleskopowych, które wskazywały na niską bezwładność cieplną asteroidy, czyli cechę typową dla drobnoziarnistego regolitu. Tymczasem rzeczywistość okazała się zupełnie inna: Bennu jest usiana ogromnymi głazami i wygląda jak chaotyczne rumowisko skalne.
Planetoida Bennu nie jest tym, na co wskazywały obserwacje. Próbki ujawniły jej sekret 

Zagadka planetoidy Bennu i lądowanie misji OSIRIS-REx

Ta sprzeczność przez lata pozostawała niewyjaśniona. Skały o dużych rozmiarach powinny bowiem nagrzewać się i stygnąć wolniej niż drobny pył, co nie pasowało do wcześniejszych pomiarów. Naukowcy zaczęli podejrzewać, iż kluczem do rozwikłania całej zagadki może być nietypowa struktura samych głazów. 

Czytaj też: 2025 MN45 łamie znane zasady. Ta planetoida obraca się w sposób, jakiego astronomowie jeszcze nie widzieli 

Przełom nastąpił dopiero po dostarczeniu próbek na Ziemię w 2023 roku. Dzięki zaawansowanym technikom, takim jak tomografia rentgenowska i badania termiczne, udało się zajrzeć do wnętrza fragmentów Bennu. Okazało się, że skały tworzące powierzchnię planetoidy nie są zwarte, lecz silnie spękane i porowate.

Sieci mikroskopijnych pęknięć przecinających materiał działają jak izolator i jednocześnie przyspieszają utratę ciepła. To właśnie one sprawiają, że nawet duże głazy zachowują się pod względem termicznym bardziej jak luźny piasek niż lite skały. Innymi słowy, Bennu wygląda jak skaliste rumowisko, lecz zachowuje się jak powierzchnia pokryta drobnym materiałem.

Co skrywa powierzchnia tej kosmicznej skały?

Badania wykazały dodatkowo, iż sama porowatość nie tłumaczyła wszystkiego: dopiero uwzględnienie rozbudowanych sieci pęknięć pozwoliło w pełni wyjaśnić obserwowane właściwości cieplne. Te spękania są najprawdopodobniej efektem milionów lat bombardowania mikrometeorytami oraz ekstremalnych zmian temperatury, które stopniowo rozsadzają skały od środka.

Odkrycie ma znaczenie wykraczające daleko poza samą Bennu. Pokazuje bowiem, że powierzchnie innych planetoid również mogą być bardziej złożone, niż sugerują obserwacje z odległości. To z kolei wpłynie na przyszłe misje kosmiczne, zwłaszcza te zakładające lądowania lub pobieranie próbek, gdzie właściwości gruntu mają kluczowe znaczenie.

Czytaj też: Przeanalizowali próbki pobrane z planetoidy Bennu. Nasz kod genetyczny nie powstał na Ziemi?

Bennu, będąca pozostałością z początków Układu Słonecznego, już wcześniej dostarczyła naukowcom wielu cennych informacji – od obecności związków organicznych po ślady procesów zachodzących miliardy lat temu. Teraz, dzięki rozwiązaniu zagadki jej powierzchni, badacze zyskali kolejny element układanki pozwalającej lepiej zrozumieć, jak formowały się planety i mniejsze ciała niebieskie.

Źródło: Nature Communications

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.