Pisałem już o tym, jak to Chiny mają dziś nad światem ogromną przewagę, jeśli idzie akurat o surowce krytyczne, a ta najwyraźniej właśnie się pogłębiła. Chodzi tym razem o nowy typ złóż metali ziem rzadkich, które mogą być łatwiejsze do eksploatacji, tańsze w obróbce i mniej problematyczne środowiskowo niż część dotychczasowych chińskich zasobów.
To nie złoto, a pierwiastki, bez których nowoczesna technologia nie istnieje
W grę wchodzą tutaj metale ziem rzadkich, które wprawdzie brzmią jak coś egzotycznego, ale w praktyce są jednym z fundamentów codziennej nowoczesności. Do tej grupy zalicza się 17 pierwiastków, bo 15 lantanowców oraz skand i itr. Te pierwiastki nie występują w przyrodzie w czystej postaci, tylko są związane z minerałami, bo między innymi z krzemianami, tlenkami, węglanami czy fosforanami. Ich znaczenie wynika zaś z unikalnych właściwości magnetycznych, optycznych i elektrochemicznych. Właśnie dzięki temu trafiają one do silników samochodów elektrycznych, turbin wiatrowych, laserów, smartfonów, układów elektronicznych, systemów wojskowych i sprzętu medycznego.
Czytaj też: Pijesz sobie z butelki, a ta żyje sobie w najlepsze i czeka na znak. Czy to właśnie plastik przyszłości?

Oczywiście jednak samo określenie “rzadkie” nie zawsze oznacza skrajnie rzadko występujące w skorupie ziemskiej, bo problemem jest raczej opłacalne wydobycie, separacja i dalsze przetwarzanie. Teraz z kolei dowiedzieliśmy się, że chińscy badacze odkryli i opisali nowe złoża tychże metali w prowincjach Heilongjiang i Jilin. Mówimy więc o północno-wschodniej części kraju, a nie o tradycyjnych południowych obszarach, z którymi zwykle kojarzy się chińskie ciężkie metale ziem rzadkich. Jest to tym samym podwójnie ważne odkrycie, bo samo położenie złóż sugeruje, że wcześniejszy obraz rozmieszczenia tych surowców w Chinach może być zbyt naiwny i tym samym kraj może mieć ich znacznie więcej na swoim terytorium.
Czytaj też: Ceny miedzi wreszcie spadną? Opracowali unikalny materiał na ich zastąpienie

Na tę chwilę wiemy, że w tych północnych złożach pierwiastki mają być związane z oddzielnymi cząstkami minerałów takich jak monacyt i ksenotym. Miały też powstać przez długotrwałe cykle zamarzania i rozmarzania gruntu, co w praktyce oznacza luźniejsze osady piaskowo-żwirowe, a nie klasyczne złoża ilaste znane z południa Chin. Jest to więc inna sytuacja niż w przypadku południowych złóż ilastych, gdzie wydobycie często wiąże się z ługowaniem chemicznym. Jeżeli więc nowe formacje rzeczywiście pozwolą ograniczyć ten proces, to Chiny dostają nie tylko kolejne źródło surowca, ale też potencjalnie wygodniejszy sposób jego pozyskiwania.
Czytaj też: Chińczycy wzięli materiał z Księżyca i rzucili go na pustynię. Efekty mają powalić świat
Swoją drogą, ługowanie chemiczne potrafi być kosztowne, nieefektywne i obciążające dla środowiska. Gdyby tego było mało, nawet około 25 procent pierwiastków ziem rzadkich może pozostawać nieodzyskane przy takim podejściu, więc każde złoże, które da się eksploatować prościej jest w pewnym sensie na wagę złota. Oczywiście dla Chin nowe złoża są przede wszystkim kolejnym elementem wzmacniania systemu, którego państwo budowało latami, co obejmuje wydobycie, separację, rafinację, produkcję komponentów, kontrolę eksportu i przewagę kosztową.

