Niespodziewany przebieg wiercenia na Czerwonej Planecie
Podczas rutynowego odwiertów ogromny fragment skały… przykleił się do wiertła robota i został wyrwany z gruntu razem z jego mechanicznym ramieniem. Cała operacja zakończyła się sukcesem dopiero po kilkudniowych próbach uwolnienia urządzenia. Historia ta rozpoczęła się 25 kwietnia podczas badań skały nazwanej Atacama. Curiosity, który od 2012 roku eksploruje krater Gale na Marsie, wykonywał standardowy odwiert przy pomocy swojego obrotowo-udarowego wiertła. Tego typu operacje mają pozwalać na rozdrabnianie marsjańskich skał do postaci pyłu, który następnie trafia do pokładowych laboratoriów analizujących skład chemiczny i mineralny planety. Tym razem jednak wydarzyło się coś zupełnie niespodziewanego. Kiedy łazik wycofał ramię po zakończeniu wiercenia, cała skała oderwała się od podłoża i zawisła na wiertle.
Według przedstawicieli NASA fragment skały ważył około 13 kilogramów, miał blisko pół metra szerokości u podstawy i około 15 centymetrów grubości. Inżynierowie podkreślili, że wcześniej zdarzało się już, iż podczas wiercenia pękały lub odwarstwiały się fragmenty marsjańskich skał, jednak nigdy wcześniej cały blok nie pozostał przyczepiony do tulei otaczającej wiertło. Dla zespołu sterującego misją był to całkowicie nowy problem techniczny.
Początkowo naukowcy próbowali po prostu strząsnąć skałę poprzez wprawienie wiertła w drgania. Operacja nie przyniosła rezultatu. Kilka dni później zespół ponownie uruchomił procedurę, zmieniając pozycję ramienia łazika i ponownie aktywując mechanizm wibracyjny. Kamień nadal pozostawał przyczepiony, choć z jego powierzchni zaczęły osypywać się drobiny marsjańskiego piasku. Dopiero 1 maja udało się uwolnić urządzenie. Inżynierowie przechylili wiertło pod innym kątem, uruchomili rotację oraz serię drgań i już podczas pierwszej próby skała odpadła, rozbijając się po uderzeniu o powierzchnię Marsa.
Łazik Curiosity uwolnił swoje wiertło i kontynuuje poznawanie sekretów Czerwonej Planety
Eksperci NASA tłumaczą, że takie sytuacje pokazują, jak nieprzewidywalne są warunki panujące na Marsie. Nawet po latach testów laboratoryjnych na Ziemi nie da się dokładnie przewidzieć, jak zachowają się skały znajdujące się setki milionów kilometrów od naszej planety. Wystarczą niewielkie różnice w strukturze minerałów, mikropęknięcia albo sposób związania warstw skalnych, aby materiał zachował się inaczej niż oczekiwano. Dopiero kontakt z wiertłem ujawnia rzeczywiste właściwości marsjańskiego gruntu.
Z tego co pamiętam, nie są to pierwsze problemy techniczne związane z funkcjonowaniem łazika Curiosity. W 2015 roku NASA wykryła zwarcia elektryczne w mechanizmie udarowym odpowiedzialnym za młotkowanie skał podczas wiercenia. Później pojawiły się kolejne usterki związane z hamulcem urządzenia, a w 2016 roku wiercenia zostały całkowicie wstrzymane. Dopiero po długich testach i opracowaniu nowych procedur inżynierowie przywrócili możliwość pobierania próbek w 2018 roku.
Czytaj też: Mars jakiego nie znaliście. Nowe panoramy to fascynująca podróż przez miliardy lat
Mimo tych licznych problemów Curiosity pozostaje jednym z najważniejszych robotów w historii eksploracji kosmosu. Dzięki jego badaniom posiedliśmy jako ludzkość ogromną wiedzę o przeszłości Marsa. Łazik odkrył między innymi ślady dawnych jezior, związki organiczne oraz minerały świadczące o tym, że miliardy lat temu Czerwona Planeta mogła posiadać warunki sprzyjające życiu mikrobiologicznemu. Niedawno Curiosity przypadkowo rozjechał także skałę, wewnątrz której znajdowały się żółte kryształy czystej siarki. Był to pierwszy taki przypadek w historii badań Marsa. W związku z tym zapinam pasy i czekam na kolejne doniesienia wynikające z działalności Curiosity.
Źródło: NASA
