Kiedy my w Polsce nadal często rozmawiamy o pompach ciepła tak, jakby były ryzykownym eksperymentem, to spora część Europy od dawna traktuje je jak zwykły element codzienności. Teraz do tego obrazu dochodzą Niemcy, czyli kraj, który przez lata był wręcz symbolem uzależnienia od gazu w ogrzewaniu ze względu na słynny rurociąg.
Niemcy nie uciekli od pomp ciepła. To pompy ciepła zaczęły wypychać gaz
W 2025 roku pompy ciepła w Niemczech po raz pierwszy stały się najczęściej sprzedawaną technologią grzewczą. Ich udział w rynku nowych systemów ogrzewania wzrósł do 48 procent, a gaz spadł do 44 procent. Mówimy tym samym o około 299 tysiącach sprzedanych pomp ciepła w jednym tylko roku. Mówi to nam przede wszystkim to, że pompy ciepła zaczynają wygrywać tam, gdzie spotykają się trzy rzeczy – niepewność wokół cen paliw kopalnych, dopłaty lub ulgi oraz rosnące przekonanie, że gaz nie jest już bezpiecznym wyborem na dekady. Właśnie dlatego niemiecki przykład jest tak cenny. Pokazuje bowiem nie idealny rynek, ale rynek, który po okresie politycznego zamieszania mimo wszystko ruszył w stronę elektryfikacji ogrzewania.
Czytaj też: Po tym pożarze inaczej patrzę na piękne dachy z ukrytą fotowoltaiką

Podobny wątek przewijał się już przy niemieckim boomie na pompy ciepła, o którym pisałem, gdzie najważniejszy był nie sam entuzjazm klientów, lecz obawa przed zmianami w dopłatach. Jest to zresztą jedna z rzeczy, które w tej technologii najłatwiej przeoczyć. Pompa ciepła może być świetnym urządzeniem, ale rynkowi to samo w sobie nie wystarczy. Rośnie on bowiem wyłącznie wtedy, gdy ludzie rozumieją koszt wejścia, znają konkretne zasady działania i mogą mieć pewność, że za pół roku nie staną pod ścianą, kiedy np. ceny prądu polecą w kosmos.

Zresztą najnowsze dane Europejskiego Stowarzyszenia Pomp Ciepła pokazują, że po słabszym okresie rynek znowu przyspieszył. W 2025 roku w 16 analizowanych krajach sprzedaż objęła około 2,63 mln pomp ciepła, czyli więcej niż rok wcześniej. W efekcie łącznie w Europie działa już około 28 mln takich urządzeń, co tym samym stanowi potężny fragment rynku grzewczego. Oczywiście sama liczba robi wrażenie tylko do momentu, gdy spojrzymy na różnice między krajami. Norwegia, Finlandia i Szwecja są w zupełnie innym miejscu niż Polska, Niemcy czy Wielka Brytania.
Czytaj też: Największy problem nowoczesnej technologii nie dotyczy procesorów. Nieskończona energia czai się pod wodą
W zestawieniu przywoływanym przez Euronews Norwegia ma 662 pompy ciepła na 1000 gospodarstw domowych, Finlandia 548, a Szwecja 509. Dla mnie to najlepszy kontrargument wobec powtarzanego u nas mitu, że “u nas jest za zimno”. Trudno bronić tej tezy, gdy najdalej wysunięte na północ rynki Europy są jednocześnie tymi, które używają pomp ciepła najodważniej. Jednak ten stan rzeczy nie znaczy, że klimat nie ma znaczenia. Ma, bo wpływa na dobór urządzenia, zapotrzebowanie budynku, charakter pracy sprężarki i po prostu samą sensowność całego układu.
Polski problem nie leży wyłącznie w technologii pomp ciepła
W Polsce sprawa jest trudniejsza, bo pompy ciepła dostały rykoszetem od kilku zjawisk naraz. Były agresywnie sprzedawane, czasem źle dobierane, montowane w budynkach, które najpierw prosiły się o audyt i modernizację, a do tego wpadły w okres drogiej energii elektrycznej oraz niepewności programów wsparcia. Trudno więc się dziwić, że część ludzi poczuła się oszukana, ale nie oznacza to jednak, że sama technologia jest winna. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wprost wskazało zresztą na falę dezinformacji wokół pomp ciepła. Rzekoma nieskuteczność w niskich temperaturach, niepewność technologii oraz nieopłacalność w każdych warunkach mija się z prawdą. Źródłem wielu takich problemów z pompami ciepła mają być błędy doboru, montażu, brak audytu i nieuczciwe praktyki sprzedażowe.

Innymi słowy, zamiast spokojnie oddzielić technologię od patologii rynkowych, wrzuciliśmy wszystko do jednego worka. Zła instalacja? Wina pomp ciepła. Przewymiarowane urządzenie? Wina pomp ciepła. Dom o dużych stratach ciepła? Wina pomp ciepła. Brak sensownego sterowania i praca na zbyt wysokiej temperaturze zasilania? Znowu wina pomp ciepła. Opisywaliśmy to już przy analizie pomp ciepła w starych budynkach, gdzie badania pokazały, że wiek domu sam w sobie nie przekreśla sensu inwestycji. Znaczenie ma cały układ, a więc instalacja grzewcza, temperatura zasilania, straty ciepła, dobór mocy, sposób sterowania i jakość montażu.
Czytaj też: Rekord pobity. Teraz tak kręcą fotowoltaiczną korbą, że aż strach zapisywać kolejne liczby
Jednak pierwszy kwartał 2026 roku dla pomp ciepła wygląda obiecująco. W 11 krajach Europy sprzedaż objęła około 575 tys. pomp ciepła, czyli więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej, a Francja, Niemcy i Polska odnotowały średnio około 25-procentowy wzrost sprzedaży.
Źródła: Clean Energy Wire, EHPA, Euronews

