Każdy handheld tego potrzebuje. Naucz się na moim błędzie i kup spokój na lata

Mam problem z kontrolerami. Nie używam ich nawet specjalnie często (#TeamMouse here), bo mają dla mnie sens głównie przy bijatykach i grach studia FromSoftware. Precyzji myszki oraz klawiatury nigdy nie zastąpię wygodą i udawanym skillem pochodzącym z auto-aimu, ale wraz ze wzrostem popularności handheldów, zostałem niejako zmuszony do zaprzyjaźnienia się z gałkami na dłużej. Wtedy odkryłem, że… trzeba o nie zadbać.
Każdy handheld tego potrzebuje. Naucz się na moim błędzie i kup spokój na lata

Kontroler do gier z reguły nie jest aż tak drogi. No, pomijając jakieś elitarne sprzęty, a zwłaszcza porównując je do ceny “pada z ekranem”, czyli byle zaawansowanego handhelda. Przykład? Steam Deck, którego wersję OLED z dyskiem o pojemności 1 TB można było kupić za 3099 złotych, kiedy jeszcze w ogóle była dostępna w sklepie Valve. Nie przyzwyczailiśmy się jednak jeszcze do tego, że tak jak kontroler po kilku latach intensywnego użytkowania nadaje się co najwyżej do renowacji (albo elektrośmieci), tak to samo może czekać “komputero-konsolki”… ale można się przed tym ustrzec.

Chrońcie swoje analogi… tak szybko się zdzierają

Handheld to ewidentnie sprzęt z rodzaju tych, o które warto dodatkowo zadbać. Nawet pomimo tego, że akurat producent niejako “otworzył” swój sprzęt i nie utrudnił większości napraw przy projektowaniu Steam Decka. Wprawdzie możemy samodzielnie wymienić typowe elementy eksploatacyjne Steam Decka, zamiast wysyłać go do serwisu. Jednak po pierwsze, nie każdy handheld jest tak otwarty, po drugie nie jest to aż tak łatwe, a po trzecie wymienne części swoje kosztują. 

Czytaj też: PC, konsola czy handheld w 2026 roku? Czy warto kupować nowy sprzęt do grania?

Innymi słowy, w tej akurat kwestii lepiej zapobiegać niż leczyć. Zwłaszcza kiedy w grę wchodzi sprzęt, z którego potencjalnie będzie można korzystać przez nie kilka lat, a całe dekady. Przecież za jakieś dwadzieścia lat nic nie stanie na przeszkodzie, aby na leciwym już wtedy Steam Decku z lat 20. pograć sobie w jakieś stare wtedy gierki pokroju Wiedźmina 3 czy Cyberpunka 2077, a nie w ich odrestaurowane wersje. No co? Możemy być pewni, że prędzej czy później “rimejki” tych polskich gier powstaną. 

Nie chcę jednak grać za te kilka dekad na retro sprzęcie, który wygląda tak, jakby ktoś się nad nim pastwił latami, a tak właśnie niestety wyglądają u mnie gumowe gałki po około roku użytkowania.

Steam Deck nie jest jedyną ofiarą, bo tradycyjne kontrolery również z czasem wyglądają u mnie w bardzo podobny sposób.

Rozwiązanie? Oczywiście w tradycyjnych kontrolerach da się wymienić gałki, ale zwykle oznacza to konieczność sięgnięcia po lutownicę, więc nie jest to zabawa dla każdego. Steam Deck jest w tej kwestii wprawdzie znacznie wygodniejszy, bo taka operacja nie wymaga w nim stosowania lutownicy, ale sami przyznacie, że taka wymiana to przesada. Zwłaszcza kiedy gałka tylko źle wygląda, a jednocześnie ciągle dobrze działa. Rozwiązanie tego problemu “dbania o analogi” jest jednak proste, tanie i długotrwałe – wystarczy sięgnąć po gumowe nakładki na gałki. Nie trzeba nic kleić czy rozkręcać. Wystarczy je tylko nałożyć. 

Czytaj też: Bez tych sprzętów nie wyobrażam sobie dziś stanowiska komputerowego

Proste? Proste i aż dziwię się, że nie jest to rozwiązanie tak rozpowszechnione, jak tradycyjne twarde obudowy/etui, które są zalecane praktycznie przy zakupie każdego handhelda “w imię długotrwałości”. Myślałem nawet, że jest to coś w rodzaju obosiecznego miecza, który uderzy mnie po kilku pierwszych godzinach grania. Że takie nakładki będą się ślizgać, spadać, utrudniać korzystanie ze sprzętu albo blokować podróżne etui np. w przypadku Steam Decka, ale nie – nic z tych rzeczy. Kawałek prostej gumy sprawdza się dokładnie tak dobrze, jak prosto brzmi to rozwiązanie, choć oczywiście w kwestii kompatybilności z etui trzeba kupić te cieńsze, a nie grubsze.

Czytaj też: Gotowe zestawy komputerowe doprowadzają mnie do szału. Musisz na to uważać

Jeśli więc u siebie również zauważyliście pewnego rodzaju zużycie wizualne analogów, to nie zastanawiajcie się długo i działajcie. Wydając dziś ot kilkanaście złotych, zachowacie sprzęt w idealnym stanie na dłużej, więc jest to świetny pomysł na prezent dla gracza. 

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.