Rząd ogłasza, Samsung odpowiada. Pompy ciepła stają się coraz ważniejsze

Czy temat pomp ciepła nadal grzeje tak, jak jeszcze kilka lat temu? Mam wrażenie, że nie. Rynek już przyzwyczaił się do tego sposobu ogrzewania, więc już od dłuższego czasu producenci skupiają się głównie na ulepszeniach oraz rozwijaniu swoich produktów. Samsung jest jedną z takich firm, bo wbrew pozorom, nie produkuje wyłącznie smartfonów i nowy model EHS Heat Pump Boiler mi o tym przypomniał.
Rząd ogłasza, Samsung odpowiada. Pompy ciepła stają się coraz ważniejsze

Pompy ciepła są dosyć kontrowersyjne. Z jednej strony mamy wielkie obietnice niższych rachunków, czystszego powietrza i końca spalania paliw kopalnych w domowych kotłowniach, a z drugiej zwyczajny strach użytkowników, którzy nie chcą zostać zimą z drogim urządzeniem, grzałką elektryczną i ogromnym rachunkiem. Korea Południowa chce jednak popchnąć swoich obywateli w ich stronę, a akurat w takim momencie Samsung postanowił ogłosił premierę nowego modelu.

Nawet 70°C przy -15°C robi wrażenie. Czy to jednak wszystko?

Samsung EHS Heat Pump Boiler to nowa powietrzna pompa ciepła przeznaczona do ogrzewania pomieszczeń i przygotowania ciepłej wody użytkowej. Wrażenie robi jednak przede wszystkim możliwość podgrzewania wody do temperatury 70°C nawet przy temperaturze zewnętrznej na poziomie -15°C. Cały system ma z kolei pozostawać operacyjny przy -25°C, a za utrzymanie pracy w takich warunkach odpowiadają między innymi sprężanie czynnika chłodniczego, zabezpieczenia przeciwzamarzaniowe, grzałki i ogrzewanie odpływu.

Czytaj też: Prąd kosztował mniej niż 0 złotych, a ludzie zarabiali. Wyjaśniam fenomen

Sama zdolność dostarczenia gorącej wody nie mówi jeszcze wszystkiego o kosztach pracy, częstotliwości odszraniania, charakterystyce konkretnego domu i tym, czy instalacja została dobrana z głową. W pompach ciepła zawsze wracamy bowiem do nudnych, ale decydujących detali, bo izolacji budynku, powierzchni grzejników, krzywej grzewczej, przepływów i cen prądu, które można ściąć fotowoltaiką na dachu. Dlatego też najbardziej interesuje mnie fakt, że Samsung celuje w pewną psychologiczną barierę. Właściciele starszych domów i instalacji grzejnikowych zwykle bowiem boją się nie tylko rachunków, ale też tego, że urządzenie nie podbije odpowiednio wysoko temperatury wtedy, kiedy dom naprawdę jej potrzebuje.

Naturalnie jednak fizyki i sposobu działania pomp ciepła nie da się oszukać. Dlatego też w danych technicznych EHS Heat Pump Boiler pojawiają się dwa współczynniki SCOP, które dobrze pokazują naturę tego nowego urządzenia Samsunga. Przy ogrzewaniu podłogowym i wodzie o temperaturze na poziomie 35°C sezonowy współczynnik wydajności wynosi 4,9. Z kolei przy instalacji grzejnikowej i wodzie 55°C spada on do 3,78, co wprawdzie nadal jest dobrym wynikiem, ale właśnie w tej różnicy widać podstawową zasadę pomp ciepła, bo im niższej temperatury wymaga budynek, tym lepiej pracuje cały system.

Czytaj też: Panele słoneczne mogą być lepsze. Pokazali sposób na ulepszenie fotowoltaiki

Samsung jednocześnie nie zapomniał o kwestii wyglądu, bo EHS Heat Pump Boiler ma około 100 cm wysokości, ciemnoszarą obudowę i grill maskujący wnętrze, a korzysta z wentylatora o ząbkowanej strukturze łopatek, który ogranicza nieregularne zawirowania powietrza, czego efektem jest minimalny poziom hałasu na poziomie 35 dB. Wchodząc jeszcze głębiej, ten model wykorzystuje czynnik R32, którego potencjał tworzenia efektu cieplarnianego jest o 68% niższy niż w przypadku starszego R410A. Nie jest to zły wynik, ale w Europie taki sprzęt nie byłby mile widziany. Dlatego zresztą europejski odpowiednik w rodzinie Samsunga idzie już w stronę R290, czyli propanu, z GWP na jeszcze niższym poziomie 3.

Samsung idealnie wstrzelił się w wielki plan rządzących

Premierą Samsung EHS Heat Pump Boiler zainteresowałem się nie bez powodu, a dlatego, że Korea Południowa chce do 2035 roku rozmieścić 3,5 mln pomp ciepła i ograniczyć emisje gazów cieplarnianych o 5,18 mln ton. Według danych przytaczanych przez The Korea Times w 2022 roku w kraju działało około 360000 takich systemów, więc mówimy o ogromnym skoku skali, a nie kosmetycznym programie wsparcia. Z kolei w komunikacie firmy pojawia się tegoroczny budżet wsparcia na poziomie 14,4 mld wonów, co po przeliczeniu daje około 35,4 mln zł. Do tego dochodzi możliwość dotowania do 70% kosztów instalacji dla gospodarstw domowych.

Czytaj też: Węgiel dostał drugie życie. Chiny podważają klasyczne spalanie czarnego złota

Oto więc w momencie, gdy Korea Południowa chce milionów instalacji, a producenci tacy jak Samsung projektują urządzenia pod ten ruch, pompa ciepła przestaje być ot kolejnym wyborem. Staje się bardziej nieco wymuszonym elementem infrastruktury energetycznej kraju. Właśnie dlatego ten temat jest ciekawy, bo już nie chodzi tylko o nową pompę ciepła. Chodzi o to, czy jako społeczeństwo potrafimy przejść od spalania paliw w pojedynczych kotłowniach do systemu, w którym dom, sieć, taryfa, fotowoltaika, magazyn ciepła i oprogramowanie zaczynają działać jako jedna całość. Samsung pokazał sprzęt pasujący do tej ambicji. Teraz najtrudniejsze będzie udowodnienie, że cała reszta nadąży.

Źródła: Samsung, The Korea Times

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.