Najlepsze jest jednak to, że nie mówimy tutaj o kolejnym zamkniętym produkcie sprzedawanym za niemałe pieniądze. Autor udostępnił dokumentację projektu, kod źródłowy oraz schemat działania robota, dzięki czemu każdy może spróbować odtworzyć go we własnym domu. To trochę zabawka, trochę projekt edukacyjny, a trochę po prostu sympatyczny gadżet, który potrafi ożywić nawet najbardziej nudne stanowisko pracy.
Niewielki robot zbudowany na popularnym ESP32
Sercem całej konstrukcji jest niewielka płytka ESP32C3 Super Mini. To ona odpowiada za sterowanie napędem, obsługę wyświetlacza oraz reakcje robota na działania użytkownika. Na froncie znalazł się 1,3-calowy ekran OLED, który pełni rolę twarzy urządzenia. To właśnie dzięki niemu robot może wyświetlać różne miny, komunikaty i reakcje, sprawiając wrażenie znacznie bardziej zaawansowanego, niż sugeruje jego prosta budowa.
Pod względem mechanicznym konstrukcja również nie należy do przesadnie skomplikowanych. Za poruszanie odpowiada para popularnych silników N20 współpracujących ze sterownikiem DRV8833. Robot korzysta także z pojedynczego koła samonastawnego, które stabilizuje całą platformę podczas jazdy. Co ciekawe, podczas budowy autor natknął się na dość przyziemny problem. Różne koła kastorowe mają różne wymiary, przez co pierwsza wersja robota nie stała idealnie prosto. Zamiast projektować wszystko od nowa, twórca zastosował prosty patent i wykorzystał zwykłe nakrętki jako dystanse, wyrównując wysokość konstrukcji. To właśnie takie drobne rozwiązania najlepiej pokazują ducha projektów DIY – wystarczy pokombinować i zawsze znajdzie się rozwiązanie.
Cała ta elektronika została zamknięta w obudowie przygotowanej z myślą o druku 3D. Dzięki temu większość elementów można wydrukować samodzielnie, a później po prostu złożyć niczym nieco bardziej zaawansowany zestaw konstrukcyjny. Natomiast kiedy już robocik zostanie złożony, dzieje się magia.
Zwykle tego typu projekty mogą mieć całkiem prostą warstwę konstrukcyjną, ale za to skomplikowane oprogramowanie, które odrzuca nawet najbardziej zapalonych majsterkowiczów. Tutaj nie ma żadnej aplikacji mobilnej, nie trzeba konta w chmurze ani konfiguracji przez Wi-Fi. Całość obsługi sprowadza się do prostego przycisku dotykowego. Jedno dotknięcie uruchamia urządzenie, a podwójne pozwala je wyłączyć.
Po uruchomieniu robot pozostaje w stanie oczekiwania. Kiedy użytkownik go dotknie, zaczyna poruszać się po biurku, losowo zmieniając kierunek jazdy, jakby po prostu wędrował po otoczeniu. Jeśli kontakt trwa dłużej, zatrzymuje się na chwilę, by po chwili ponownie ruszyć w drogę i wrócić, kiedy będzie potrzebował kolejnych pieszczot. To bardzo prosty mechanizm, ale właśnie dzięki tej prostocie całość wydaje się zaskakująco naturalna i przyjemna w odbiorze.
Fajny projekt na początek przygody z elektroniką
Tego typu projekty zawsze mi się podobały. Tak samo, jak w niedawno opisywanym przeze mnie zegarku LightInk, tak i tutaj cały urok polega na tym, że autor nie trzyma go dla siebie. Nie sprzedaje gotowego produktu, tylko dzieli się instrukcją, jak krok po kroku samodzielnie go zbudować. Jasne, to nie samochodzik z klocków LEGO i trochę wiedzy, a także pewne sprzęty są potrzebne, jednak to może być świetny punkt startowy dla osób, które chcą nauczyć się podstaw pracy z mikrokontrolerami, drukiem 3D czy prostą automatyką. Taki projekt przypomina, że technologia może być także kreatywną zabawą, a fakt, że efektem końcowym jest mały robot spacerujący po biurku i reagujący na dotyk, sprawia, że trudno się do niego nie uśmiechnąć.
Źródło: Tech Talkies
